Kurs internetowy Understanding Health & Nutrition

Niedawno ukończyłam kurs internetowy Understanding Health & Nutrition. Kurs jest darmowy, trwa do 15 tygodni, z czego na naukę trzeba mieć 10 godzin  tygodniowo i składa się z 6 części (units podzielonych na kilka sessions), po których pisze się prace zaliczeniowe (assessments), a wszystko odbywa się w kontakcie internetowym z nauczycielem. Kurs odbywa się na platformie vision2learn i jest jednym z kilku oferowanych kursów. Jest darmowy, ponieważ jest dofinansowany. Jeśli go nie ukończymy bez ważnej przyczyny, trzeba będzie zapłacić opłatę administracyjną w wysokości 120 funtów. Kurs daje kwalifikacje na poziomie Level 2 (odpowiadające kwalifikacjom na poziomie polskiego gimnazjum). Warunkiem udziału dla obywateli UE jest zamieszkanie w UK, dopełnienie drobnych formalności i udzieleniu przez telefon odpowiedzi na kilka pytań o tematyce kursu, żeby sprawdzić czy się kwalifikujemy.  Czy warto go zrobić, jeśli spełniamy powyższe warunki? Czytaj dalej Kurs internetowy Understanding Health & Nutrition

Bezdomność w Polsce i za granicą

P1090796Zauważyłam ostatnio, że Brytyjczycy inaczej traktują bezdomnych niż Polacy czy Niemcy. I bezdomni wyglądają tu też inaczej. Na najbliższej high street nie ma dnia, żeby ktoś nie siedział na ulicy, czasem grając na gitarze, czasem po prostu czekając lub prosząc o drobne pieniądze. I nie ma prawie dnia, żeby ktoś do nich nie zagadał, zapytał, czy wszystko ok, dotrzymał na chwilę towarzystwa, dał trochę drobnych. W Polsce przeważnie nawet nie zauważa się takich osób, a w najlepszym razie daje parę groszy i znika. Trzeba oczywiście dodać, że większość brytyjskich bezdomnych jest czystsza, bezzapachowa, wręcz nie do odróżnienia od przeciętnego obywatela z dachem nad głową. No i są to Brytyjczycy. W Polsce niektórzy bezdomni naprawdę nie mają się najlepiej. Wina systemu? Czytaj dalej Bezdomność w Polsce i za granicą

Historia zdrowia rodziny

Dziś post o zbieraniu i archiwizowaniu informacji o zdrowiu. Własnym i w kontekście rodziny. Dlaczego w ogóle warto? Sama zaczęłam już jakiś czas temu zapisywać pewne informacje dotyczące stanu mojej skóry. Jak się okazało, sięgam moją ulotną pamięcią mniej więcej 10 lat wstecz, tzn. brakuje mi częściowo albo całkowicie informacji z ponad 2/3 mojego życia. No i jak tu dociekać przyczyn czy analizować zmienne? Nie da się. Historia zdrowia (dla negatywnie nastawionych może być i choroby:P) przyda się zwłaszcza w przypadku chorób przewlekłych, występujących w danej rodzinie albo genetycznych. Może pozwolić na znalezienie przyczyn, dostrzeżenie powtarzających się wzorców albo efektywniejsze zarządzanie zdrowiem własnym i rodziny. Zwłaszcza kiedy dużo i długo podróżujemy po świecie, byliśmy już zapisani do lekarzy w różnych miastach i krajach, i nie możemy po prostu zajrzeć do każdej karty albo leczymy się prywatnie u różnych specjalistów, nie chce nam się wciąż powtarzać tego samego i tracić czas na konsultacji, chcemy wreszcie systemowo podejść do swojego zdrowia. Zresztą o ile w karcie od lekarza znajdziemy daty szczepień czy nazwy podanych nam antybiotyków, to już mało prawdopodobne, że będziemy tam mieć informacje o naszej diecie, samopoczuciu czy używkach, co też jest ważne. Celem gromadzenia informacji o historii swojego zdrowia ma być przede wszystkim profilaktyka zdrowotna i poprawa stanu zdrowia poprzez kontrolę czynników ryzyka czy wybór sprawdzonych, najskuteczniejszych terapii. Jak się za to zabrać?

