Relacja z The Autoimmune Summit

W dniach 10-17 listopada można było uzyskać darmowy dostęp internetowy do rozmów ekspertów z różnych dziedzin zajmujących się chorobami autoimmunologicznymi prowadzonych w ramach The Autoimmune Summit przez organizatorkę szczytu, amerykańską lekarz medycyny funkcjonalnej, Amy Myers, MD. Codziennie można było obejrzeć nagrania średnio 5 rozmów, które trwały od prawie 40 do ponad 60 min. Nadal jest możliwość wykupienia dostępu do nagrań. Szczyt miał na celu wymianę informacji o podłożu chorób autoimmunologicznych, czynnikach ryzyka, badaniach, jakie się nad nimi prowadzi oraz o diagnostyce i metodach leczenia. Ponadto wydarzenie to miało przybliżyć problematykę autoimmunologii i pomoc osobom, które same chorują lub mają chorych wśród swoich bliskich. Korzystając z urlopu, pilnie przesłuchałam wszystkie rozmowy i teraz pokrótce przedstawię to, czego się dowiedziałam i co mnie szczególnie zainteresowało.

Jako przyczyny chorób autoimmunologicznych podawano najczęściej: niewłaściwą dietę (najczęściej wymieniano gluten, często inne zboża, produkty mleczne i rośliny strączkowe) prowadzącą do nieszczelnego jelita, infekcje, ekspozycję na pleśnie, niedobory w organizmie (najczęściej podkreślano rolę witaminy D3, witamin z grupy B, cynku, kwasów omega 3), stany zapalne w organizmie, obecność metali ciężkich, toksyny zanieczyszczające środowisko (zwłaszcza BPA z plastikowych opakowań np. na kawę czy colę), stres, problemy z detoksem (szczególnie słaba praca wątroby). W walce z chorobami autoimmunologicznymi podkreślano pozytywną rolę glutationu, na którego występowanie w organizmie negatywnie wpływa spożywanie alkoholu oraz leki typu paracetamol, a najbardziej wspierają go produkty bogate w siarkę jak warzywa krzyżowe, czosnek, czerwone mięso oraz jajka. Te ostatnie często są problematyczne w chorobach autoimmunologicznych i co ciekawe, w (odleglejsze) przeszłości był to pokarm sezonowy, więc ludzie nie spożywali ich w nieograniczonej ilości. Wśród stresorów, a więc produktów problematycznych pojawiła się także kawa (zwłaszcza taka na wynos, w kubku z plastikowym wieczkiem…). Oczywiście nie zabrakło wątku szkodliwości cukru, który przyczynia się do powstawania stanów zapalnych, a te zaczynają być uważane za przyczynę wszelkich chorób, nawet kardiologicznych. Trzeba po prostu dbać o jego właściwy poziom. Niektórzy wyłączają cukier w ogóle z gry stosując dietę ketogeniczną. Podkreślano także negatywny wpływ soli rafinowanej na organizm. Jeśli solić, to tylko dobra solą, morską lub himalajską. A jeśli gotować, to może niekoniecznie w garnkach ze stali nierdzewnej ze względu na dużą zawartość niklu. Nie mówiąc już o aluminiowych garnkach… Ponadto dowiedziałam się niezwykle ciekawych rzeczy o wpływie stanu naszego uzębienia, ich leczenia i dbania o higienę na ogólny stan zdrowia i choroby autoimmunologiczne. Nie zdawałam sobie nawet sprawy z obszerności tego zagadnienia ani z istnienia takiej dziedziny stomatologii jak biologic dentistry czyli stomatologia holistyczna czy też alternatywna. I podejrzewam, że nie jest ona znana jeszcze w Polsce. Okazuje się, że plomby starego typu zawierały rtęć i zdaniem ekspertów ta toksyczna substancja nie pozostaje tylko w leczonych (czy może „leczonych”?) zębach… Uwaga na usuwanie takich plomb (pacjenci i dentyści!). Również leczenie kanałowe zostało uznane za potencjalny czynnik ryzyka (ze względu na bakterie, które tam osiadają). A jeśli już dbać o zęby, to najlepiej naturalną pastą (można robić samemu na bazie sody), nitką lub urządzeniem o takim samym działaniu ale na wodę (Water Pik), a także polecano oil pulling. Przeraził mnie trochę temat reakcji krzyżowych, którymi zajmuje się Datis Kharrazian. Reakcji tych może być mianowicie całe mnóstwo i mają być opublikowane obszerne badania na ten temat… Pojawił się też wątek boreliozy, coraz częstszej, zwłaszcza w niektórych stanach i jej ewentualne powiązania i podobieństwa z chorobami autoimmunologicznymi.

