Domowe sposoby na zatkane zatoki cz. III: jak działa Xlear

W poprzednim poście opisałam właściwości głównej substancji czynnej w Xlearze, czyli ksylitolu, mechanizm jego działania (surfaktant niszczący błony biologiczne bakterii) i jak wpadłam na ten trop. Teraz chciałabym głębiej wejść w ten temat i przybliżyć sam Xlear. Zapraszam do lektury!

Co to jest Xlear i jak powstał

Z Xlearem (wymawia się jak ang. clear) spotkałam się po raz pierwszy w podcaście Chrisa Kressera, a następnie przypomniał mi o nim jeden z postów Klaudyny Hebdy. Pomyślałam wtedy, że jestem na dobrej drodze i pora na poważnie zająć się tematem. Na stronie firmy Xlear możemy się też dowiedzieć więcej o ksylitolu i np. jego historii (wyizolowany został dopiero pod koniec XIX w., a na szerszą skalę zastosowany w Skandynawii podczas II wojny światowej jako substytut sacharozy). Możemy tam też przeczytać krótką historię produktu. Amerykański lekarz dr Alonzo H. Jones, D.O., zauważył, że od lat 70. XX w. infekcje zatok stały się częstsze i zaczął szukać rozwiązania tego problemu w badaniach naukowych. Tak pojawił się pomysł zastosowania ksylitolu na infekcje zatok, powstał produkt (teraz to cała linia produktów) o nazwie Xlear, został opatentowany i od 2000 r. dostępny jest w sprzedaży. Warto zapytać o niego w aptece (i w ogóle porozmawiać o nim ze swoim lekarzem lub farmaceutą, choćby tyko po to, żeby im powiedzieć o jego istnieniu;). Przed zakupem warto wziąć pod uwagę zalecenie Chrisa Kressera, że Xlear w sprayu powinno się stosować 3-4 razy dziennie dla uzyskania efektu. Po doświadczeniach z płukaniem nosa roztworem wody i preparatu firmy Xlear zastanawiam się, czy nie warto odnieść tego zalecenia także do innych produktów. Myślę, że w przypadku bardziej uporczywych problemów (nagłych czy przewlekłych warto spróbować).

Xlear: domowy sposób na zatkane zatoki

Po jakiś 3 dniach zastosowania zauważyłam zdecydowaną poprawę drożności nosa. O ile sam zabieg nie jest jakoś nadzwyczajnie przyjemny, to potem bardzo przyjemnie odczuwa się różnicę drożności i oddycha;) Było tak i przypadku przewlekle nie do końca drożnego nosa jak i przy zaczynającej się dodatkowej infekcji, którą Xlear najprawdopodobniej zatrzymał (łącznie z bólem gardła, który rano zniknął). Ta poprawa po wieczornym płukaniu rano nie jest już odczuwalna (po jakiś 9 godz.), więc świadczy to o tym, że zabieg wymaga powtarzania, co oczywiście podnosi cenę tej terapii… Jednak skoro działa, jest bezpieczna, relatywnie przyjemna, jak na zabieg na nos, to warto rozważyć inwestycję. Z kolejną infekcją Xlear już sobie tak świetnie nie poradził. Od listopada zeszłego roku mam rekordową ilość infekcji nosa i gardła (pewnie wina klimatu, pory roku i pracy). Jedna się kończy, parę dni przerwy i zaczyna kolejna. Tym razem jednak nawet udało mi się w miarę wyspać i ogólnie lżej znosiłam infekcję. Płukanie stosowałam przy tym 3 razy dziennie (ale już samym ksylitolem, więc może stąd też mniejsza skuteczność, ale o tym w następnym poście z tej serii;).

Oferta firmy Xlear: gumy przeciwpróchnicze, spray do nosa i neti pot

Xlear oferuje też produkty chroniące przed próchnicą np. gumy do żucia z ksylitolem. Ich różne produkty można też znaleźć na iHerb, Amazonie lub poszukać w jeszcze innych miejscach. Polecam zapoznać się z opiniami i ocenami kupujących. Generalnie przeważająca większość opinii jest pozytywna, jednak produkt nie ma 100% skuteczności (zresztą nic jej nie ma;). Firma Xlear ma w swojej ofercie także spraye dla dzieci i dorosłych oraz zestawy do płukania zatok (neti pot lub specjalne butelki, z których daje się wycisnąć płyn wprost do nosa). Poniżej przykładowy neti pot; te z Xleara wyglądają trochę inaczej.

