Pożegnanie z Walią i podsumowanie pobytu

20130810_180631Wyjechałam z Walii, szczerze mówiąc, bez większego smutku. Powodem są dwa duże minusy tego miejsca, które w małym stopniu niweluje mnóstwo małych plusów. Dwa duże minusy, czyli klimat i nastawienie mieszkańców do niego, tj. akceptacja nieakceptowalnego zamiast przygotowania się na klimatyczne problemy (deszcz, zimno i wilgoć, występujące w połączeniu na zewnątrz i wewnątrz są nie do wytrzymania!) i trochę drobiazgów jak większe różnice mentalno-systemowe (naduprzejmość, fuszerka, decentralizacja) i kwestie techniczne (waluta i monety dziwne na tyle, że cały czas myślałam i liczyłam w Euro; egzotyczny system miar, gniazdka z pojedynczymi wyłącznikami, poza łazienką oczywiście, bo tam gniazdek brak, inne wtyczki, podwójne krany, obłęd na punkcie zabezpieczeń przeciwpożarowych, kłopoty z praniem, kiepski wybór i jakość produktów w stosunku do ceny, o czym jeszcze napiszę dokładniej). Walia ma też mnóstwo małych plusów. Jakich?
Czytaj dalej Pożegnanie z Walią i podsumowanie pobytu

Z ziemi walijskiej do Polski

P1070567Długa droga z północnej Walii do Polski centralnej. Podróżować można różnymi środkami transportu. Wcześniej przeważnie były to najpierw autobus(y), potem pociąg(i), samolot, samochód i wszystko razem trwało około 12 godzin. W ostatniej podróży środek transportu był właściwie jeden, samochód, bo ok. dwugodzinna przeprawa promem z Dover do Calais na trasie długości 34 km stanowiła ułamek podróży. Zamiast przesiadek mieliśmy postoje na odpoczynek i zwiedzanie. Było męcząco, ale ciekawie! Przejechaliśmy Walię, Anglię, Francję i Niemcy aż do Polski. Czytaj dalej Z ziemi walijskiej do Polski

Nadmiar wody także w postaci lodu

W Wielkiej Brytanii wody jest zawsze i wszędzie pod dostatkiem. Niektórzy próbują się jej pozbywać poprzez wylewanie, co chyba nie do końca im się udaje. Z dużym zdziwieniem zauważyć tu można, że część wody podstępnie przedostaje się do lodówek. W zamrażalnikach tkwią całe góry lodowe. Czyżby technologia także przegrywała z wodą? Najwyraźniej. Trzeba więc ciągle spodziewać się wrogiej wody w najdziwniejszych miejscach jak np. szafka na odkurzacz, kominek (!) i właśnie lodówka. W tym ostatnim przypadku nie pozostaje nic innego, jak możliwie najczęściej ją rozmrażać i wodę, faktycznie, wylewać. W ciągu ostatnich kilku miesięcy przeprowadziłam ten zabieg znacznie więcej razy niż przez wszystkie wcześniejsze lata życia i w związku z tym zdecydowanie nie polecam walki ze zlodowaceniami w lodówkowym złomie. To jak walka z wiatrakami, tylko mniej malownicza, a bardziej mokra.

Kwestia jednej godziny. Wyspy Brytyjskie a Półwysep Krymski

DSCN4950Najdalej od domu byłam, jak dotąd, o godzinę. Drogi? Nie, nie drogi. Godzinę różnicy w strefie czasowej: na Wschodzie na Półwyspie Krymskim, a na Zachodzie na Wyspach Brytyjskich. Godzina robi ogromną różnicę, nie tylko w odległości, ale też w mentalności.

Oba miejsca okazały się być dla mnie dość egzotyczne, przy czym po Ukrainie się tego spodziewałam, a po UK nie. O Ukrainie wiedziałam i nadal wiem niewiele. Tyle, co w szkole było. Nie znam języka ani nawet alfabetu, a językiem oraz literaturą angielską i w ogóle anglosaską nasiąkałam od najmłodszych lat. Z jednej strony kultura słowiańska, w którą się wrodziłam, z drugiej germańska, w której się wykształciłam. Na spotkanie z Ukrainą przygotowywałam się parę dni, jakiś przewodnik, rozmówki, słownik. Na spotkanie z UK przygotowywałam się latami, czytałam historię kraju, literatury, języka, oglądałam filmy, słuchałam piosenek, przeglądałam wiadomości w internecie, z czasem wszystko w oryginale. Jednak ze strony obu krajów spotkały mnie niespodzianki. Na pewno na jedną z nich byłam przygotowana, a drugiej wcale nie przeczuwałam. A oto dlaczego.

Czytaj dalej Kwestia jednej godziny. Wyspy Brytyjskie a Półwysep Krymski

Największe atrakcje turystyczne w północnej Walii

P1040452Największymi atrakcjami północnej Walii są, według mnie, jej przyroda (Góry Kambryjskie, Morze Irlandzkie, morze zieleni) i historia (budowle megalityczne, ruiny z czasów rzymskich i późniejsze). Jeśli nie pada, nie wieje, świeci słońce, czyli mamy sporo szczęścia, do tego samochód, dobre buty i kondycję, jest co zwiedzać.

Góry Kambryjskie nie są za wysokie. Najwyższy szczyt to Snowdon (1085 m n.p.m.), na który można wjechać kolejką parową. Jak na warunki polskiego turysty dość drogą. (Btw, podróże zabytkowymi kolejkami są w Wielkiej Brytanii bardzo modną atrakcjąCzytaj dalej Największe atrakcje turystyczne w północnej Walii