Anglia czy Walia? A może jednak Londyn?

P1050219–  Jak tam w Londynie?
–  Jak Ci idzie w tej Anglii?

Standardowe pytania, które słyszę od znajomych z Polski, skłaniają mnie do pewnej refleksji. Najwidoczniej Walia, w której od jakiegoś już czasu mieszkam, w polskiej świadomości nie istnieje…

Tylko, niech mi ktoś powie, skąd ten Książę? (Nawiasem pisząc, Księciem Walii został dokładnie w miejscu na zdjęciu powyżej, w północnowalijskiej twierdzy Caernarfon. True story).

Oczywiście, wszyscy pytający byli przeze mnie nie raz informowani, gdzie mieszkam, z dokładnością przynajmniej do regionu… Ale dla nich nadal mieszkam w Londynie. Czy to dlatego, że większość Polaków tam właśnie wyjechała i jakaś potężna logika owczego pędu podpowiada im, że ja też? A skoro jednak nie Londyn, to zostaje tylko Anglia. No, bo co innego? Irlandia to jakieś inne państwo, Szkocja nieomalże też, więc w drodze prostej eliminacji zostaje Anglia.

Walia po prostu nie istnieje w polskiej świadomości: nie kojarzy się z niczym, nie odegrała żadnej roli w polskiej historii czy kulturze, nie ma nawet stereotypu Walijczyka.

Poza tym nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że określenia Zjednoczone Królestwo, Wielka Brytania, Wyspy Brytyjskie czy Anglia mogą mieć różne znaczenie… (Na blogu  pozwolę sobie dla uproszczenia posługiwać się na określenie kraju, w którym obecnie mieszkam, nazwą Wielka Brytania, a przede wszystkim skrótem UK.)

Wygląda więc na to, że żyję teraz nie tylko poza granicami Polski, ale nawet polskiej wyobraźni / świadomości.

Polub lub udostępnij