Co warto wiedzieć o tarczycy. Relacja ze szczytu

W dniach 24-31 października odbył się internetowy szczyt The Thyroid Connection Summit zorganizowany przez specjalistkę od medycyny funkcjonalnej, autoimmunologii i tarczycy, dr Amy Myers, MD. Nie był dla mnie już tak ciekawy jak poprzedni, o chorobach autoimmunologicznych, ale to może dlatego, że w międzyczasie sporo się nauczyłam. Jednak i tym razem było warto posłuchać, żeby się przekonać, że jest się na dobrej drodze w tym, co się robi oraz dowiedzieć paru nowych rzeczy. Zapraszam do lektury krótkiej relacji!

Ridha Arem, MD (Thyroid 101: How Your Thyroid Impacts Every Cell in Your Body) zrobił dobry wstęp do tematu tarczyca. Wyjaśnił, że tylko odpowiedni dla danej osoby poziom hormonów tarczycy zapewni właściwy poziom neuroprzekaźników. Podkreślił związek mózgu, tarczycy i systemu odpornościowego. Ponieważ odpowiednie funkcjonowanie tych komponentów przekłada się na odpowiednie funkcjonowanie tarczycy, jego program leczenia/wspierania tarczycy to holistyczne podejście obejmujące: suplementację (selen, jod, wit. E, wit. D, wit. C, probiotyki), eliminację glutenu oraz mleka i jego przetworów u relaksację (joga, medytacja itp.). Czasami, zwłaszcza u kobiet w okresie zmian hormonalnych, przyczyną problemów z tarczycą mogą być hormony płciowe: estrogen, progesteron i testosteron. Wtedy trzeba najpierw zoptymalizować ich poziom, najlepiej hormonami identycznymi z naturalnymi. W przypadku braku tarczycy, należy wdrożyć te same kroki i oczywiście suplementację hormonami tarczycy.

W przypadku chorób tarczycy warto właśnie podkreślić za uczestnikami szczytu, że chodzi o suplementację naturalnie występujących i niezbędnych hormonów, a nie łykanie jakiegoś produktu farmaceutycznego na zamaskowanie symptomów.

W rozmowie z Raphaelem Kellmanem, MD (Your Microbiome and Thyroid) można było usłyszeć, że to substancje zaburzające pracę układu hormonalnego, czyli endocrine disruptors są główną przyczynę problemów z tarczycą. Jeśli mamy symptomy typowe dla chorej tarczycy, a wyniki wyżej wymienionych badań tego nie potwierdzają albo wyglądają podejrzanie, jest jeszcze badanie o nazwie TRH. Ma ono też tę przewagę nad ww. wymienionymi badaniami, że jego wyniku nie zaciemnia chociażby różny poziom fT3 i fT4 w różnych częściach ciała np. w mózgu, co może być spowodowane przez endoctrine disruptors. Test polega na wstrzyknięciu hormonu przysadki TRH, który stymuluje przysadkę do uwolnienia TSH (poziom TSH w organizmie może być niewysoki, a ze względu na endoctrine disruptors może być wysoki w przysadce, chociaż stan tarczycy wskazywałby na to, że TSH powinno być dużo). Niedługo po wstrzyknięciu TRH, mierzony jest poziom TSH. Jeśli poziom TSH będzie wysoki, oznacza to diagnozę niedoczynności tarczycy. Jest to częstsze w przypadkach problemów przewlekłych i wywołanych przez endoctrine disruptors niż np. autoimmunologii. Warto przemyśleć zrobienie testów przy typowych symptomach niedoczynności, której nie widać w innych badaniach, w niewyjaśnionych problemach z płodnością, demencją, autyzmem, autoimmunologią, prolemami jelitowymi. Jeśli jednak poziom TSH będzie niski, oznaczać to może inne schorzenie o nazwie NTIS, w którym podwzgórze powoduje spowolnienie pracy przysadki, co spowalnia tarczycę.

Podobały mi się też rozmowy z pacjentakmi, które stały się ekspertkami od chorób tarczycy i przekazują teraz swoją wiedzę innym. Taka była rozmowa dr Myers z Mary Shomon (Could You Have Thyroid Dysfunction Even if Your Labs Are Normal?) przeprowadzona z perspektywy lekarza i pacjenta, przy czym dr Myers zna z własnego doświadczenia obie role, bo sama chorowała na chorobę Gravesa-Baseodowa. Można było się dowiedzieć, jak powinna wyglądać pełna diagnostyka tarczycy, czyli hormony: TSH, fT4, fT3, reverse T3, (nawet nie wiem, jaka jest polska nazwa i dostępność tego badania), przeciwciała: anty-TPO, anty-TG, USG tarczycy (żeby sprawdzić, czy nie ma jakiś uszkodzeń/zmian, bo mogą być nawet przy normalnym poziomie przeciwciał), badanie palpitacyjne i obszerny wywiad. Oczywiście nie na wszystko dostaniemy skierowanie od lekarza… Jak już zrobimy badania, to kolejnym problemem może być diagnoza (przestarzałe „normy” zamiast optymalnych zakresów, brak odpowiednich umiejętności interpretacji u lekarza) oraz dobranie formy leczenia. Możliwości jest co prawda dość sporo, ale każdy reaguje inaczej, więc lekarstwa też powinny być dobrane indywidualnie. Leczenie przebiega więc na drodze eksperymentacji. i ten lek, i w takiej formie i ilości jest najlepszy, kiedy po prostu sprawdza się u danej osoby.

Temat płodności i ciąży przy problemach z tarczycą warto zgłębić na stronie Hypothyroid Mom, która opowiedziała swoją historię niedoczynności tarczycy w ciąży (od poronienia do urodzenia kolejnego syna). Warto wiedzieć, jak ważne jest jak najszybsze stwierdzenie ciąży i monitorowanie poziomu hormonów tarczycy (i nie należy wierzyć pierwszemu lepszemu lekarzowi, który może nie mieć pojęcia o tej kwestii, tylko poszukać specjalisty i brać sprawy w swoje ręce).

Zainteresowała mnie też rozmowa z Sidney’em Bakerem, MD (How Parasites Can Rebalance Your Immune System). Wspomniał on o ciekawej metodzie leczenia, którą uważa za bezpieczną i przynoszącą w wielu przypadkach dobre efekty w leczeniu chorób autoimmunologicznych. Generalnie chodzi o to, że nasz mikrobiom (żyjące w nas mikroorganizmy) nie są tak różnorodne jak kiedyś albo i nawet dziś, ale w krajach rozwijających się i brakuje ich nam do optymalnego zdrowia. Brakuje zwłaszcza pewnego rodzaju pasożytów, helmintów, które korzystnie wpływają na pracę układu odpornościowego. Jeden z polecanych w rozmowie preparatów można kupić  tutaj. Przyznam, że… kusi mnie taki suplement;-)

Ubawiła mnie też uwaga dr Myers, że chociaż jej mąż cieszy się świetnym zdrowiem, czasem musi przechodzić kuracje, żeby nie szkodzić jej zdrowiu. Podobnie pies:D

Polecam też lekturę podsumowania szczytu przez organizatorkę.

 

Polub lub udostępnij