Płukanie nosa i zatok jala neti oraz mikrobiom nosa

O samym neti pot, takiej jakby koneweczce albo imbryczku do płukania nosa;), i związanej z nim długiej tradycji joggicznej jala neti też warto poczytać. Najczęściej nos płukany jest wodą lub jakimś roztworem np. solą fizjologiczną i nos jest oczyszczany mechanicznie. Tradycja ta związana jest z jogą i natknęłam się na informacje, że technika ta jest znana od 5 tys. lat. Myślę, że można zawierzyć tym informacjom, a nawet podejrzewać, że może być jeszcze starsza. Świadczy to według mnie o kilku ważnych rzeczach. Po pierwsze, może mamy teraz częściej i dłużej problemy z zatokami, ale na pewno nie jesteśmy z nimi pierwsi. Zanieczyszczenia, patogeny, zatkane zatoki… historia stara jak świat. Jeśli stosowanie tej techniki nie przynosiło by rezultatów albo miało by negatywne skutki, to pewnie odeszło by w niepamięć. Tym bardziej, że teraz można przeprowadzić badania naukowe i sprawdzić skuteczność, porównać z innymi metodami itd. Co prawda nie znalazłam wiele informacji naukowych, ale myślę, że nie jest to dziwne w przypadku metody taniej, bezpiecznej i pewnie nie do opatentowania… Jedyne, co mi przychodzi do głowy z ewentualnie negatywnych aspektów stosowania neti pot, to możliwość wysuszenia śluzówki, jeśli będziemy używać tylko wody (co najmniej przegotowanej) lub wody z solą. Oczywiście rozwiązaniem jest zastosowanie np. ksylitolu, który ma nawilżać, a nie wysuszać. Drugi aspekt, który wydaje mi się ważniejszy, to wpływ płukania nosa na jego mikrobiom. Z jednej strony płukanie usuwa zanieczyszczenia, alergeny, śluz i żyjące w nim mikroorganizmy, które mogą być i w przypadku niedrożnych zatok zapewne są chorobotwórcze. Z drugiej strony, jak chyba każda część naszego organizmu (ze skórą, macicą i naczyniami krwionośnymi włącznie), ma też typowy dla siebie, zdrowy mikrobiom (nie powodujący chorób a wręcz przeciwnie). Zastanawiam się, jak na jego stan wpływa płukanie wodą czy wodą z dodatkami jak ksylitol. Myślę, że może powodować straty także w pozytywnych mikroorganizmach. Czy ryzykować? Po pierwsze, jeśli nasz mikrobiom jest już zaburzony i mamy np. dysbakteriozę, która utrudnia nam życie, to osobiście uznałam, że lepiej z nią walczyć. Przewlekły stan zapalny może doprowadzić do powikłań np. powstania polipów w nosie. Jeśli ludzie robili tak od tysięcy lat, to pewnie korzyści przeważały. Można też mieć nadzieję, że oczyszczony nos zostanie ponownie zasiedlony pozytywnymi mikroorganizmami albo mu w tym pomóc stosując probiotyki po kuracji ksylitolem. Tu znowu zastanawiam się, czy  sens mają preparaty jak Rhinogermina (2 szczepy bakterii), skoro tyle się teraz mówi, że kluczem do zdrowia jest różnorodność mikrobiomu, a z drugiej strony, czy stosowanie np. soku z kimchi bogatego w różne szczepy (nie wiadomo dokładnie czego) poza Lactobacillus sakei (o ile ta bakteria akurat w naszym kimchi w ogóle żyje), to dobry pomysł. A gdyby tak je połączyć? Sama nie wiem.

Mój zestaw do płukania nosa Xlear

Wracając do Xlearu… Osobiście miałam szczęście kupić na Amazonie i w dużej promocji zestaw z próbką sprayu i taką właśnie butelką oraz 6 saszetkami z produktem. Zestaw kupiłam za niecałe 10 funtów, a zaraz potem był dostępny za 30… W zestawie znajdowała się próbka sprayu do nosa dla dorosłych. Nie miała jednak formy sprayu, tylko takiej buteleczki plastikowej, z której wyciska się płyn. Ja się kładłam z odchyloną głową i wpuszczałam trochę płynu do nosa jak przy zakrapianiu. Chociaż nie wiem, czy tak to miało się odbywać:P Poniżej zdjęcie składu: woda destylowana, ksylitol, sól fizjologiczna i ekstrakt z pestek grejpfruta jako środek konserwujący.

