Jak leczyć atopowe zapalenie skóry cz. II: nowe i stare sposoby

skopiowane @ Aggelos Vanakas
skopiowane @
Aggelos Vanakas

Robiąc research w internecie o atopowym zapaleniu skóry, po zajrzeniu do świata paleo, AIP i medycyny funkcjonalnej, zabrałam się za PubMed. Oto w skrócie, czego dowiedziałam się z PubMedu.

Niestety ogólnie dostępne są przeważnie tylko abstrakty. Znalazłam parę ciekawych oraz jeden artykuł, który bardzo mi się spodobał, bo zawiera dużo cennych i pozytywnych informacji, a więc zostawiam go na happy ending tego posta :-)

Niespodzianka… Jednak ropa i jej pochodne faktycznie sprawdzają się w atopii, a unikałam ich od jakiegoś czasu. Podobnie promieniowanie UV (określonego typu i nie pozbawione ryzyka), więc może pójdę po raz pierwszy w życiu na solarium. Za to trzeba się wystrzegać wysokiej temperatury. Mikrobiom mamy też na skórze, a kiedy jest w złej kondycji (mała różnorodność), zaczynają się problemy i powstaje nieszczelna skóra (leaky skin), a organizm atakują patogeny podkręcające system odpornościowy. Jednak jeszcze nie do końca wiadomo, jak wykorzystać probiotyki. Są też skuteczne chińskie specyfiki jak Pei Tu Qing Xin Tang (PTQXT). Pomaga masło shea (stosowałam i nie było poprawy, ale nie był to też ekstrakt czy jakiś jeszcze składnik kremu). W każdym razie jest naturalne i jest to jakaś odmiana od oleju kokosowego. Ważną rolę może odgrywać histamina, a ponieważ podejrzewam ten problem u siebie, będę badać temat.

Są też znane od dawna i historycznie / naukowo sprawdzone sposoby na przynajmniej złagodzenie symptomów jak: zastąpienie wełny bawełną lub jedwabiem, zmiana klimatu na cieplejszy, słoneczniejszy i wilgotniejszy, gdzie rzadziej włącza się ogrzewanie (klimatoterapia), krioterapia (a nawet miejscowe chłodzenie), unikanie stresorów środowiskowych przy uszkodzonej skórze, do tego hydroterapia, balneoterapia (kąpiele lecznicze np. w soli z Morza Martwego) i helioterapia (terapeutyczna ekspozycja na słońce), ewentualnie naświetlanie UVB. Wow, takie terapie brzmią super, nic tylko się tak leczyć:-) Są też mniej przyjemne jak kąpiele / moczenie chorej skóry w specjalnym roztworze np. podchlorynu sodu, co pomaga usunąć z niej patogeny (tzw. bleach baths, szczegóły w artykule i bibliografii). Ponadto należy stosować stale emolienty, co może nawet pomóc uniknąć sterydów. Jednym z najlepszych naturalnych emolientów jest olej kokosowy, który działa też odkażająco na skórę. Inny pomocny emolient to olej słonecznikowy. (Oczywiście starajmy się, żeby były jak najwyższej jakości, ekologiczne, odpowiednio przechowywane, w ciemnym, chłodnym miejscu i szklanym pojemniku). Natomiast odradza się stosowanie oliwy z oliwek. Na kilka godzin lub na noc można stosować mokre okłady (substancja nawilżająca na mokrą skórę, nałożenie mokrej gazy i owinięcie suchą warstwą). Warto sprawdzić, jakie czynniki w naszym wypadku wywołują symptomy lub drażnią skórę jak jedzenie czy roztocza i dopasować do nich dietę oraz terapię. W artykule wymieniono jajka u dzieci oraz gluten. Co ciekawe, może jest tak, że kiedy skóra wraca do normy, to problemy trawienne też znikają (odwrotnie niż przeważnie się to zakłada…). Praktycznie, a czasem niestety tylko teoretycznie można spodziewać się poprawy po suplementacji wit. D, E (w poł. z D), B6, związkami cynku (zinc phosphate), selenem, olejem z konopi, a także po aplikacji na zmiany skórne wit. B6. Pozytywne skutki przynosi stosowanie probiotyków (doustnie), a stosowanie ich na skórę jest obecnie przedmiotem badań. Warto zastanowić się nad skorzystaniem z pomocy Tradycyjnej Medycyny Chińskiej (zioła, akupunktura). Last but not least, robić wszystko, co jest przyjemne, prozdrowotne i łagodzi stres:-) Kilka innych, naturalnych remediów podano tutaj, a tu mamy listę polecanych kosmetyków do kupienia w UK.

Poza PubMed przeszukałam internet pod hasłem skin permeability / leaky skin i znalazłam dwa ciekawe teksty: artykuł o badaniach prof. Alana Irvina o tym, że przepuszczalność skóry w najwcześniejszym dzieciństwie jak również złe odżywianie dzieci (mała ilość pokarmu, unikanie niektórych pokarmów, karmienie nie w sposób naturalny) mogą okazać się przyczyną alergii, czyli to nie jak do tej pory zwykło się uważać, że najpierw jest alergia pokarmowa a potem skórna, ale odwrotnie, jeśli to przez skórę wnikają w małych ilościach substancje, które normalnie powinny znaleźć się w większej ilości w przewodzie pokarmowym. No, to robi sie ciekawie…

W podobnym tonie utrzymany jest ten post. Najważniejsze informacje: wierzchnia warstwa skóry regularnie się złuszcza, a wraz z nią bakterie żyjące na skórze i nas chroniące. Jeśli skóra złuszcza się za szybko, tracimy dobre bakterie. Jak zadbać o skórę? Nawadniając organizm, dobrze się odżywiając, dbając o jej natłuszczenie i pH. Jak wynika z badań naukowych, u połowy osób z AZS przyczyną są alergie pokarmowe, a u innych geny (fillagryna, LCE, brak peptydów antydrobnoustrojowych). No i oczywiście na skórę trzeba uważać, żeby nie zniszczyć jej mechanicznie czy chemicznie (szorstkie ręczniki, peelingi, płyny do dezynfekcji rąk, sterydy). Post zawiera też sporo innych, cennych informacji o tym, jak właściwie dbać o skórę.

 

Polub lub udostępnij