Lampka LivingColors i inne moje sposoby na sen

lampkaPrzyszła pora na nową kategorię na blogu: paleo gadżety, czyli produkty, które zostały przeze mnie wypróbowane i pasują do mojego stylu życia paleo. O ile zdarzają mi się dni bez parowaru i ciężkiej, ale mojej ulubionej, bo jak dotąd niezniszczalnej patelni firmy BergHoff, o tyle nie zdarza mi się już od ponad roku nie korzystać codziennie z lampki LivingColors firmy Philips. Dlaczego? Bo lepiej śpię:-) Chociaż nie jest to jedyny gadżet, którego używam w tym celu, to na pewno jeden z moich najulubieńszych! Zapraszam na posta o paleo gadżetach wspomagających sen i prawidłowy rytm okołodobowy potrzebny nam do normalnego funkcjonowania.

Lampka została kupiona na Amazonie za 50 funtów. W Polsce można kupić ją na Allegro za niecałe 300 zł. Jest bardzo wygodna w użyciu dzięki małemu, okrągłemu i poręcznemu pilotowi. lampka-z-pilotem

Można ją nim włączyć, wyłączyć, zaprogramować ulubione kolory i sterować kolorem oraz temperaturą światła. Dopiero kilkanaście dni temu, czyli po ponad roku użytkowania, trzeba było wymienić baterię. Lampki używam do optymalizacji snu. Wydawała mi się najlepszym rozwiązaniem do wynajmowanych mieszkań, gdzie nie da się zainstalować światła, jakiego bym chciała i zamierzam kiedyś mieć (niebieskie na rano, pomarańczowe na wieczór, UVB do łazienki, ewentualnie może coś jak bodyclock zamiast budzika w komórce albo inne lampy do fototerapii). Chciałam mieć możliwość zmiany koloru oświetlenia przed snem, (przy)gaszenia go i to bez wstawania z łóżka, kiedy zaczynam przysypiać. Mimo że lampka zgodnie ze słowami producenta pozwala uzyskać aż 16 milionów barw, ja codziennie wieczorem korzystam z dwóch zaprogramowanych opcji: światła pomarańczowo-czerwonego koloru i jego mocno przygaszonej wersji. Czasami korzystam z tego samego światła rano, żeby łagodniej się wybudzić, kiedy jest ciemno (teraz dzięki czarnym zasłonom typu black-out curtains mam praktycznie zawsze ciemno w sypialni, kiedy śpię). Zaczynam wtedy, odwrotnie niż wieczorem, od bardziej przygaszonego światła. Wiem, że wielu specjalistów od snu zaleca z samego rana ekspozycję na intensywne światło niebieskie, ale… Myślę, że na to mamy jeszcze czas, a zresztą mocniejsze lampy i światło dzienne są następne w kolejności. W naturze słońce też wstaje powoli i najpierw mamy czerwone, przygaszone światło, które potem robi się coraz mocniejsze i jaśniejsze. Dlatego staram się naśladować naturę i budzić powoli, i w miarę możliwie bez niepotrzebnego stresu, jak napastliwy dźwięk alarmu czy oślepiające światło włączane w ułamku sekundy i odzierające z ciemności, w której bezpiecznie spędziliśmy ostatnich kilka godzin… Oczywiście lampkę można wykorzystać też inaczej np. jako oświetlenie na imprezę itd.

Włączanie tej lampki stało się częścią mojej wieczornej rutyny, czy jak niektórzy wolą to określać: rytuału. Dobrze jest przyzwyczaić organizm do sypiania o określonej porze i w określonych warunkach (chociaż może zwolennik zmienności, Art de Vany, powiedziałby, że to współczesny wymysł;). Zapalenie lampki jest dla mnie właśnie takim sygnałem, że czas się szykować spać.

Jak już wspomniałam, na noc zasłaniam specjalne zasłony, które prawie całkowicie blokują dopływ światła z zewnątrz. Wewnątrz w sypialni nic mi nie świeci, nie ma już ładowania telefonu po nocach czy włączonej listwy, a wszelka elektronika poza komórkami w trybie samolotowym została eksmitowana, żeby nie mieć niepotrzebnego światła i mieć jak najsłabsze promieniowanie elektromagnetyczne. Tylko przez otwory służące do zawieszenia zasłon wpływa trochę światła (mieszkam w końcu w mieście blisko centrum i w gęsto zaludnionym kraju), ale może to kwestia ich dość niskiego założenia. Nie są tak szczelne, jak żaluzje zewnętrzne, ale też łatwiejsze do zainstalowania i tańsze (cena 2 zasłon to ok. 20 funtów).

zaslony Nie są też wykonane z grubszego niż przeciętnie materiału ani, jak na mój gust, cięższe niż zwykłe zasłony. Zdecydowanie polecam! Są też lepsze niż maska na oczy (miałam już ze 3), bo zaciemniają nam całą sypialnię i światło nie dociera do skóry, która też ma jego receptory, chociaż mniej niż oczy.

maska-na-oczyMaski zostają na podróże. No i przy zasłoniętych oknach zasłonami mamy lepszy dopływ powietrza, jeśli chcemy spać z otwartym oknem, niż kiedy mamy żaluzje zewnętrzne (wtedy trzeba by ich nie domykać do końca, przez co zaciemnienie słabnie).