Czytaj dalej Historia zdrowia rodziny

Nowe słowo: mykobiom

Pewnie większość osób interesujących się zdrowiem i dietą paleo wie sporo o ludzkim mikrobiomie, czyli ogóle żyjących w nas mikroorganizmów, głównie/potocznie rozumianych jako najlepiej zbadana jego część czyli bakterie (tak naprawdę to bakteriobiom). Wiemy, że są ważne dla zdrowia, że jest ich więcej niż naszych własnych komórek, że należy się/je suplementować probiotykami (zwłaszcza po kuracji antybiotykowej). I pewnie dużo osób tak robi, żeby mieć dużo dobrych bakterii a mniej złych grzybów, drożdży, pasożytów… Ale zaraz. Nie wrzucajmy ich do jednego worka. Powoli zaczynają pojawiać się w temacie mikrobiomu głosy, które zalecają umiar i równowagę w suplementacji bakteriami i zwracają uwagę na to, że grzyby też towarzyszą nam od zarania dziejów i pewnie nie bez powodu. Nie wszystkie i nie zawsze są szkodliwe, z candidą na czele.

Jak więc nazywa się ogół grzybów w organizmie? Nie wiem w ogóle, czy takie słowo istnieje już w języku polskim. To może je wprowadzimy? ;-) Biorąc za wzór angielski, żeby było prościej, będzie ono brzmiało: MYKOBIOM. Można już poczytać o mykobiomie w naukowej literaturze anglojęzycznej, ale informacji popularnonaukowych raczej nie znajdziemy. Na dzień dzisiejszy tylko anglojęzyczna Wikipedia zawiera to hasło i definiuje je… jednym zdaniem. Ale pewnie niedługo się to zmieni, bo badacze mają spore pole do popisu ;-)

Jak (nie) zostać nauczycielem w PL, DE czy UK

Nie dlaczego ani po co, ale właśnie jak. Co zrobić, skoro już się zdecydujemy, że chcemy pracować w szkole? W Polsce skończyłam studia filologiczne ze specjalizacją pedagogiczną (nie było wyboru na mojej uczelni). Nie myślałam w sumie o pracy nauczyciela, ale skończyłam jedne studia, zaczęłam drugie i trzeba było poszukać pracy. Było to już parę lat temu, więc nie pamiętam dokładnie kiedy, ale jakoś w wakacje obdzwoniłam wszystkie szkoły w mieście i okolicy, z którego pochodzę (ok 5o tys. mieszkańców) i znalazłam tam dokładnie 0 godzin, potem obdzwoniłam wszystkie szkoły z niemieckim, jakie znalazłam w najbliższym większym mieście (250 tys. mieszkańców) i znów 0 godzin. W najlepszym razie słyszałam, że jeszcze jakbym była anglistką, to w jakiejś wsi by się znalazła praca, ale ten rynek też się już nasyca… Na niżu demograficznym moja przygoda pedagogiczna w Polsce się zakończyła. Myślę, że z perspektywy czas obdzwoniłabym jeszcze kolejne większe miasto w pobliżu, miasto wojewódzkie i miasto, gdzie studiowałam, a także osoby będące nauczycielami w rodzinie i mieszkające w jeszcze innych miejscowościach. W Niemczech i UK było trochę inaczej. Jak? Zapraszam do lektury! Czytaj dalej Jak (nie) zostać nauczycielem w PL, DE czy UK

Relacja z Chronic Lyme Disease Summit (szczytu o boreliozie)

