Porządek na zewnątrz a wewnątrz

To tylko takie wrażenie (ale jednak je mam), że z zapewne różnych i rozlicznych powodów, w Polsce bardziej dba się o to, co wewnątrz, a w UK o to, co na zewnątrz. Wewnątrz to własne mieszkanie, dom albo ogródek, a na zewnątrz – wszystko inne, jak park, plaża czy port. W Niemczech jest jeszcze trochę inaczej.

W Polsce, poza totalną patologią, każdy dba o swoje. Można mieszkać w zrujnowanej kamienicy, ale w mieszkaniu mieć całkiem przytulnie. Można dbać o swój ogródek czy balkon, ale na ulicy nie sprzątać po psie. Można też wywozić śmieci do lasu, a na polną drogę azbest, obsmarowywać markerem siedzenia w autobusie albo zdemolować przystanek, odprowadzać ścieki do pobliskiej rzeczki, myć nad nią samochód, a potem jechać nim w odświętnym stroju do kościoła na mszę świętą w dzień święty. Można mnożyć przykłady z życia wzięte, niestety, w nieskończoność.

W UK można natomiast zachwycać się czystością środowiska, korzystać z oznakowanych szlaków dla rowerzystów i pieszych, gdzie spacerowicze nie śmiecą, sprzątają po psach (a przynajmniej przeważnie pozostawiają po sobie i swoich pupilach porządek), nie smarują sprayem po tablicach informacyjnych. Gorzej w mieszkaniach, zwłaszcza na wynajem, gdzie często cieknie woda, brakuje grzejników, zdarza się nieszczelne (czy po prostu pęknięte) okno, po kątach panoszy się pleśń.

Polska leży na jednym biegunie, Wielka Brytania na drugim, gdzieś po środku są Niemcy. Nie da się powiedzieć, żeby nie dbali o to, co wewnątrz czy na zewnątrz. Najskrupulatniej segregują śmieci, dbają o przyrodę, a mieszkania, nawet na wynajem, są w niezłym stanie. Pamiętam, że przez kilka lat mieszkania w kilku dzielnicach Berlina, raz tylko zdarzyło mi się czekać na przystanku autobusowym, na którym był brakowało rozkładu jazdy. Co ciekawe, w jego miejscu była informacja, że jeśli ją właśnie czytam, to znaczy, że rozkład został zerwany. Ordnung muss sein ;-) Natomiast na mojej polskiej wsi, przez kilkanaście lat, rozkład jazdy, jakkolwiek wcale nie imponujący, nie miał prawa bytu. Teraz na szczęście już zawsze będzie istniał… w internecie. Abstrahując od faktu, że przez ładnych parę lat prawie nie dało się z niego normalnie korzystać na żadnym monitorze ani wydruku, tak ktoś spartolił tę stronę.

PL:DE:UK
0:1:0

Polub lub udostępnij