Emigracja i imigracja, czyli migracja oraz wywoływane przez nie asocjacje

Słowa emigracja, emigranci i emigrować weszły do mojego zasobu słownictwa dość dawno temu. O ile mnie pamięć nie myli, było to w szkole podstawowej podczas lekcji historii czy języka polskiego i omawianiu tematu Wielkiej Emigracji po powstaniu styczniowym. Odtąd kwestia emigracji nie przestała się już pojawiać przy przeróżnych okazjach.

Na samym początku mojej znajomości ze słowem emigrant moja dziecięca fascynacja nim wiązała się z odkryciem, że jedna i ta sama osoba może w tym samym momencie być nie tylko emigrantem, ale jednocześnie też jego przeciwieństwem, imigrantem. Zastanawiało mnie, jak to możliwe językowo i logicznie? Z jakiej perspektywy patrzeć na taką osobę? Kim jest i jak poznać jej prawdziwą tożsamość? A może ma ich dwie? Ta swoista dwoistość i pewne skomplikowanie przejawiają się zresztą nie tylko w samym słowie emigrant, ale także w prowadzonym przez taką osobę życiu… Wygodnym rozwiązaniem zagadki jest oczywiście określenie migrant, ale wtedy w Polsce nie było szerzej znane ani używane i na pewno nadal nie jest tam tak popularne jak w Niemczech czy Wielkiej Brytanii.

Słowa te budzą we mnie określone skojarzenia, które powstały w wyniku różnych doświadczeń. Słowo emigrant kojarzy mi się nieco romantycznie ze smutkiem, rozstaniem, wyjazdem w nieznane, co zapewne wynika z okoliczności, w jakich je poznałam i w jakich je najczęściej spotykam. Migrant, wydaje mi się plastyczne i praktyczne. Samej najłatwiej jest mi się z nim zidentyfikować. Pierwsza asocjacja językowa, jaka przychodzi mi do głowy, to często używany obecnie w Niemczech zwrot mit Migrationshintergrund. Pojawia się zwykle w ofertach pracy, w cytowanych w wiadomościach statystykach lub w kontekście edukacyjnym i ma wtedy zachęcający lub neutralny charakter.

Odkąd zamieszkałam w UK najmniej przyjemnie kojarzy mi się słowo imigrant. Na sam dźwięk przypominają mi się loty do Wielkiej Brytanii i to, że po wyjściu z samolotu na wyspie-twierdzy idzie się okazać paszport w Immigration, co brzmi równie mało zachęcająco. Do tego jeszcze tutejszy konserwatywny rząd i jego obecny dyskurs polityczny, ze stale piętnowanymi rzekomo negatywnymi skutkami imigracji, oczywiście także polskiej, wiecznie na agendzie i do znudzenia powtarzanymi immigration i immigrants.