Zgodnie z opisem na stronie internetowej spray powinien być stosowany 2 razy dziennie, rano i wieczorem. Próbki starczyło mi na 5 zastosowań. Ogólnie uważam zakrapianie nosa za nieprzyjemne, chociaż może to nie było aż takie straszne jak metoda z wodą utlenioną…. Sam preparat ma słodki smak (dostało mi się trochę do gardła, to wiem:P), a momentami po wpuszczeniu go do nosa miałam wrażenie, jakbym miała w nim jakiś kosmetyk. W sumie zabawne uczucie. Po 5 zastosowaniach nie zauważyłam żadnej różnicy w drożności nosa, co mnie nie dziwi, bo to jednak krótko i mało preparatu. Ale może spray powstrzymał rozwój infekcji (od poprzedniej nie minął tydzień, a tu znów ból migdałka…), bo skończyło się na gardle. Chrapanie też nie ustało:P Być może jednak coś to dało, bo po sprayowaniu pojechałam na parę dni urlopu do Polski (akurat zaraz po doniesieniach o wielkim smogu), a mój nos miał się naprawdę świetnie. Zmiana klimatu czy Xlear?;-) W kontekście smogu sądzę, że dobrym doraźnym rozwiązaniem na poprawę swojej sytuacji byłoby właśnie płukanie w jakiś sposób nosa w tym czasie, nawet jeśli na co dzień nie potrzebujemy takiej praktyki. Zawsze to powinno trochę odciążyć nasz układ oddechowy.

Butelka do płukania nosa

Następnie wypróbowałam zestaw działający podwójnie: dzięki ksylitolowi i płukaniu nosa roztworem, który wprowadza się do nosa ściskając plastikową butelkę. Coś jak neti pot, ale dla mnie prostsze w użyciu. Neti pot zastosowałam tylko raz dla porównania i… nigdy więcej:P Butelka jest dla mnie dużo wygodniejsza i bardzo szybko, i sprawnie udaje mi się przepłukać nos. Ale niekoniecznie tak będzie u każdego; np. mój chłopak wolał neti pot od butelki. Warto więc spróbować różnych sposobów i wybrać najwygodniejszy da siebie.

Ogólnie muszę stwierdzić, że zastosowanie butelki jest bardzo proste. Prostsze niż sprayu czy zakraplacza. Ja praktycznie od razu nauczyłam się ją poprawnie stosować. Przepłukanie zatok zajmuje mi niecałe 5 minut. Butelka ma pojemność ok. szklanki. Należy napełnić ją letnią, przegotowaną wodą, wsypać zawartość połowy lub całej saszetki, poczekać, aż się rozpuści i można płukać:-) Wkładamy koniec butelki do jednej dziurki i lekko pochylamy się nad umywalką tak, że płukana dziurka powinna znajdować się lekko wyżej niż niepłukana, naciskamy lekko butelkę i płuczemy:-) Przy zastosowaniu połowy saszetki czułam się, jakbym płukała zatoki samą wodą. Przy zastosowaniu całej można było bardziej poczuć słodkość ksylitolu.

Składniki preparatu Xlear

Oprócz ksylitolu w saszetce mamy same bezpieczne, także często stosowane do płukania i jadalne składniki, które, może z wyjątkiem ksylitolu, znajdują się w każdej kuchni:

Xlear: wrażenia po zastosowaniu i ocena skuteczności

Zabieg płukania jest według mnie mniej nieprzyjemny niż sprayowanie czy zakrapianie nosa. Spokojnie można włączyć go do codziennej higieny. Producent zaleca płukanie dwa razy dziennie, rano i wieczorem. Myślę, że jak jest dobrze i nam wygodnie, to raz dziennie na noc też się sprawdzi tak profilaktyczno-higienicznie. Coś jak mycie zębów;-) Zastanawiam się, jak to się będzie sprawować podczas nagłej infekcji zatok albo ataku kataru siennego. To pierwsze może będę mieć kiedyś okazję przetestować;-) A może nie, bo będę mieć tak drożne i oczyszczone z patogenów zatoki? Muszę przyznać, że tak na 3 dzień zastosowania poczułam lekką różnicę tj. poprawę drożności nosa. Nos nie był cały czas drożny na 100%, ale poprawę dało się odczuć. Spało mi się też nieźle. Jedyny minus zestawu to w mojej opinii cena. Mam tu na myśli to, że zwłaszcza poza promocją, 6 saszetek, które zgodnie z zaleceniami producenta wystarczą na 3-6 dni, to trochę mało. Oczywiście jest możliwość kupienia saszetek nie w zestawie po niższej cenie, subskrypcji na Amazonie itd. Ja wpadłam też na inny pomysł, który opiszę w następnym poście;-) Ogólnie produkt godny polecenia, chociaż zdaję sobie sprawę, że stosowanie go przez 1,5 tygodnia (próbka sprayu i saszetki) to dość krótko. Mimo to zauważyłam już poprawę drożności nosa, wszystkie składniki są naturalne, bezpieczne, a całość łatwa i relatywnie przyjemna w zastosowaniu. Myślę też, że zestaw z neti pot albo butelką do płukania jest jeszcze skuteczniejszy niż spray, bo działa też mechanicznie.

Polub lub udostępnij