Paleo zakupy w Anglii

P1090434Niedawno wróciłam do Wielkiej Brytanii, ale tym razem mieszkam nie na wsi w Walii a w mieście w Anglii. Zakupy zaczęłam od okolicznych supermarketów, gdzie mogę znaleźć prawie wszystko, czego potrzebuję. No, prawie, a czasem nawet więcej:-). Do polskich sklepów już mnie nie ciągnie po pierogi… Za to mam tam świetny wybór kiszonek, dobry herbatek ziołowych (lepszy niż myślałam: pokrzywa, melisa, skrzyp…), polskie czekolady i masło klarowane. Porównajmy sobie teraz zawartość sklepowych półek w Polsce i Wielkiej Brytanii.


Alkohol

Zdecydowanie większy wybór cydrów np. z owoców leśnych. Reszta alkoholi nie robi na mnie wrażenia, bo albo nie piję ich wcale albo za nimi nie przepadam, albo wybór jest identyczny jak w Polsce.

cydr2

Owoce

W supermarketach jest chyba więcej egzotycznych owoców niż w Polsce. Obecnie nie jadam z wyjątkiem awokado, które jest wreszcie dojrzalsze i czasem nawet tańsze.  Piję też codziennie rano sok z połowy cytryny z wodą i solą morską.

Mięsa

To co tutaj najlepsze! Już większe tesco to mięsny paleo eden w porównaniu do polskich sklepów. Bez problemu można dostać jagnięcinę. Przez pierwszych parę dni jadłam prawie wyłącznie jagnięcinę :-) 3 opakowania mielonej jagnięciny (0,5 kg każde) w małej promocji kosztują 10 funtów (w Polsce mięso w mainstreamie prawie w ogóle nieosiągalne). Doskonale formuje się z niego malutkie pulpeciki, o wiele lepiej niż np. z drobiowego w Polsce. Fajny jest udziec, ale trochę drogi (ok 7 f za 1 kg, a w tym mamy kość). Do tego można kupić steki, łopatki i podroby: wątrobę

P1090432

… i serca! Wątroba była nowozelandzka, serca już brytyjskie. Poniżej po wstępnej obróbce nożem i gotowe do pieczenia w towarzystwie warzyw i przypraw ;-) Rewelacja i ceny podrobów przystępne.

P1090441

Gorzej z podrobami drobiowymi: widziałam jak dotąd tylko wątróbki z kurczaka. Poza tym dostępne są kurze żołądki i serca sprowadzane przez polski sklep z Polski. W Polsce zresztą też łatwiej dostępne w typowym mięsnym niż markecie. Ponadto można czasem nabyć mięso z bizona i dziczyzny, przeważnie w formie kotleta mielonego do burgera. Do tego pod dostatkiem bekonu :-)

Ponieważ kupuję teraz paczkowane mięsa, mogę znowu studiować etykiety… Na mielonej jagnięcinie z Nowej Zelandii wyczytałam: zawartość tłuszczu poniżej 20%, zawartość kolagenu poniżej 15%. Nieźle. Dowód na to, że warto jeść mięso mielone.

Przekąski

Oliwki są ogólnie dostępne. Prawda jest taka, że nauczyłam się je jeść i polubiłam dwa lata temu podczas pierwszego pobytu w Wielkiej Brytanii, kiedy poszukiwałam czegoś, co będzie przypominać albo zastąpi mi kiszonki. Czekolada jest niestety droższa niż w Polsce :-((( Nawet czekolada 74% z Lidla przy obecnym kursie funta nie wypada korzystnie. W marketach można kupić tabliczkę za 1 funta, ale to naprawdę najniższe ceny za zapewne najniższą jakość. Chipsy kokosowe kupiłam na Amazonie. Jedyny sklep, w jakim je widziałam (w wersji z gorzką czekoladą i różnymi dodatkami) był Primark:D.

chipsy kokosowe

Tłuszcze

Trochę zawiódł mnie mały wybór  masła (jak na zielone przez większość roku Wyspy), w dodatku przeważnie solonego… Na szczęście jest też kozie, chociaż niestety solone, bo chętnie wypróbowałabym je do bulletproof coffee. Masło klarowane uświadczyłam dopiero w polskim sklepie czy raczej europejskim minimarkecie. Oliwa jest, olej kokosowy widziałam w ekosklepie, palmowego jeszcze nie znalazłam.  W ofercie jest też przeważnie smalec, ale tylko wieprzowy. Zamierzam uzupełnić braki na Amazonie.

P1090456

Warzywa

Wybór podobny, chociaż o tej porze można dostać w większym sklepie np. szparagi, których w ostatnim sezonie nie zdążyłam się najeść, więc nadrabiam zaległości. W każdym markecie są bataty w jakiś dwóch odmianach. Sezon na dynie dopiero się zaczyna, ale szału z wyborem nie ma :-( Ogólnodostępna tylko jedna odmiana, butternut squash, i jak dotąd raz trafiłam w Lidlu na malutką dynię hokkaido i patisona.

P1090453

A tak dla porównania, niestety, wyglądały moje walijskie zakupy sprzed około dwóch lat i odkrycia paleo, kiedy wpychałam w siebie kasze z upraw ekologicznych, fasolę, warzywa psiankowate, owoce i bakalie wciąż nie mogąc pojąć, w czym problem, bo nie czuję się dobrze, a tak się staram zdrowo żyć i dobrze jeść…

organic food UK

Muszę przyznać, że nawet kupując mięso i warzywa z konwencjonalnych hodowli oraz upraw czuję się dużo lepiej niż wcześniej na ekologicznych kaszach i strączkach.

Aktualizacja 25.10.15

Po trzech tygodniach analizowania rachunków wyszło, że dzienne paleo wyżywienie kosztuje w Anglii 5 f na osobę, czyli wychodzi 70 f na tydzień dla dwóch osób (jedzenie kupowane w marketach, głównie mięso, warzywa, jajka, tłuszcz, pieczarki, trochę owoców, czekolady i alkoholu, następnie przygotowywane w domu). Dwa lata temu w Walii jedzenie na diecie wysokowęglowodanowej kosztowało ok 60 f (więcej gotowania, głodowania i potem narzekania)
Po drugie, najtańsze mięso, jakie kupiłam, było… ekologiczne. Wreszcie wypróbowałam na własnej skórze kupowanie większej ilości żywności, za to taniej. Cały kurczak okazał się dużo tańszy niż np. konwencjonalne filety czy nawet udka. Upieczony w piekarniku starczył na kilka posiłków (mniej pracy w kuchni), a kości poszły na pyszny rosół. Najdrożej i pewnie najmniej zdrowo wychodzi jedzenie na mieście: 2 kawałki ciasta z ekoskładników, bez glutenu (w ogóle bez mąki) na wynos to też 5 f.

Aktualizacja 18.11.15

W weekend zostałam uświadomiona przez koleżankę, że wcale nie kupuję w UK pietruszki (parsley), o czym byłam święcie przekonana, ale pasternak (parsnip). Jak już, to mogę kupić natkę z pietruszki. Co ciekawe, znałam pasternak z Polski i tym bardziej byłam zdziwiona, że go nie rozpoznałam. Wiedziałam też, że jest on popularny w UK, np. pieczony z miodem na Boże Narodzenie. Czekałam więc, czy nie pojawi się za jakiś czas w sklepach:D Mam wrażenie, że polski pasternak był bardziej złocisty, ale teraz dostrzegam ten odcień i tutaj. Może byłoby łatwiej, gdyby korzeń pietruszki leżał na sąsiedniej półce? Jeśli ktoś chce zobaczyć różnicę, to zapraszam tutaj.