Polsko-walijski przegląd prasowy

Co tydzień dostaję darmowe wydanie regionalnej gazety. W zamian czuję się zobligowana do przejrzenia jej od A do Z ;-). Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że życie tutaj jest jednak dość… sielskie. Zdarzały się wydania, w których, przynajmniej dla osoby postronnej jak ja, nie było nic zaskakującego, poruszającego czy po prostu… godnego większej uwagi, a jedynie same drobne, powszednie sprawy. Czy tak nie jest lepiej?

Chyba można pozazdrościć Walijczykom względnego spokoju. Oczywiście zdarzają się informacje o wypadkach i przestępstwach, w końcu musi być medialnie. Ponadto zawsze pojawia się temat charity. Organizacje charytatywne odgrywają w UK ważną rolę. Ludzie podejmują się różnych zadań czy wyzwań (zorganizowanie poczęstunku, udział w maratonie), by uzbierać choćby i drobne sumy, żeby pomóc wybranej organizacji. Często robią to z wdzięczności, bo sami albo ktoś z ich bliskich korzystają lub skorzystali z ich pomocy. Podobnie wspierane są nie tylko organizacje charytatywne, ale także inne instytucje, jak szpitale czy szkoły, a nawet mniejsze jednostki w ich obrębie, jak poszczególne oddziały. Sporą część gazety zajmują zawsze ogłoszenia o nieruchomościach do wynajęcia lub nabycia. Nieruchomości to jedno z głównych źródeł dochodów czy kłopotów autochtonów, ich tematów rozmów. Ogłoszeń w tej kategorii jest o wiele więcej niż wszystkich innych razem wziętych.

Dla porównania przejrzałam mój lokalny tygodnik z Polski. Zasięg obejmuje mniejszy teren (powiat), obszerność wydania podobna. A tematyka? Zdecydowanie bardziej negatywna. Opisanych jest więcej wypadków, przestępstw i spraw sądowych, są wątki historyczno-patriotyczno-martyrologiczne i religijne, oczywiście z odniesieniami do współczesnej rzeczywistości lub w niej osadzone, a ogłoszenia o nieruchomościach nie zajmują tak prominentnego miejsca. Ponadto prawie nie pojawia się temat niesienia bezinteresownej pomocy. Brakuje ogłoszeń o wycieczkach, restauracjach czy innych, bardziej ekskluzywnych atrakcjach za to jako forma rozrywki proponowane są krzyżówki itp., co w sumie jest dobrym pomysłem, ale wypada dość skromnie… Ludzie nie piszą podziękowań, życzeń ani nie publikują krótkich wspomnień o bliskich tylko dlatego, że są czy był, a nie dlatego, że zasłużyli się np. walcząc w obronie kraju.

Myślę, że gdyby kilka tematów od Walijczyków zapożyczyć, a pomysłów wcielić w życie, przegląd wypadłby dla polskiej gazety korzystniej, a czytelnicy mieliby zamiast stresu więcej pozytywnych wiadomości, wrażeń i inspiracji po lekturze

Polub lub udostępnij