Europejska emigracja. (R)ewolucja epitetów

Współczesna europejska emigracja jest prosta i przyjemna. Dziecinnie i naiwnie tak sobie najpierw myślałam. Później wyjechałam i się przekonałam, że potrafi być trudna i problematyczna. Ale żeby aż taka egzotyczna? Tego się, mimo wszystko, nie spodziewałam.

Teraz się zastanawiam, czy i kiedy mnie jeszcze jakieś zaskoczą epitety. Czy może wyczerpałam już wszelkie limity na przymiotniki?

W matni klimatu. Cztery pory roku nad Cieśniną Menai czy raczej ich brak

P1060424Zawsze lubiłam upalne lato i śnieżną zimę, z czasem doceniłam jesienną pełnię plonów i świat budzący się wiosną do życia. Nie odczuwam zmian pogody. Nigdy na nią narzekałam, a nawet nie zwracałam na nią na ogół uwagi. Przynajmniej nie w Polsce i Niemczech. W czym więc tkwi problem w Walii? Czytaj dalej W matni klimatu. Cztery pory roku nad Cieśniną Menai czy raczej ich brak

Poprawka z geografii. Gdzie leży Polska?

Według większości Polaków zapewne w Europie Środkowej i to bynajmniej nie od 2004 r., a Wschodnia zarezerwowana jest dla Ukrainy, Rosji i Białorusi. Tak przynajmniej wydawało się mnie i innym osobom z Polski, kiedy w 2006 r. znaleźliśmy się w Berlinie wśród „Erasmusów”. Czysto geograficznie-historycznie, nie wdając się w wartościowanie. Okazało się, że innym wydawało się inaczej.
Czytaj dalej Poprawka z geografii. Gdzie leży Polska?

Zmiana adresu po walijsku. Bez stresu i zmiany miejsca zamieszkania

Część czytelników zapewne już wie, że należę na razie do osób, które sporo się przeprowadzają. Zmieniam miejsce zamieszkania i adres. Średnio raz do roku. Często jeszcze częściej. Ale jak już się przeprowadzę, to wiem, jaki mam adres i używam go od początku do końca w tej samej formie. Wyjątkiem jest Walia. Czytaj dalej Zmiana adresu po walijsku. Bez stresu i zmiany miejsca zamieszkania

Wysyłamy list do domu w Walii

P1050935Czy też pocztówkę. Do domu? Ano tak… Dostajemy adres odbiorcy. Wysyłamy korespondencję z kraju w Europie kontynentalnej. Adres, który otrzymujemy, nie koresponduje żadną miarą z naszą wiedzą o świecie. Pierwszy adres, który mi podano, zaczynał się jakimś kodem pocztowym, też trochę dziwnym dla mnie, bo sporo już widziałam, ale takiej kombinacji cyfr i liter jeszcze nie. Potem następowały jeszcze jakieś nazwy, których nie potrafiłam niczemu przypisać, kończył się on… imieniem i nazwiskiem adresata! Jak to? Nie chciałam uwierzyć, protestowałam. Ale podobno takiego adresu używał w swojej korespondencji brytyjski bank. Listy dochodziły. Cóż było robić? Czytaj dalej Wysyłamy list do domu w Walii