Gerd Gigerenzer. Badania naukowe a badania przesiewowe

Profilaktyka zdrowotna może przybierać różne formy. Jedne są skuteczne, pozbawione skutków ubocznych, a także przyjemne (np. właściwa dieta, aktywność fizyczna, zarządzanie stresem, dbałość o sen, odpowiednio dobrana suplementacja czy diagnostyka), inne niekoniecznie, bo wiążą się ze sporym ryzykiem, z którego istnienia wiele osób nie zdaje sobie sprawy. Co to za formy profilaktyki i jakie niosą ze sobą ryzyko?

Do tych ostatnich należą badania przesiewowe, pod których adresem słychać coraz częściej głosy krytyki np. w niemieckich mediach. W Niemczech istnieje nawet słowo określające stan rzeczy polegający na tym, że ktoś zostaje poddany leczeniu niewspółmiernemu do swojego stanu zdrowia: übertherapisiert. Jak na polskie realia brzmi to może niewyobrażalnie albo absurdalnie, ale mogę z własnego doświadczenia potwierdzić, że takie ryzyko w Niemczech istnieje. Znane są przypadki przeprowadzania niepotrzebnych terapii czy operacji lub przetrzymywania po nich pacjentów w szpitalu dłużej, niż tego potrzebują. Oczywiście chodzi o pieniądze, jakie mają wtedy do swojej dyspozycji szpitale. Podobne, krytyczne głosy pojawiają się też w Skandynawii, która przeważnie przoduje we wszystkim co dobre.

Jeśli ktoś chciałby się dowiedzieć, jak to dokładnie jest z badaniami przesiewowymi, polecam zapoznanie się z badaniami niemieckiego psychologa Gerda Gigerenzera i publikacjami (popularnonaukowymi) powstałymi w ich wyniku. Są dostępne w języku angielskim i niemieckim, w polskim niestety jeszcze nie. Profesor Gigerenzer jest wybitnym naukowcem, a obecnie dyrektorem jednej z jednostek badawczych Towarzystwa Wspierania Nauki im. Maxa Plancka, należącego do najbardziej prestiżowych placówek tego typu na świecie. Pierwszy raz zetknęłam się z jego osobą słuchając jednego z moich ulubionych podcastów Science Weekly. Dziennikarz The Guardian przeprowadził wywiad z Gigerenzerem, który wprost urzekł mnie swoją mądrością. Nawet jak na doborowe towarzystwo występujące w tej audycji, zrobił na mnie duże wrażenie. Naprawdę warto posłuchać. Zwłaszcza, jeśli zastanawiamy się albo zamierzamy iść na badania przesiewowe. Pytania, jakie warto sobie przedtem zadać to: Czy jeśli pójdziemy, będziemy zdrowsi? Czy będziemy dłużej żyć? Co jeśli postawiona nam zostanie błędna diagnoza (jesteśmy zdrowi, a zostaniemy poddani leczeniu grożącemu powikłaniami, co jeśli wynik ze zdrowej osoby zrobi z nas chorego na raka? Jak sobie poradzimy w takiej sytuacji? Co jeśli badanie nie wykryje rozwijającej się już choroby, za to uśpi naszą czujność?) Z badań Gigerenzera wynika, że badania przesiewowe nie sprawiają, że mniej ludzi umiera na daną chorobę np. raka. Ludzie, którzy chodzą na badania przesiewowe, mają tylko więcej leczenia, leków i zmartwień. 

Ok., poszliśmy na badania, znaleźliśmy chorobę, lekarz proponuje leczenie. Co teraz? Może to trochę idealistyczne, wręcz naiwne, ale Gigerenzer radzi, żeby zapytać lekarza po ludzku: czy gdyby chodziło o pana/i matkę, zdecydowałby się pan/i na zabieg? Skąd to pytanie? Pamiętajmy, że lekarze to część systemu i funkcjonują w określonym kontekście prawnym i finansowym, zależnym od kraju czy nawet regionu.  Zwłaszcza w USA lekarze obawiają się pozwów i to sprawia, że boją się nie wykonać wszelkich możliwych badań albo zaproponować za mało terapii… W Niemczech operacja jest bardziej opłacalna niż w Polsce. A matka nie pozwie, jeśli zabieg nie przyniesie zamierzonych efektów, dlatego lekarz raczej odpowie szczerze.

A teraz pytanie za 1000 dolarów ;-). Czy jeśli ktoś zaproponowałby Wam skorzystanie z rezonansu magnetycznego albo 1000 dolarów, to co byście wybrali? Ja bym wybrała jeszcze coś innego. Podobnie jak profesor Gigerenzer wolałabym zapłacić 1000 dolarów, żeby nie musieć korzystać z tego badania. Dlaczego? Tego i wielu innych ciekawych i przydatnych w życiu rzeczy można dowiedzieć się z książek Risk Savvy i Reckoning with Risk. Jak  podejmować dobre decyzje, medyczne, edukacyjne czy inwestycyjne, w świecie pełnym niepewności? Jak radzić sobie z ryzykiem? Są na to sposoby. Okazuje się, że ewolucja nieźle nas przygotowała do życia w takim właśnie świecie.

Każdy ma prawo podejmować własne decyzje i jego prywatną sprawą jest, czy pójdzie na badania przesiewowe i podda się ewentualnemu leczeniu czy nie. Decyzja prawie zawsze należy do nas, nie do lekarza, jak czasem się nam wmawia, rodziny czy kogokolwiek innego. Warto więc poświęcić chwilę na refleksję, poznanie innych punktów widzenia i nauczenie się podejmowania dobrych decyzji.

Aktualizacja 9 sierpnia 2015:

W podobnym tonie problematykę badań przesiewowych porusza portal psychologiczny Charaktery w jednym z artykułów.

Polub lub udostępnij