Po prawie roku

P1050194Po prawie roku pobytu w Wielkiej Brytanii, konkretnie w Walii, stwierdzam, że i owszem, da się tu żyć. Co roku przez pół roku. A już na pewno przez kwartał. Tak od maja do sierpnia, kiedy słońce świeci. Jeśli ktoś jest odporniejszy na klimat, to nawet od kwietnia do września wytrzyma. A potem? No, cóż, deszcz, deszcz i jeszcze raz deszcz. Dnie krótkie, noce długie, na dworze wiatr, a wszędzie zimno i wilgoć.

Na pewno nie jest to mój wymarzony klimat. Wymarzona jest za to przytulna chatka hobbita czy też Puchatka lub inne równie urocze schronienia z brytyjskich powieści. Po boleśnie bliskim zapoznaniu się z tutejszym standardem mieszkaniowym i niektórymi nawykami mieszkańców myślę jednak, że można historie te włożyć między bajki, co oczywiście nie może nikogo pozbawić marzeń. Wręcz przeciwnie. Najwidoczniej Brytyjczycy, a bujnej wyobraźni nie sposób im odmówić, sami marzą o takich chatkach, w których mieszkańcy magicznie nie marzną.

Jaki z tego wniosek może płynąć? Trzeba zmieniać ten klimat.

Walijczycy i Polacy. Na walizkach

IMG_20151221_120745W Wikipedii można przeczytać pod hasłem Polacy, że według Narodowego Spisu Powszechnego z 2011 r. liczba osób deklarujących narodowość polską zamieszkałych na terenie Polski wynosi 36,5 mln, a liczba deklarujących narodowość polską i inną niż polska wynosi 37,4 mln przy populacji 38,5 mln. Natomiast liczebność diaspory polskiej według różnych źródeł to 13–16 mln, a Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” szacuje liczebność Polonii na 20 mln. Oznacza to, że poza granicami Polski żyje liczba Polaków równa od 1/3 do 1/2 liczby Polaków żyjącej w kraju. Dużo? Myślę, że tak. Można by powiedzieć, że Polacy to naród migrantów.

Co w takim razie powiedzieć można o Walijczykach, o których w Wikipedii czytamy, że to „naród celtycki zamieszkujący głównie Walię (3 mln), Stany Zjednoczone (2 mln) i Anglię (0,6 mln)”? Chociaż emigracja z Walii do Anglii, czyli przenoszenie się z kraju do kraju w ramach tego samego państwa, może wydawać się szczególnym rodzajem migracji, to i tak liczebność diaspory w stosunku do liczby Walijczyków żyjących w Walii robi wrażenie, bo prawie tyle samo Walijczyków żyje w Walii, co poza nią! Walijczycy to mały naród, ale zarazem naród migrantów gigantów.

Wielka niespodzianka w Wielkiej Brytanii

P1050994Po wcześniejszych życiowych przygodach w dwóch krajach UE, wieloletnim wkuwaniu angielskiego, wchłanianiu wszelkich wytworów kultury anglosaskiej, studiowaniu filologii obcej oraz pewnym doświadczeniu w tłumaczeniu, którego najważniejszym zadaniem jest przecież odpowiedni przekaz na podstawie wcześniejszego porównania językowego, kulturowego i wszelkiego innego, wydawać by się mogło, że wiele mnie na nowej obczyźnie nie zaskoczy. A jednak. Najdziwniejsze jest w tym wszystkim chyba to, że najbardziej dziwi mnie, że w ogóle tak wiele mnie mogło zaskoczyć. Niespodzianek jest cały alfabet od A jak autobus po Z jak zwierzęta.

Eumigrantka na Facebooku

Bloga prowadzę już od kilku miesięcy, a niedawna jego stronę na facebooku. Nie publikuję tego tekstu na facebooku i nie jestem automatycznie upominana, że muszę stosować pisownię wielką literą tej nazwy, więc sobie pozwalam ;-). Co do pisowni wielką literą, to musiałam zastosować ją także do mojego nicka eumigrantka. Pisownia małą literą jest według facebooka nieprawidłowa, dlatego nazywam się tam Eumigrantka.

Facebook to dla wielu synonim Internetu. A skoro, jak pisałam w tym poście, jestem z Internetu, to siłą rzeczy muszę być też obecna na facebooku ;-). A tak serio? Zamierzam tam więcej i częściej publikować, także treści innego rodzaju, jak zdjęcia, a przede wszystkim mam nadzieję na więcej interakcji:).