Paleo czekolada. Na 100%

P1090329Post w hołdzie gorzkiej czekoladzie, mojemu ulubionemu przysmakowi. Od prawie roku w stylu paleo zasadniczo nie jem słodyczy. Nie tylko typowych słodyczy, ale też słodzików, cukru, owoców (sporadycznie z drobnymi wyjątkami) ani niczego, co wprawdzie nie zalicza się do słodyczy, ale oszukuje nas poprzez brak słodkiego smaku i skrycie podnosi poziom cukru we krwi, jak wszelkie produkty zbożowe od piwa przez ryżowe wafelki po kajzerki, które z tego i paru innych powodów uważam za szkodliwe śmieci. Za to chętnie jem gorzką czekoladę od 70% do 100% lub piję ją z bitą śmietaną, podobnie jak kawę, na mieście i przy dobrej okazji.

Wtedy zamawiam czasami sernik (btw, jedyne ciasto, jakie udaje mi się upiec, w dodatku z pomocą:D). Jak już mam domowy, to sobie nie odmawiam, z pierwszym śniadaniem włącznie.

sernik

Zdarza mi się od czasu do czasu zjeść łyżeczkę miodu przed snem. Albo użyć go do posłodzenia kogla-mogla, kiedy chcę zaszaleć z taką kawą z jajem. Jednak dziś będzie o czekoladzie, a jest, o czym pisać!

Dlaczego gorzka czekolada? Niska zawartość cukru, niewiele składników (czyli także zbędnych dodatków), głównie złożona ze zdrowego tłuszczu roślinnego (zawsze bawią mnie osoby, które częstowane odmawiają gorzkiej, bo nie jedzą słodyczy… czyli totalna ignorancja dietetyczna:D a nie lepiej od razu przyznać się, że potrafimy jeść tylko białą obrazę dla czekolady albo mleczną jak w dzieciństwie?:D), bogata w antyoksydanty (polifenole), smaczna, poręczna, jeśli tylko nie ma dużego upału (zwłaszcza małe formy jak neapolitanki świetnie mieszczą się w większej ilości do kobiecej torebki czy do plecaka na dalsze wycieczki), uniwersalna (czekoladą 90% mogę przegryźć chyba wszystko:D). Czekolada oczywiście nie jest dla każdego i w każdej ilości (uwaga alergia, nietolerancja, nadwrażliwość na czekoladę czy problematyczne dodatki oraz problemy z histaminą, stresor dla organizmu). Ale kiedy już się zdecydujemy…

Czekolady są różne i czekolada czekoladzie nie równa. Jak do tej pory kierowałam się głównie jednym kryterium: wysokoprocentowością ;-) Czyli byle by było dużo kakao. Od 70% wzwyż, tj. do niedawna do 99% (Lindt, wydawało mi się to już absolutnym maximum), teraz do 100% (Menakao). Czyli lepiej niż z alkoholem ;-) Poza tym interesowała mnie cena. Ewentualnie skład, na szczęście bardzo krótki na opakowaniach gorzkiej. Czasem pochodzenie np. organic fair trade w UK. I przeważnie trzymałam się tych samych marek. Znane, sprawdzone.

Moje ulubione: w Niemczech polecam zaopatrzyć się w dobrym supermarkecie Kaiser’s w czekoladki Plantagen firmy Rausch. Od 30-kilku % do kiedyś 90%, a teraz chyba tylko 80%, w różnych formach i zestawach. Czekoladki o danej zawartości kakao pochodzą z jednego kraju (i innego niż wszystkie, a różnorodność geograficzna jest całkiem spora). Uwielbiam miniczekoladki: wielkość i forma cukierka, ale treść… przepyszna, aksamitna, rozpływająca się w ustach czekoladowa rozpusta ;-). Idealna miniprzekąska. Bardzo mi brakuje czegoś podobnego na polskim rynku. Jeśli ktoś ma okazję mieszkać lub być w Berlinie, to zamiast do Kaiser’s warto iść na degustację i zakupy do eleganckiej i samej w sobie godnej zwiedzania sklepo-kawiarnio-restauracji Fassbender & Rausch w dzielnicy Mitte przy eleganckim Gendarmenmarkt. W dobie internetu zakupy można zrobić też online. Produkty są warte swojej ceny. W Kaiser’s uważam je za przystępne, w kawiarni zaczyna się robić bardziej luksusowo.

F & R

Jak już wkraczamy na wyższe czekoladowe półki… Na koniec obecnego pobytu w Łodzi przypadkiem dokonałam w Manufakturze odkrycia, które zainspirowało mnie do napisania tego posta i przyjrzeniu się bliżej czekoladzie (tak jak kiedyś studiowałam temat herbaty, alkoholi czy serów…). Warto czasami postawić na jakość, dla odmiany, z ciekawości, a w moim przypadku, żeby się trochę ograniczyć ;-) Bo pół tabliczki dziennie, które potrafię zjeść, to już sporo. Polecam wszystkim fanom czekolady zajrzeć do sklepu z belgijską czekoladą Neuhaus (jedynego w Polsce, a najbliższy zagraniczny znajdziemy w Berlinie np. w KaDeWe). Można tam kupić piękne i pyszne praliny w opatentowanym pudełku na prezent, można dowiedzieć się sporo o czekoladzie od pana ekspedienta, który chętnie odpowie na pytania, doradzi, opowie anegdoty. Można też kupić tabliczki czekolad innych producentów: prawdziwe rarytasy, które spotkamy w internecie lub wyspecjalizowanych sklepach. Mamy np. czekolady Amedei produkowane w limitowanej ilości i z numerami seryjnymi, i to, co skusiło mnie… Czekolady z małej firmy z Madagaskaru: Menakao. Rewelacja! Stuprocentowa ;-).

