Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne w Łodzi o prehistorii: dieta ketogeniczna, olbrzymi i rytualne mordy…

P1090353Jeszcze do końca sierpnia warto wybrać się na wystawę czasową „Przemoc i Rytuał w Neolicie” do Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi przy Placu Wolności 14. Wystawa przedstawia niezwykle ciekawe, ale i mroczne znalezisko: zbiorowy grób 15 osób należących do kultury amfor kulistych

Była to kultura już neolityczna, bardziej osiadła i wyspecjalizowana w hodowli zwierząt niż w rolnictwie czy łowiectwie. Myślę, że jednak bliższa pod wieloma względami paleolitycznym społeczeństwom łowiecko-zbierackim niż cywilizacji spod znaku Żyznego Półksiężyca i rewolucji rolniczej o znacznie wcześniejszych początkach. Dla mnie wystawa szczególnie ciekawa, bo już w dzieciństwie fascynowała mnie prehistoria. A teraz interesuje mnie jeszcze bardziej ze względu na styl życia paleo, do którego się zaadaptowałam jakiś rok temu (wcale nie przez czasowo porzucone zainteresowania, tylko żeby poprawić zdrowie).

Prezentowany na wystawie grób datowany jest na okres 3200-2600 p.n.e. Pochowane w nim osoby, w wieku od ok 1,5 roku do 60 lat, kobiety i mężczyźni, przynajmniej w kilku przypadkach byli ze sobą spokrewnieni (najprawdopodobniej związek poligamiczny trzech sióstr z jednym z mężczyzn). Zginęli zamordowani ciosami w głowę zadanymi różnymi narzędziami. Z niewiadomych powodów. Niektóre ciała noszą przypuszczalnie ślady kanibalizmu i innych praktyk rytualnych…

Co dla mnie najciekawsze w tej ponurej historii: wyniki badań prowadzonych przez przedstawicieli różnych dziedzin naukowych (kryminalistyki, traseologii, paleobotaniki i in.). Można się z nich dowiedzieć, że na kilkanaście osób od małych dzieci po osoby w zaawansowanym wieku, i na tyle, na ile da się to obecnie stwierdzić, cieszyli się niezłym zdrowiem! Zaledwie u kilku osobników stwierdzono ślady zmian patologicznych np. infekcji pasożytniczej, w jednym przypadku braku jakiejś witaminy. Poza tym, pewnie jak już przeżyli wczesne dzieciństwo, to żyli w dobrym zdrowiu! Myślę, że możemy im tego teraz tylko pozazdrościć i nasze szkielety wypadłyby w tym towarzystwie znacznie słabiej. Zaskoczyło mnie też, że więcej nieprawidłowości stwierdzono w zębach niż w kościach. Oczywiście nie próchnicę, ale niektóre zęby np. w ogóle nie wyrastały. Czyli nasze problemy ortodontyczne wcale nie są takie nowe, wyjątkowe i spowodowane np. brakiem twardych pokarmów w diecie, jak się czasem wydaje…

Z wystawy można  dowiedzieć się też trochę o ówczesnej diecie. Dzieci były karmione podobnie jak dziś, tj. mlekiem matki, a już po kilku miesiącach dostawały także inne pokarmy; niektóre jednak nawet w wieku 3 lat piły nadal mleko matki. Od ok 5 roku życia można było zauważyć różnice w diecie mężczyzn i kobiet. Dieta zmieniała się także z wiekiem – konsumpcja mięsa rosła. Co ciekawe, w tej grupie lepszym zdrowiem cieszyli się mężczyźni… Czyżby dieta mięsna?

P1090356

Z trzech wystaw stałych najbardziej zainteresowała mnie „Przeszłość wydobyta z ziemi” prezentująca 100 tys. (!) lat rozwoju ludzkości na ziemiach środkowej Polski. Najbardziej zapadły mi w pamięć dwie rzeczy. Po pierwsze informacja o życiu grup ludzkich sprzed 12 tys. lat, które dzięki ocieplaniu się klimatu (do całych 15 stopni w lipcu!) i topnieniu lodu mogły po bardzo długim czasie wrócić na te tereny. Małe grupy łowców (bo chyba trudno mówić tu o zbieraniu czegokolwiek) podążały za wielkimi stadami reniferów lub jeleni wzdłuż rzek. Topnienie lodu dało początek pojezierzom i dieta złożona z mięsa mogła zostać wzbogacona o ryby. Myślę, że pokarmy roślinne stanowiły znikomą część ich diety, chyba, że była to zawartość żołądka upolowanej zwierzyny. Na wystawie można też zobaczyć rekonstrukcje 3 grobów. Niestety zapomniałam zapisać, z jakiego dokładnie okresu pochodziły szczątki. Na pewno jednak liczyły kilka tysiącleci. Zaskoczyła mnie przede wszystkim wielkość szkieletów. Jedna z osób nazwana „Księżniczką” musiała być wyższa ode mnie (mam 171 cm wzrostu). Szkielet mężczyzny Celta był jeszcze wyższy (podobno Celtowie znani byli właśnie z wysokiego wzrostu). Przynajmniej te jednostki musiały być nie tylko wyższe ode mnie, ale też od średniowiecznych rycerzy, których zbroje można było obejrzeć kilka sal dalej, nie mówiąc już o chłopach, których niewielkie, krótkie łóżko stało piętro wyżej w zrekonstruowanym wnętrzu chaty na wystawie etnograficznej… Jestem laikiem, ale nawet mnie rzuciła się w oczy masywność kości Księżniczki i Celta. Zresztą zazdroszczę im nie tylko zdrowia i warunków fizycznych, ale wolności, czasu, przestrzeni, czystej wody i powietrza, ciszy, przeważnie spokoju, żywności, broni, biżuterii i przedmiotów użytkowych, których jakości nie potrafimy sobie nawet wyobrazić.

To tylko trochę kości, garść informacji i refleksji, ale chyba nawet tutaj widać, co nam zdrowotnie służy a co nie. W każdym razie ja to rozumiem tak, że właściwy pokarm dla nas to dziczyzna a nie pszenica, a właściwa aktywność fizyczna to pogoń za zwierzyną a nie mielenie ziarna. I to powinniśmy starać się chociaż trochę imitować. Czy się zgodzicie, czy nie, do muzeum warto iść i przemyśleć to samemu ;-).

Polub lub udostępnij