Po prawie roku

P1050194Po prawie roku pobytu w Wielkiej Brytanii, konkretnie w Walii, stwierdzam, że i owszem, da się tu żyć. Co roku przez pół roku. A już na pewno przez kwartał. Tak od maja do sierpnia, kiedy słońce świeci. Jeśli ktoś jest odporniejszy na klimat, to nawet od kwietnia do września wytrzyma. A potem? No, cóż, deszcz, deszcz i jeszcze raz deszcz. Dnie krótkie, noce długie, na dworze wiatr, a wszędzie zimno i wilgoć.

Na pewno nie jest to mój wymarzony klimat. Wymarzona jest za to przytulna chatka hobbita czy też Puchatka lub inne równie urocze schronienia z brytyjskich powieści. Po boleśnie bliskim zapoznaniu się z tutejszym standardem mieszkaniowym i niektórymi nawykami mieszkańców myślę jednak, że można historie te włożyć między bajki, co oczywiście nie może nikogo pozbawić marzeń. Wręcz przeciwnie. Najwidoczniej Brytyjczycy, a bujnej wyobraźni nie sposób im odmówić, sami marzą o takich chatkach, w których mieszkańcy magicznie nie marzną.

Jaki z tego wniosek może płynąć? Trzeba zmieniać ten klimat.