Ścieżkami po Europie wędrując z uśmiechem

DSC03668Wędrowanie niewątpliwie jest przyjemne w każdym kraju. W którym najbardziej?  W Polsce chyba każdy dom może się poszczycić jakimś ogrodzeniem, mniej lub bardziej imponującym: płotem, murem czy choćby siatką. Jednak przeważnie, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach, z tyłu posesji znajduje się furtka czy brama wychodząca na wąską, wydeptaną ścieżkę prowadzącą na wolną, otwartą przestrzeń, pola, lasy, łąki i ugory. Czytaj dalej Ścieżkami po Europie wędrując z uśmiechem

Wielkanoc (bez wielkiego wodolejstwa)

Jak już wszyscy wiemy, wody w Wielkiej Brytanii nie brakuje, mimo, że mieszkańcy mają na nią metodę, tj. „wylejmy wodę z Wysp, będzie jej mniej”. Przykład na jej zastosowanie podaję w tym poście. Walijczycy nie wpadli dotąd na pomysł pozbycia się większych wody zasobów na Wielkanoc. I nie mam tu na myśli wielkich wiosennych porządków, tylko śmigus-dyngus, który jest tutaj, podobnie jak w Niemczech, najzupełniej nieznany. Na szczęście, jak dla mnie. Od czasu skończenia szkoły podstawowej nie widzę w nim żadnej atrakcji i szczerze nie darzę sympatią tego słowiańsko-chrześcijańskiego zwyczaju zamienionego na zwyczajnie chuligański. Niewątpliwie wolę wielkanocny poniedziałek spędzać poza Polską, bez przymusu przebywania w bezpiecznym pomieszczeniu czy przemieszczania się w zamkniętym pojeździe. W święta powinno być wolne, także od nachalnych tradycji.

PL:DE:UK

0:1:1

Ogień i woda

Pierwszy raz w Wielkiej Brytanii byłam wyjątkowo zimną wiosną 2013 r. Środkowa Walia, wybrzeże, prawie bez deszczu, ale niska temperatura tak na zewnątrz, jak i w mieszkaniu dawała mi się we znaki. Za to bliskość morza i szum fal uspokajały. Dom na nadmorskim bulwarze, w którym spędzałam wiosenny urlop, był drewniany, ponad stuletni, pod opieką konserwatora i akurat w remoncie. Jak chyba większość budynków mieszkalnych w mieście był wynajmowany studentom lub turystom. Nigdy i nigdzie nie widziałam tylu zabezpieczeń przeciwpożarowych.

Czytaj dalej Ogień i woda

Kursy angielskiego

Jedną z fajniejszych rzeczy, z którymi zetknęłam się w trakcie pobytu w UK, są kursy angielskiego, bezpłatne, w miejscowym college’u czy też, po walijsku, colegu. Pamiętam, że gdy uczyłam się angielskiego w szkole językowej (publicznym jeszcze się wtedy nie śniło o UE ani masowej emigracji) jako dziecko, a potem nastolatka i co jakiś czas, przeważnie na wakacje czy ferie, pojawiały się ogłoszenia o organizowanych kursach językowych w krajach anglojęzycznych, to ze względu na ich ceny, nie było nawet co marzyć o wyjeździe. Chociaż na kurs niemieckiego w zachodnich Niemczech jeszcze było nas stać. Mając to w pamięci, jak również wszelkie inne opłaty za lekcje i kursy angielskiego w czasie roku szkolnego, w wakacje czy letnie obozy językowe w Polsce, uważam możliwość uczestniczenia przez co najmniej kilka miesięcy w kursie angielskiego tutaj za spory luksus. Czytaj dalej Kursy angielskiego

Zima ciepła vs. zimna (magiczna liczba Economy 7, grzejniki wypchane cegłami zwane storage heaterami i superszyby na niby czyli double glazing)

Wiadomo, że zimą, na co w języku polskim wskazuje już sama nazwa tej pory roku, jest zimno. W Polsce zimą potrafi zrobić się naprawdę zimno. Na dworze. Jak ktoś woli, to na polu też. Ale w nie w domu, gdzie jest ciepło. Na zewnątrz 20 stopni Celsjusza poniżej zera, wewnątrz 20 stopni Celsjusza powyżej zera. Norma. Przez 20 lat mieszkałam w domu, gdzie tak właśnie było. Jest i będzie. Dla mnie to oczywiste. I szczerze mówiąc, nie zaakceptuję ani nie zrozumiem innego stanu rzeczy. Ani nawet nie zamierzam próbować. A właśnie niedawno odkryłam, że w ogóle może być inaczej. I że dla innych to inaczej jest właśnie normą… Czytaj dalej Zima ciepła vs. zimna (magiczna liczba Economy 7, grzejniki wypchane cegłami zwane storage heaterami i superszyby na niby czyli double glazing)