P1090351

Warto zapoznać się z długą i bogatą historią firmy Neuhaus, Amedei czy krótką ale również ciekawą Menakao. Na stronie internetowej tej ostatniej można podziwiać nie tylko przepiękne zdjęcia kakaowca, dowiedzieć się o istnieniu trzech odmian kakaowca (Criollo, Forastero, Trinitario), ale też zapoznać się z wieloetapowym procesem produkcji czekolady.

Czekolada o 100% zawartości kakao była dla mnie sporym i bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Spodziewałam się czegoś dużo ciemniejszego, bardziej kruchego, twardego, może nawet gorzkiego ;-) Tymczasem… Barwa ciemnobrązowa, tabliczka wcale nie krucha, o fakturze zbliżonej do niektórych mlecznych czekolad bardziej niż do gorzkich, intrygująco pachnąca, a w smaku… aromat jakby rodzynkowy. Pewnie zawdzięcza to wyjątkowej, wulkanicznej glebie na Madagaskarze. Menakao, czyli Czerwone Kakao, jest doskonałym ambasadorem Czerwonej Wyspy :-). Czekolada 80% też była bardzo smaczna. Czekoladę 63% widoczną na powyższym zdjęciu kupiłam z ciekawości ze względu na zawarte w niej nibsy, tj. kawałki ziaren kakaowca (kiedyś, studiując skład czekolady w UK, nie mogłam się doszukać tłumaczenia tego słowa na język polski:D). Poniżej nibsy z bliska (czekolada jest przepyszna!, ciekawa wizualnie i fakturowo, delikatnie rozpływająca się, przy tym słodka, ale przełamana solną nutką) w doborowym towarzystwie kawy (dla odmiany z cykorii) i czekolady 90% Wedla:

P1090358

Gdzie kupić czekolady Amedei czy Menakao nie mogąc regularnie odwiedzać sklepu Neuhaus w łódzkiej Manufakturze? Można zaopatrzyć się w internetowym sklepie specjalistycznym jak np. Sekrety Czekolady.

Co jeszcze mogę polecić z wyrobów czekoladowych? Spory wybór figur czekoladowych dobrych na prezent w łódzkiej sieci kawiarni Dybalscy. Pijalnię czekolady Wedel w Manufakturze (gorzka z bitą śmietaną, rewelacyjne tiramisu – pamiętasz ostatni raz, Agata G. ;-)?), gdzie także można kupić komuś fajny prezent, np. taki, jaki mnie zrobiły koleżanki z pracy:

P1090352

Co jeszcze? W Polsce kupuję standardowo czekolady Wedel, Wawel i Lindt. Wszystkie mają bogatą historię i tradycję. Wawel ma całkiem fajną stronę internetową, na której można poczytać o historii i produkcji czekolady. Znajdziemy tam też ciekawostki i cytaty. Najchętniej kupuję czekoladę Wedla 70%, jeśli mam ochotę na coś słodkiego. Lubię też czekoladę 74% dostępną w Lidlu (dla mnie mocno słodka), w kategorii 80% nie bardzo jest co kupić w przystępnej cenie, można ewentualnie popatrzeć na promocje. 90% kupuję zawsze firmy Wawel. W jednym z supermarketów można ją dostać nawet o ponad 50% taniej niż w innych. W jakim? Niech to na razie pozostanie moją słodko-gorzką tajemnicą ;-). Lubię też Lindt z solą morską (wbrew pozorom całkiem słodka) czy innymi, ciekawymi dodatkami lub 99%, którą jak dotąd znalazłam tylko w Almie). To oczywiście czekolady na co dzień i w większych ilościach. Od święta są inne.

Aktualizacja 23.06.16

Czekoladę robi się z kakao, więc warto wiedzieć o nim więcej. Tutaj ciekawy artykuł o czekoladzie i kakao w kontekście autoimmunologicznego paleo. Okazuje się, że czekolada wcale nie jest dla osób na AIP taka zła;) Kakao może działać prozdrowotnie nawet w ich przypadku, chociaż jak zawsze jest to kwestią indywidualną. Przynajmniej dopóki nie jest „surowe”. Ten nowomodny sposób spożywania kakao jest niezgodny z tradycyjnym sposobem obróbki (Majowie). Tak naprawdę ziarna są niejadalne na surowo i zawsze są przetwarzane przy użyciu temperatury, co nie jest łatwe i dodatkowo kosztuje, więc nie zawsze zapewnione są odpowiednie standardy, co w połączeniu z niską temperaturą obróbki, może też prowadzić do rozwoju patogenów w surowcu.

Aktualizacja 19.02.17 Niestety od jakiegoś czasu nie ma już sklepu firmy Neuhaus w Łodzi. Został przeniesiony do Warszawy, ale nie wiem nic więcej.