W dniach 4-11 kwietnia odbył się Chronic Lyme Disease Summit, którego organizatorem był Jay Davidson, DC. W ciągu 8 dni można było posłuchać porad ponad 30 ekspertów z różnych dziedzin dotyczących diagnozowania i leczenia boreliozy oraz innych chorób odkleszczowych. W USA są one coraz większym problemem. Na świecie pewnie też. Gdy mamy różne symptomy i ciągle brakuje diagnozy, warto sprawdzić, czy nie jest to właśnie choroba odkleszczowa. Co ciekawe, nie jest to jedyny sposób, w jaki może dojść do zakażenia boreliozą. Nie przesłuchałam wszystkich rozmów, ale i tak dowiedziałam się sporo ciekawych rzeczy. Zapraszam do lektury :-)

Czytaj dalej Relacja z Chronic Lyme Disease Summit (szczytu o boreliozie)

Debata o zdrowiu. Porady dla alergików Jerzego Zięby i nie tylko

W marcu br. na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu odbyła się debata o zdrowiu „Żywienie, diety a choroby cywilizacyjne”, w której na pytania odpowiadali prof. dr hab. Tadeusz Trziszka, dr hab. Dorota Waśko-Czopnik, dr Henryk Różański i pan Jerzy Zięba. Bardzo fajne wydarzenie na miarę nowych możliwości i problemów. Jak dla mnie dobre połączenie sił nauki i ruchu społecznego. Polecam obejrzenie materiału filmowego z całej debaty, a w poniższym poście relacja z ostatniej części debaty, w której uczestnicy odpowiadali na pytania publiczności, w tym dotyczące alergii, nieszczelnego jelita i probiotyków, co szczególnie mnie zainteresowało.

Czytaj dalej Debata o zdrowiu. Porady dla alergików Jerzego Zięby i nie tylko

Relacja z Eat Real Food Health Summit

W dniach 17 do 23 marca odbył się Eat Real Food Health Summit zorganizowany przez Kandyjkę Shirley Plant. Tematyka była dużo bardziej różnorodna niż sugeruje tytuł: od bezdechu sennego, przez aktywne siedzenie, metylację, odżywianie aż po pleśnie. Przyznam, że nie udało mi się przesłuchać całości i przeważnie nie pojawiały się jakieś nieznane i fascynujące dla mnie fakty, ale kilka rozmów było szczególnie ciekawych. Zapraszam na kolejną relację :-).

Czytaj dalej Relacja z Eat Real Food Health Summit

Zimowe warzywa w Anglii. Jemy yamy i nie tylko

P1100432Od dwóch tygodni mamy wiosnę. Kiedyś może byłby to przednówek, ale dziś mamy globalizację i możemy korzystać z dowolnych warzyw o dowolnej porze roku i na dowolnej szerokości geograficznej. Większość mojego pożywienia stanowią nadal warzywa (oprócz psiankowatych), które jem do 3 głównych posiłków każdego dnia, do 2 lub 3 posiłków jem mięso i do każdego z tych posiłków dodaję 1-2 łyżki tłuszczu. Do tego dochodzą 3 przekąski dziennie jak surowe i suszone owoce, orzechy, chipsy kokosowe, czekolada, miód oraz zamienniki kawy i ziołowe herbatki, przeważnie w jakimś połączeniu. Nie do końca mogę jeść lokalnie i sezonowo, raczej stawiam na różnorodność. Co jem zimą, kiedy wybór nie wydaje się największy? W zeszłym roku w Polsce wyglądało to tak (wiem, fatalne zdjęcia:D). W tym roku w Anglii wybór jest podobny, ale są pewne różnice. No i zrobiłam trochę lepsze zdjęcia :D. A poza tym chciałabym zareklamować warzywo, które w Polsce jest chyba nieznane a szkoda. Obecnie jedno z moich ulubionych, zwłaszcza w formie frytek. Ziemniak się nie umywa. Poznajcie yama i pytajcie o niego w sklepach i na stoiskach! Czas najwyższy sprowadzić i spopularyzować go też w Polsce! Będzie też przepis na pyszne paleo frytki :-)

Czytaj dalej Zimowe warzywa w Anglii. Jemy yamy i nie tylko