Dieta eliminacyjna. Faza I i II

stek jagniecy aipW diecie eliminacyjnej po fazie intro wprowadzam produkty starając się kierować dietą SCD. Reintrodukcja produktów dozwolonych na AIP polegała na wprowadzeniu niedużej ilości danego produktu i obserwowaniu reakcji organizmu przez dwa dni. Jak nic się nie działo, szłam dalej.

Może to za szybko (symptomy nie ustępowały, ale podejrzewam, że ich sprawcą nie jest sama dieta, tylko stres i przygoda z przeprowadzką za granicę), ale chcę jak najszybciej dojść do pełnego AIP (a dopiero wydawało się takie restrykcyjne:D), żeby nie narobić sobie niedoborów i nie stresować dodatkowo organizmu. Może też na początek wprowadziłam sporo owoców, ale coś jeść trzeba było, a poza tym brakowało mi przyjemności i słodkiego smaku w jedzeniu. Dieta eliminacyjna pewnie w moim przypadku nie została przeprowadzona w możliwie najlepszy sposób, ale robię ją po raz pierwszy (i może ostatni), a celem jest i tak AIP, bo to właśnie AIP figuruje w moich zaleceniach od Tłustego Życia. Dieta eliminacyjna to był mój pomysł, bo liczyłam, że pomoże szybciej pozbyć się symptomów. Jeśli sytuacja się poprawi i uda mi się utrzymać przez 3 miesiące AIP, to może potem zacznie się reintrodukcja bardziej problematycznych pokarmów i powrót bardziej w kierunku paleo. Zobaczymy, bo w życiu nigdy nic nie wiadomo.

Po fazie intro (18-22.11.15) do mięs, rosołu, marchewki, wody i soli dołączyły najpierw, przeważnie parowane, gotowane, duszone i pieczone, ewentualnie smażone lub rzadko surowe:

Faza I

Tydzień pierwszy (23-29.11.15):

  1. banany (surowe i na parze; zastanawiam się nad problemami z histaminą)
  2. kawa z cykorii (wraz z bananami podyktowane koniecznością spędzania części dnia poza domem i potrzeby przekąski, mimo że cykoria nie jest dozwolona na SCD)
  3. olej kokosowy (tłuszczu chyba mi najbardziej brakowało! dlatego wprowadziłam w Fazie I a nie II i od razu zrobiło mi się cieplej, byłam bardziej syta)
  4. herbatka z rumianku
  5. cukinia
  6. jagody (surowe, próbowałam też w wypiekach, po jednym razie zostawiam reintrodukcję na Fazę III)
  7. szpinak (do sprawdzenia ponownie, podejrzewam problem z histaminą)
  8. herbata z kocanki
  9. herbata z pokrzywy (niedozwolona na SCD, ale nie mam problemu)
  10. jabłka
  11. squash i dynia (Faza II, ale że nie miałam patisona ani kabaczka ani specjalnie co jeść…)
    Tydzień drugi (30.11.15-06.12.15):
  12. gruszka
  13. jarmuż (jak inne kapustne powinien być wprowadzony chyba w ostatniej fazie, ale brakuje mi zieleniny w diecie)
  14. kurkuma (przyprawy nie są wyszczególnione na liście, z której korzystam, ale ze względu na jej właściwości przeciwzapalne i antyhistaminowe dodaję do zestawu przypraw czyli… soli)
    FAZA II
  15. oliwa z oliwek
  16. szparagi
  17. pieczarki
  18. czosnek (jedzenie nabiera smaku,  do pełni przyprawowego szczęścia brakuje mi jeszcze cynamonu)
  19. awokado
  20. bekon
    Tydzień trzeci (07.12.15-13.12.15):
  21. suszone produkty kokosowe (mąka, wiórki, chipsy raz na tydzień do wypieków)
  22. cynamon (raz na tydzień do wypieków)
  23. miód (raz na tydzień do wypieków)
    Tydzień czwarty (14.12.15-20.12.15):
  24. morele
  25. herbata miętowa

Przyznam, że były małe cheat meale… Na pocieszenie i w ramach podjętej przeze mnie nauki pieczenia przygotowywałam różne wypieki (ciasteczka, babeczki), możliwie jak najbardziej AIP i w niewielkiej ilości. W składzie było trochę mąki kokosowej, wiórek, cynamonu i bakalii oraz banany, cukinia czy dynia.

Już przy piątym produkcie i zakupieniu kolejnych poczułam ulgę z powodu urozmaicenia diety:-) Na tej diecie naprawdę można nauczyć się wdzięczności;-), co tylko wzmacnia jej prozdrowotne walory:-) W tym też czasie, konsumując posiłki typu szpinak na parze z olejem kokosowym i garstką jagód, poczułam się prawdziwym paleo człowiekiem, odartym (uwolnionym?) z cywilizacji, używek i przetworzonych produktów. Przecież wtedy nie było masła, alkoholu, kawy, czekolady, chipsów kokosowych, podjadania… Zaczęłam rozumieć, co to znaczy jeść prawdziwe jedzenie…

Zaczęłam być też bardziej kreatywna, zarówno w gotując w kuchni, jak i pisząc na blogu. Przed przejściem na AIP myślałam o jakiś zmianach kulinarnych, urozmaiceniu, a tu proszę! Zmiana przyszła sama. Przeczytałam mnóstwo blogów paleo i AIP,  z Paleo Mom na czele i poszerzyłam moją wiedzę na temat diety AIP oraz poznałam nowe, fantastyczne przepisy i składniki oraz ich znaczenie w pieczeniu, jak np. zastępowanie jajek żelatyną czy mąka z batata. Nauczyłam się nie tylko pieczenia paleo i AIP, ale też nowych kombinacji kulinarnych. Mogę polecić następujące:

  1. filet z indyka z marchewka, cukinią i szpinakiem na parze polane olejem kokosowym
  2. szpinak na parze z garstką jagód polany olejem kokosowym
  3. ciasteczka AIP z herbatą rumiankową
  4. stek jagnięcy z marchewką, szparagami i pieczarkami na parze podany z łyżką oleju kokosowego
  5. rosół na kości jagnięcej (wekowany, miksowany z gotowaną dynią, podawany z pulpetami jagnięcymi, bardzo tłusty i smaczny)

Zauważyłam też, że zamiast w mikrofali, fajnie można odgrzewać jedzenie na parze! Zajmuje to mniej więcej ten sam czas, jeśli chcemy odgrzać np. kolację dla dwóch osób. Zmieniłam wreszcie nawyki: mniej smażenia, więcej parowania! Jak kiedyś wszystko robiłam na jednej patelni, tak teraz w garnkach do gotowania na parze. Olej po prostu dokładam na talerzu.

Polub lub udostępnij