Kolejną sprawą w mieszkaniu była wymiana wszelkich możliwych żarówek na słabiej świecące. Najsłabszą mam w łazience (z 800 lumenów dało się zejść na jakieś 300). Na początek ledwo co było widać, ale teraz się przyzwyczaiłam i jak czasem zdarzy mi się iść w nocy do łazienki i zapalić światło, to i tak razi:P A właśnie chodziło o to, żeby nie doznawać świetlnego szoku w środku nocy i mieć niepotrzebnego stresora, nie zaburzać rytmu dobowego itd. Na razie jest jak jest. Przymierzam się natomiast do zakupu pomarańczowych okularów, które mają blokować niebieskie światło płynące chociażby z ekranów komputera (mam na nim zainstalowany, w zależności darmowy program f.lux lub  Redshift, które w odpowiednich godzinach zmienia mi kolor ekranu na…) czy komórki/tabletu (na androidzie używam aplikacji Twighlight będącej odpowiednikiem f.luxa).

Nie sprawdziły się natomiast świece woskowe (toksycznych tealightów nie zamierzam więcej kupować). Świece dają nam naturalne światło (myślę o nich jak o mini ognisku w jaskini;) i podobno korzystnie wpływają na jonizację powietrza. Uwielbiam zapach wosku, a ich światło działa na mnie naprawdę kojąco, ale zapalam je od święta… Jednak trzeba kiedyś taką świecę wstać zgasić, potem wywietrzyć, a nie nacisnąć jeden przycisk przysypiając w łóżku. No i na pewno są droższe w eksploatacji.

swieczka

Post dotyczy głównie światła, bo o jego wpływie na sen najwięcej mówi się w paleo świecie. Jednak oczywiście ważne są inne czynniki: nie za wysoka temperatura (w okresie jesienno-zimowym mam w nocy wyłączone ogrzewanie i temp. spada nawet poniżej 17 stopni, więc sypiam pod grubą kołdrą i z termoforem) i cisza. Już od wielu lat, może nawet 10, nie śpię bez stoperów (zatyczek) do uszu. Genialny wynalazek. Mam po prostu za lekki sen, żeby pozwalać się wybudzać każdemu kretynowi, który lubi w nocy przygazować na ulicy albo trzasnąć drzwiami frontowymi.

Co jeszcze? Ogólnie to w pewnym momencie stwierdziłam, że żeby się wyspać, to trzeba być naprawdę zdrowym;-) Mieć zdrową skórę, drogi oddechowe, gospodarkę hormonalną i psychikę. Może na to pomóc suplementacja (zioła, witaminy, minerały i preparaty na ich bazie, melatonina), joga, relaksacje… A zaszkodzić oczywiście alkohol, kofeina i stres tak psychiczny (jutro znów poniedziałek:/), jak i fizyczny (np. zbyt duży wysiłek fizyczny w ciągu dnia).

  • radek

    a czytałeś o szkodliwości światła led? bo mi się obiło o uszy, że lepiej go nie stosować bo właśnie działa jak ekran komputera.

  • nie spotkałam się z taką informacją. masz jakiegoś linka? kojarzę natomiast z Bulletproof Radio Podcast, że niekorzystnie działają świetlówki, czyli lampy fluorescencyjne

  • radek

    słuchałem podcastu jakiegoś o biohackingu i jakiś doktor, tak mówił, ale nie bulletproof, chyba Ben Greenfield. Trudno mi się dokopać do tego za dużo tego słucham i czytam. Ale koleś z biohacking secrets też polecał takie lampy, więc może one na innej zasadzie działają, bo tam była mowa o żarówkach nie o takich lampach konkretnie. Fajny artykuł.

  • dzieki! mozliwe, ze opinie sa podzielone. u mnie sie sprawdza, a jak cos sie zmieni albo czegos sie dowiem, to zaktualizuje posta:)

  • Ola

    Głupie pytanie: jakich stoperów używasz? Nie mam problemów z hałasującymi sasiadami, ale z towarzyszem życiowym, który niemiłosiernie chrapie. I o ile na co dzień problem ten rozwiązują osobne sypialnie, to na wakacjach po dwóch tygodniach stosowania stoperów typu plastelina (na te zwykłe „gąbkowe” mam niestety za małe uszy:)) ból jest nie do zniesienia, więc może masz na to jakiś ‚myk’?

  • Hej, piszac posta zrobilam nawet zdjecie stoperow:D Ale pomyslalam, ze w sumie takie malo medialne, ze nie wrzuce:D A tu jednak;) Uzywam takich: https://zdrowie-paleo.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_20170312_091832.jpg Tych gabkowych to nie lubie: sa niedopasowane i wypadaja, a plastelinowych nie kojarze;) Te moje swietnie pasuje i trudno je zgubic, nawet jesli odetnie sie sznureczek (kiedys tak robilam). Uzywam tego rodzaju od chyba dekady i bardzo rzadko mi sie zdarza, ze troche odgniota mi ucho, jak np. spie wiekszosc nocy w jednej pozycji na boku. Moze poszukaj w jakims sklepie budowlanym (albo w necie;) takich stoperow do pracy w halasie. Jakkolwiek to nie brzmi;-)

  • Ola

    Ha! Takich nie znałam, a więc jest dla mnie nadzieja:)