Paleo zakupy w Łodzi – Zielony Rynek na Placu Barlickiego

P1090276Pierwszy rok prawdziwego paleo w moim życiu (spersonalizowany protokół autoimmunologiczny) zbiegł się z pierwszym rokiem mieszkania w Łodzi, które sobie pod każdym względem bardzo chwalę. Kulinarno-zakupowym też. To teraz pokażę Wam, gdzie warto w Łodzi kupować jedzenie.

W pobliżu mieszkania mam sklep osiedlowy, dwa supermarkety, warzywniak i mały ryneczek oraz kilka sklepów z mięsem czy rybami, a po 10 minutach spaceru jestem w Manufakturze, gdzie mogę zrobić zakupy np. w Almie lub Kredensie (i całej masie innych sklepów). Jednak najbardziej lubię wsiąść w jeden z kilku autobusów odjeżdżających prawie spod mojego bloku i podjechać 10 minut na Zielony Rynek na Plac Barlickiego. Prawdziwa perełka wśród targów!

Z doświadczenia wiem, że z targami bywa różnie. Bardzo dobrze wspominam zakupy w Berlinie na targu tureckim na Kreuzbergu na Maybachufer (owoce, warzywa, pasty, chałwa, ryby…).

Türkischer Markt am Maybach Ufer

Super wybór i ceny (na zdjęciu co prawda sprzed 10 lat;), zamiast wielkomiejskiego pseudoekozdzierstwa po hipstersku, jakie znam z innych dzielnic Berlina. Ceny faktycznie są na targach czasami problemem, bo mogą być wyższe niż w sklepie. Czasem problemem jest też zbyt mały wybór, dostępność produktów, dni i godziny otwarcia, temperatura itd. Pod tym względem Zielony Rynek na Placu Barlickiego i jego okolica są idealne: otwarte od rana do wieczora, od poniedziałku do soboty, zadaszone a dookoła sklepy i apteki. Nie znalazłam lepszego miejsca na zakupy. Byłam raz na targowisku Dolna (mały wybór warzyw czy innego jedzenia), wypytywałam o Czerwony Rynek. Czasem zdarzyło mi się kupić coś taniej w Manufakturze (bataty, topinambur, szparagi), ale zawsze wracałam na prawdziwe, większe, coweekendowe zakupy na Zielony Rynek.

Przy ul. Zielonej apteki i zielarski (fajne zamienniki kawy), przy ul. Małej kolejny sklep zielarski (Zdrój), gdzie można kupić nierafinowany olej kokosowy w słoikach różnej wielkości, prosto z lodówki i w przystępnej cenie,  smalec gęsi, olej palmowy, zioła (np. herbatki Stefanii Korżawskiej), suplementy i kosmetyki. Na rogu Małej znajduje się sklep z ekologiczną żywnością. Polecam zwłaszcza rewelacyjne wyroby z dziczyzny. Można dostać też mięso i nabiał z certyfikowanych ekogospodarstw, do tego kiszonki, warzywa, przyprawy, herbatki i ekologiczne kosmetyki oraz środki czystości, o których pisałam tutaj. Ceny produktów spożywczych nie są może niskie, ale jakość naprawdę dobra.

P1090269

Sam Zielony Rynek to w sumie 3 hale. W hali położonej zaraz przy ul. Małej kupowałam mięsa drobiowe (indyk, kurczak, podroby z gęsi) i ryby. Po większy wybór (baranina, jagnięcina, królik, kaczka) warto wejść do Hali Mała 2. Osobom lubiącym czekoladę albo szukającym drobnego upominku polecam znajdującą się tam cukiernię łódzkiej sieci Dybalskich. Można tam kupić smaczne, ładne figury czekoladowe o ciekawych formach.

P1090282

Zdjęcia robiłam częściowo w niedzielę (stąd na niektórych targ świeci pustkami), bo w sobotę był taki ruch, że prawie nie było widać targu, tylko klientów i auta:D.

W hali położonej przy ul. Zielonej w pierwszej alejce od strony tej ulicy, drugie albo trzecie stoisko po prawej (patrząc od strony Gdańskiej) ma najciekawszy, całoroczny wybór warzyw!

P1090280

P1090284

Dzięki jego właścielom przeżyłam całą zimę na warzywach, mięsie i tłuszczu, nie jedząc zbyt monotonnie. Po raz pierwszy spróbowałam manioku, topinamburu, skorzonery, pasternaku czy portulaki. Mogłam jeść dynie przez większość roku:-). A tak wyglądały moje przykładowe zakupy w środku zimy:

zakupy Pl. Barlickiego

Ceny: zimą zapas warzyw na 3-4 dni kosztował mnie ok 50-60 zł, latem o połowę mniej. Mięso drobiowe na tydzień (kurczak, indyk, podroby) ok 30 zł, a ryby na weekend ok 20 zł.

Oprócz jedzenia można na Zielonym Rynku kupić chemię, kosmetyki, art. gospodarstwa domowego, tanie ubrania czy buty, książki, herbaty, kawy, jajka, nabiał, ciasta. Chyba nie zdarzyło mi się nigdy nie móc czegoś znaleźć. Polecam, zwłaszcza młodym osobom, bo tych niewiele widywałam na targu. Klientela była raczej w wieku średnim lub emerytalnym. Nie wiem czemu. Zakupy każdy robi, pieniądze wydać trzeba przecież te same, czas poświęcić, a wybór lepszy niż w markecie, gdzie stałym klientem, któremu sprzedawca szczerze doradzi, raczej nie będziemy nigdy.

Ten post to moje podziękowanie dla Łodzi, w której spędziłam całkiem przyjemnie równo rok. Bardzo mile będę wspominać nie tylko Plac Barlickiego, Manufakturę czy Piotrkowską, ale także moją dzielniczkę o sympatycznej i apetycznej nazwie Koziny ;-). Służyła mi tu świetna komunikacja, bezpieczeństwo, spokój, przyjemne uliczki ze wszystkim, co potrzeba, dużo zieleni… Idealne połączenie małomiasteczkowości i metropolii.  Teraz znów ruszam w drogę jak moi koczowniczy przodkowie ;-) Po lepsze możliwości w przyszłości. A Łódź pozostawiam jako bezpieczną przystań.

P1090314

Polub lub udostępnij