Jakie warzywa można jeść zimą

P1080567Od ponad pół roku je(ste)m paleo. Moja wersja jest spersonalizowana pod wpływem wyników badań i obserwacji. Żywię się zgodnie z zasadami protokołu autoimmunologicznego, czyli paleo bez jajek, orzechów, nasion i psianek, ale robię wyjątek dla orzechów brazylijskich (1 dziennie na selen), gorzkiej czekolady, kawy i alkoholu.

Idę trochę w stronę low-carb, tj. nie jem owoców (piję wodę z sokiem z cytryny, od czasu do czasu jem awokad0), bo chcę poprawić pracę wątroby, a fruktoza w tym nie pomaga. Nie jem też czerwonego mięsa. Czy to restrykcyjna, czy może bardzo różnorodna, gęsta odżywczo dieta?

Przyznam szczerze, że nigdy nie jadłam tak smacznie, kolorowo i różnorodnie, i jeszcze nigdy nie czułam się tak dobrze dzięki jedzeniu. Myślę, że osoby jedzące wszystko, czyli dzień w dzień to samo, tj. jogurt, płatki owsiane i owoce rano, kanapki z serem, wędliną i pomidorem na drugie śniadanie, na obiad makaron z sosem pomidorowym ze słoika i mięsem z plastikowego pudełka albo ryż z warzywami, na kolację zupkę chińską, a do wielkiego dzwona pizzę z piwem, żyją w dużo większym ubóstwie odżywczym i kulinarnym.

Jak jednak, jedząc „tylko” białe mięso, ryby, warzywa i dobre tłuszcze, nie nudzić się w kuchni, zwłaszcza zimą, kiedy nie mamy wszystkich warzyw czy grzybów do dyspozycji? Oto kilka propozycji. Zdjęcia nie są zbyt artystyczne, ale widać na nich, o co chodzi.

Bataty, czyli słodkie ziemniaki

P1080573

Myję, obieram obieraczką do warzyw, kroję na kawałki i gotuję, jak zwykłe ziemniaki.

P1080574P1080575

Obecnie są dla mnie bardzo słodkie w smaku. Czasami mieszam je z innymi warzywami i jem z mięsem. Cena na rynku lub w ekosklepie w Łodzi to 14 zł za 1 kg. Mogą spokojnie poleżeć parę dni w lodówce. Zdarza mi się je też odgrzewać na oleju kokosowym na patelni.Spotkałam się na razie z dwoma odmianami. Bulwa o intensywniejszym, fiolotetowym zabarwieniu jest po obraniu biała, a ta druga pomarańczowa przed i po ;-). W smaku różnicy nie zauważyłam.

P1080589Uwaga! Poleca się je na paleo lub protokole autoimmunologicznym jako zamiennik ziemniaka z rodziny psiankowatych. Czy jednak wilec ziemniaczany z rodziny powojowatych (od razu nasuwa mi się skojarzenie z poison ivy), którego jedna odmiana jest trująca jest naprawdę takim dobrym zamiennikiem? Na pewno jest smaczny, słodki (może dobry na początek przygody z paleo, kiedy mamy ochotę na słodycze) i jest fajnym urozmaiceniem w kuchni, ale czy naprawdę dużo bezpieczniejszym od ziemniaka? Jest też dość drogi, więc warto przemyśleć sprawę, żeby nie było to sięganie prawą ręką za lewe ucho (chociaż to fajne ćwiczenie rodem z jogi:D).

Maniok jadalny

P1080567Odkrajam oba końce, przekrajam na pół, stawiam połówki na desce i nożem ścinam wzdłuż grubą skórę, kroję na kawałki i gotuję jak ziemniaki.

P1080568Trzeba ugotować do miękkości, bo surowy zawiera substancje trujące. W smaku bardzo delikatny, może trochę mączysty.

P1080569

Cena na rynku w Łodzi to 14 zł za 1 kg. Myślę, że to dość egzotyczne warzywo, jak na polskie warunki. Dopiero drugi raz widziałam je na moim ulubionym i świetnie zaopatrzonym stoisku z warzywami na Placu Barlickiego, a nawet sprzedająca tam pani nie umiała mi z własnego doświadczenia powiedzieć, jak go przyrządzić. Mam też pewne obawy, co do stosowania go częściej przez osoby nie cieszące się dobrym zdrowiem. Obawiam się, że składniki antyodżywcze czy wręcz toksyczne, które zawiera, mogą nawet mimo obróbki termicznej, oznaczać spore obciążenie (stres) dla organizmu. Podobno na tym właśnie polega korzystny wpływ warzyw na nasze zdrowie, że są one stresorem (większość nie ma np. w porównaniu do jagód większej korzyści reprodukcyjnej w wyniku spożycia ich przez zwierzęta, więc starają się odstraszyć potencjalnych napastników różnymi substancjami chemicznymi drażniącymi układ trawienny). Jeśli stresor jest niewielki, to przeważnie działa pozytywnie (hormeza). Dlatego przy większych problemach zdrowotnych polecane są obrane, gotowane warzywa, jako najłatwiej przyswajalne. Po pierwszym spożyciu manioku nie czułam się najlepiej, dlatego zamierzam powtórzyć eksperyment, żeby sprawdzić, czy był to tylko przypadek.

Pasternak

P1080583Kiedyś w Polsce popularny, obecnie trochę zapomniany. Przypomina pietruszkę (po lewej), ale ma złotawą skórkę. Cena 5 zł za 1 kg. Używam go identycznie, jak pietruszki, czyli głównie do rosołu.

Skorzonera

Inaczej wdzięcznie zwana: wężymord czarny korzeń lub skromniej, czarne korzonki.

P1080584Ta ostatnia nazwa jest, jak widać poniżej, bardzo adekwatna. Korzenie można oskrobać za pomocą obieraczki do warzyw lub noża. Straszono mnie, że się klei i dobrze to robić w rękawiczkach, ale osobiście nie widzę problemu. Może lekko barwić skórę na pomarańczowo.

P1080585Po obraniu, już białe korzonki, trzeba wrzucić do zakwaszonej wody, bo bardzo szybko ciemnieją.

P1080588

Jak dla mnie to takie zimowe szparagi. Bardzo smaczne, delikatne w smaku warzywo. Po ugotowaniu do miękkości, lubię dodać na talerzu kawałek masła i szczyptę soli.

P1080590Minusem jest niestety cena :-( To zdecydowanie najdroższe warzywo, jakie dotąd spotkałam. Cena to 20 zł za 1 kg!

Topinambur

Inaczej słonecznik bulwiasty. Bardzo smaczne warzywo. Najbardziej przypomina mi po ugotowaniu ziemniaki.

P1080571Można go gotować jak ziemniaki, a także jeść na surowo.

P1080572

Co ciekawe, z tobinamburu robi się bardzo dobry zamiennik kawy, o którym jeszcze napiszę. Cena 15 zł za 1 kg.

Wszystkie te warzywa można po prostu obrać i ugotować, a więc w bardzo prosty sposób włączyć do diety, a do tego są smaczne, sycące i dość słodkie. Jeśli ktoś ma czas i ochotę, na pewno może je wykorzystać także w ciekawszy sposób. Wadą większości jest cena i być może dostępność w Polsce, ale warto poszukać i wypróbować w jakiś długi, zimowy wieczór.

Oczywiście nie zapominam zimą o marchewce, pietruszce, selerze oraz burakach. Poza tym w Łodzi na szczęście nadal można dostać dynię :-)

Polub lub udostępnij