Paleo do pracy. Przechowywanie jedzenia

Od ponad pół roku codziennie przygotowuję jedzenie do pracy (brunch i lunch). W pracy nie mam stołówki, a w okolicy nie ma żadnej restauracji czy sklepu. Najpierw gotowałam tylko rano. Duszone lub smażone mięso z warzywami, przyrządzonymi tą samą metodą co mięso, ale najczęściej gotowanymi i dobry tłuszcz na dodatek. Ze względu na bezwonność wybieram olej kokosowy zamiast maseł. Do tego trochę przypraw i gotowe. Przeważnie jadłam tę potrawę na śniadanie w mieszkaniu, a resztę, czyli jakieś 2/3 pakowałam do pojemnika. Teraz gotuję, przynajmniej częściowo, wieczorem i rano tylko odgrzewam.

Stwierdziłam, że wolę spokojniejsze poranki (medytacja, joga, brak pośpiechu, spokojny spacer na przystanek tramwajowy) niż świeżo przygotowane jedzenie. Codziennie przygotowuję coś innego, więc nie narzekam na monotonię. Czasami na śniadanie mam coś z poprzedniego dnia np. z kolacji.

Jedzenie pakuję do pojemnika termicznego PROMIS TM100, który kupiłam przez internet za niecałe 30 zł. Pojemnik wielkości ok 1l jest wykonany w środku ze stali nierdzewnej. Mniejszy pojemnik np. na zupę jest już plastikowy, podobnie jak wieczko. Nie używam teraz mniejszego pojemnika, ale zdarzało mi się wziąć w nim zupę do pracy i nic się nie wylało :-) Zależało mi na stali nierdzewnej, bo mimo zastrzeżeń do zawartości niklu, myślę, że to i tak lepsze niż plastik. Nie używam, z przyzwyczajenia, mikrofali, więc nie zależało mi na tym, żeby pojemnik nadawał się do podgrzewania. Pojemnik trzyma temperaturę. Przez 2 godziny na pewno jedzenie nie wystygnie, po 4 będzie letnie, czasem chłodne. Zimą trzymam pojemnik blisko albo nawet na grzejniku, więc też mi to nie przeszkadza. Zaletą jest kształt i praktyczne rączki do przenoszenia. Oglądałam termosy na żywność, ale były zdecydowanie większe i mniej poręczne, a moje „paleo pudełeczko” mieści mi się spokojnie do torebki. Pudełko jest ładne, ale wzorki szybko się zmywają. Budzi też zainteresowanie innych ;-) Jedyną jego wadą było to, że potrafiło się pod wpływem spadającego ciśnienia tak zassać, że nie mogłam wyjąć górnego pojemnika (kiedy jeszcze go używałam) i parę razy miałam 1/3 obiadu w pracy, w związku z czym pudełko zostało trochę ulepszone. Wystarczyło spiłować trochę plastiku na brzegu górnego pojemnika, żeby problem się więcej nie pojawił. Jestem naprawdę zadowolona z tego pojemnika. Z jego ceny, budowy i szczelności. Polecam.

Polub lub udostępnij