Co jeszcze?;-) Epigenetyka rządzi. Czynniki genetyczne mają wpływ na powstanie choroby autoimmunologicznej, ale nie decydują o wszystkim, a nawet to czynniki środowiskowe odgrywają ważniejszą rolę. Wszystko zaczyna się od urodzenia (dzieci urodzone przez cesarskie cięcie mają gorszy start, bo ich flora bakteryjna nie jest optymalna), potem kluczowe jest karmienie piersią i pierwsze 3 lata życia, co podkreślał Alessio Fasano. Jako argument podał znacznie mniejszą ilość chorób autoimmunologicznych w krajach rozwijających się, gdzie nie je się na sposób zachodni. Taka dieta prozapalna w połączeniu z nadmierną higieną jest dużym obciążeniem. Ciekawe wydaje mi się spostrzeżenie samej Amy Myers, która opowiadała o swoim pobycie w Ameryce Południowej, gdzie ludzie chodzili do swojego ogródka po to wszystko, co w USA wyjmuje się z lodówki… Myślę, że zamiana ogródka na lodówkę niekoniecznie nam służy (warto też dodać, że padło parę razy słowo earthing). Amy Myers stwierdziła też, że jeszcze przed drugą wojną światową wszyscy jedli produkty ekologiczne… Pojawił się też wątek pasożytów i to w związku z ich pozytywną rolą dla stabilizowania reakcji układu immunologicznego. Otóż uważa się, że nadmierna higiena i brak obecności pasożytów w naszych organizmach może powodować, że układ immunologiczny robi się agresywniejszy i walczy z własnym organizmem zamiast z pasożytami.

Niezwykle ciekawa była rozmowa z Jeffem Blandem, który przestawił nowe spojrzenie na choroby autoimmunologiczne: może układ immunologiczny wcale się nie myli podczas ataku. Może atakuje tkanki, które faktycznie są obce, bo takie się stały pod wpływem czynników zewnętrznych jak wysoki poziom cukru albo leki, które zmieniły atakowane organy. Na przykład przewlekle infekcje (usta, nos) zmieniają tkanki i mogą uruchomić reakcje układu immunologicznego, który u takich osób działa aż za dobrze. Być może w przeszłości tak silny układ autoimmunologiczny umożliwiał przetrwanie przodkom tych osób, bo skutecznie chronił przed chorobami zakaźnymi czy pasożytami. Myślę, że to bardzo pozytywna wiadomość dla wszystkich osób, które mają problem ze zbyt agresywnym układem immunologicznym.

Co zatem robić i jak żyć, gdy szkodzą nam niektóre leki, inne poprawiając nam chwilowo samopoczucie mogą w tym samym czasie rujnować zdrowie (sterydy), gdy w wyjałowionej, zatrutej ziemi brakuje składników odżywczych, których nie ma potem w naszej żywności ani organizmach, gdy żywność ta, po spryskaniu pestycydami ląduje w plastikowym opakowaniu, które może jeszcze sobie podgrzejemy, gdy mamy skażoną wodę, nieodpowiednie opakowania kosmetyków, utensylia kuchenne, nienormalną pracę, nadmierną czystość, stres i dorzucimy do tego jeszcze alkohol? Myślę, że wiele problemów by zniknęło, gdybyśmy żyli jak Dan Kalish! Tej rozmowy słuchałam z ogromną przyjemością! Pan, od którego emanowała niezwykła pogoda ducha, opowiedział, jaki ma plan dnia. Myślę, że lepszego mieć nie można i jest moim marzeniem, by tak kiedyś żyć. Plan dnia wyglądał tak: godz. 21-22 idzie spać, wstaje ok 5 rano, medytuje przez 2 godziny, od 7 do 8 trwa gotowanie, przygotowanie do pracy/szkoły syna, od 8 zaczyna się praca, pacjenci przyjmowani są od wtorku do czwartku, do tego dużo jazdy na rowerze, ćwiczenia, dobra dieta (parę razy w miesiącu alkohol czy cukier), dużo wyjazdów urlopowych, kontaktów z innymi, wsparcie środowiska (emocjonalne), a wszystko w imię zasady work hard, play hard! Czyż życie nie byłoby piękne nie tylko przez chwilę, gdybyśmy działali w taki sposób? I to nie jest tylko retorycznie…

A z innych praktycznych porad to takie: przy obecnej wręcz epidemii chorób autoimmunologicznych nie zaszkodzi ostrożne postępowanie na zasadzie, jakby się było chorym. Warto zawsze zadbać o dobry sen (czas postu i w miarę możliwości ograniczenia ekspozycji na toksyny), relaks (głębokie oddychanie, joga, medytacja, posiadanie pasji, wsparcie społeczności), naturalne kosmetyki (najlepiej bez glutenu, który nawet jeśli nie jest wchłaniany przez skórę, to jest wdychany…), może filtry do wody (nie tylko do picia), detoks (wątroby), suplementy jak glutation, produkty spożywcze bogate w siarkę, probiotyki, produkty przeciwzapalne jak kurkuma, zielona herbata,  mate, dbać o jelita, bo to nasz drugi mózg (a padło nawet stwierdzenie, że może i nawet pierwszy), w ogóle dobrą dietę, może nawet, wydawałoby się na początku restrykcyjną, jak paleo protokół autoimmunologiczny Sarah Ballantyne czy ketoza Terry Wahls, która pokonała stwardnienie rozsiane. Czyż można lepiej zarekomendować takie podejście? Zresztą wystarczyło popatrzeć na na samą Amy Myers i jej rozmówców: zrelaksowanych, zadowolonych, zdrowych, zaciekawionych, spełnionych… Nadzieję budzi też rozwój nauki (nigdy nie należy się nie poddawać, bo nigdy nie wiadomo, jakie osiągnięcia przyniesie przyszłość!), medycyny funkcjonalnej, diagnostyki, testów, nowych leków i terapii jak np. neurofeedbacku. Podsumowując, szczyt był bardzo informatywny i inspirujący, a organizatorce oraz ekspertom biorącym w nim udział należy się spora wdzięczność za pomoc, jakiej udzielili udostępniając te materiały w internecie.