Pożegnanie z Walią i podsumowanie pobytu

20130810_180631Wyjechałam z Walii, szczerze mówiąc, bez większego smutku. Powodem są dwa duże minusy tego miejsca, które w małym stopniu niweluje mnóstwo małych plusów. Dwa duże minusy, czyli klimat i nastawienie mieszkańców do niego.

Panuje tam bowiem akceptacja nieakceptowalnego zamiast przygotowania się na klimatyczne problemy (deszcz, zimno i wilgoć, występujące w połączeniu na zewnątrz i wewnątrz są nie do wytrzymania!) i trochę drobiazgów jak większe różnice mentalno-systemowe (naduprzejmość, fuszerka, decentralizacja) i kwestie techniczne (waluta i monety dziwne na tyle, że cały czas myślałam i liczyłam w Euro; egzotyczny system miar, gniazdka z pojedynczymi wyłącznikami, poza łazienką oczywiście, bo tam gniazdek brak, inne wtyczki, podwójne krany, obłęd na punkcie zabezpieczeń przeciwpożarowych, kłopoty z praniem, kiepski wybór i jakość produktów w stosunku do ceny, o czym jeszcze napiszę dokładniej). Walia ma też mnóstwo małych plusów. Jakich?

Jednym z nich jest darmowa opieka medyczna, co nie jest takie oczywiste nawet w państwie opiekuńczym. Chociaż tak naprawdę nie ma nic za darmo. Za wszystkie udogodnienia w takim państwie typu benefity czy tax credit płaci się naprawdę całkiem sporo, bo własnymi danymi i prywatnością, czyli chyba najcenniejszym dobrem XXI w. A rząd brytyjski i różne jego agencje lubią wiedzieć wszystko o wszystkich. Dla obywateli UE są darmowe kursy języka angielskiego, z których warto skorzystać. Poza tym czyste środowisko, przeważnie cisza i spokój, piękna przyroda, malownicze widoki, zróżnicowanie historyczno-kulturowe.

Podsumowując, życie w przestrzeni prywatnej pozostawia sporo do życzenia. W publicznej jest lepiej: infrastruktura dopasowana do potrzeb mieszkańców jak np. odpowiednie środki transportu (nawet na totalnej wsi pojawił się internet w autobusach), dobra opieka medyczna, urzędy, z którymi można się skomunikować często szybko i skutecznie mailowo, sklepy, w których zakupy robi się przy internet, przyjemne lokale czy sporo atrakcji turystycznych. Gdyby nie klimat i budownictwo, byłoby całkiem miło.

Polub lub udostępnij