Podsumowanie 2016 i plany na 2017 rok

Dziś post dla zebrania myśli na przełomie dwóch lat. Od końca 2015 roku czas upływał pod znakiem skóry i rok temu było zdrowotnie naprawdę nieciekawie. Wtedy sobie myślałam, łykając suplementy, że przecież to podobno tylko stan zapalny, więc da się nim manipulować. Nie udawało się za bardzo, ale dopiero teraz wiem lepiej dlaczego;-) Nauczyłam się lepiej pielęgnować moją wrażliwą skórę, ale w pewnym momencie przestało i to wystarczać. Rok później, czyli pod koniec 2016 r., odkryłam znaczenie prawidłowego ph skóry i wszystko ułożyło się w całość:-) Mam nadzieję, że jak tak dalej pójdzie, problemy ze skórą mam na przyszłość z głowy. Eksperymentuję teraz dalej z pielęgnacją i na pewno wszystko opiszę, tylko po prostu potrzeba mi czasu na wypróbowanie i ocenienie skuteczności różnych substancji.

Kolejnym etapem będzie fizjologiczna pielęgnacja skóry, którą też testuję i efekty są super! Moja skóra w ciągu paru dni się poprawiła, a po paru tygodniach wróciła do całkowicie stabilnej normy, czyli stanu sprzed ponad roku! Teraz sobie myślę, że dzięki informacjom o ph i zrozumieniu sedna problemu, taki efekt nie był wcale trudny do osiągnięcia.

Zmieniło to też moje podejście do diety i wyzwoliło z domniemanych, tajemniczych alergii, nietolerancji i autoimmunologii!!! Super, dalej jem paleo, bo to jedzenie smaczne, zdrowe, ogólnie przeciwzapalne, gęste odżywczo, ale nie obawiam się już, że zaszkodzi mi kawałek sernika na mieście, śmietanka do kawy, jajka czy pomidory. Jest to wielki powód do radości, bo prosto pozbyłam się głównego, nasilającego się i dużo mnie kosztującego problemu zdrowotnego.

Udało mi się wreszcie zmobilizować i założyć profil bloga na Facebooku, gdzie mogę na szybko podzielić się bardziej różnorodnymi informacjami niż na blogu. A właściwie to zmobilizował mnie Google, z którego wyników blog nagle zniknął, akurat wtedy, gdy liczba czytelników zaczęła stopniowo, ale stabilnie rosnąć… Blog zmienił też trochę wygląd i myślę, że to korzystna zmiana;-)

W 2017 r. planuję zająć się zatokami. Już zaczęłam, ale na razie bez efektów. Problem może nie jest tak stary jak skórno-dietetyczny (od 1990 r.!), ale parę lat ma i staje się uporczywy. Do tego wydaje mi się teraz bardziej skomplikowany niż skóra, więc zamierzam zgłębić temat. Zatoki, szykujcie się na różne terapie:-) Będą posty, jak coś odkryję, a jak nie… opiszę faile;-)

Poza tym chciałabym wreszcie kupić aparat fotograficzny, bo obecnie nawet nie mam już nawet komórki, która nadawałaby się do robienia zdjęć… Zdjęcia to zdecydowanie słaby punkt bloga. Najwyższa pora nauczyć się robić lepsze. Chciałabym częściej publikować przepisy, a nawet wrzucać zdjęcia ciekawych posiłków na Facebooka, ale obecnie nie bardzo mogę z braku zdjęć… Do tego przydało by się kupić parę nowych urządzeń kuchennych, żeby zyskać większą różnorodność w sposobie przygotowywania potraw. Jak je wypróbuję, napiszę recenzje do powstałej w tym roku kategorii paleogadżety:-) Od dawna przymierzam się do kilku nowych lektur i nie mogę się doczekać, kiedy wreszcie je zakupię i zrecenzuję;-)

W 2017 r. trzeba będzie zająć się SEO i to na poważnie, czyli profesjonalnie. Sama robię, co mogę, ale wobec Googla nie wiele mogę zdziałać…

Ostatnio pojawiła się też szansa na dalszy rozwój i szkolenie się w temacie zdrowia i diety. Może tym też zajmę się kiedyś profesjonalnie?;-) Byłoby super!

Ogólnie jest lepiej i chciałabym, żeby nowy rok był intensywniejszą kontynuacją tego trendu;-)

Trzymajcie kciuki i trzymajcie się zdrowo w Nowym Roku!!!