Bakterie w nas i na nas, probiotyki i kosmetyki

Pisałam już trochę o mikrobiomie, który staje się ważnym tematem badań. Nasza wiedza o nim ciągle rośnie i mam nadzieję, że niedługo nikt nie przepisze / weźmie bezmyślnie antybiotyku, a już na pewno nie bez probiotyku. Co chyba równie ciekawe, zainteresowanie naukowców i innych specjalistów od zdrowia przyciągają nie tylko bakterie żyjące sobie w nas, ale także… na nas. Probiotyki stosowane na skórę?  Jeśli chodzi o mnie, to czemu nie;-)? Badania trwają, a tymczasem warto zapoznać się bliżej ze swoją skórą, jej właściwą pielęgnacją i substancjami, które w swoim składzie mają nasze kosmetyki, zaczynając choćby od rozmowy lekarz medycyny funkcjonalnej Amy Myers  z Bobem Rootem, założycielem firmy produkującej kosmetyki naturalne Keys Soaps o bardzo ciekawej i poruszającej historii. Btw, im więcej wiem o tym, co się dzieje w USA, tym bardziej doceniam Polskę i Europę.

Z doświadczenia wiem, że w Polsce czy w Niemczech da się jeszcze bez większego problemu kupić kosmetyki o przyzwoitym składzie i w dobrej cenie (ja lubię np. kosmetyki dla dzieci szwajcarskiej marki Hipp dostępne w Rossmannie), ale w Wielkiej Brytanii był to już ogromny problem w przeciętnym sklepie. Myślę, że nie należy nadużywać kosmetyków, zwłaszcza mających w składzie liczne substancje, których nazw nie potrafimy nawet przeczytać. Ja używam kosmetyków dla dzieci albo aptecznych i może po części dlatego jestem pytana o dowód osobisty, kiedy od czasu do czasu kupuję alkohol, chociaż od niepełnoletności dzieli mnie już kilkanaście lat:D Warto też zainwestować czasem trochę więcej w ekokosmetyki np. firmy Weleda (chyba nie najlepiej dostępne w Polsce czy Wielkiej Brytanii, ale w Niemczech jak najbardziej). Mnie służą tez kosmetyki dostępne w aptece np. Emolium. Kosmetyki dla dzieci, eko, z apteki, a jeśli ktoś ma ochotę na coś więcej, to może warto pobawić się w kosmetyki domowej roboty? Mnie się podoba jeszcze jedna koncepcja. W miarę możliwości staram się nakładać na skórę takie produkty, które można też stosować… wewnętrznie. Innymi słowy: jadalne:-) Mój ulubiony naturalny kosmetyk na włosy i skórę to olej kokosowy (ostatnio zainwestowałam dość sporo w nierafinowany i tego się zamierzam trzymać). W przeciwieństwie do oliwy z oliwek, oleju lnianego czy innych nie zostawia plam (palmowy też jest praktyczny pod tym względem), ma przyjemną konsystencję, delikatny zapach, świetnie nadaje się do masażu i ma wiele właściwości prozdrowotnych. Najlepiej nakładać go na wilgotną skórę np. od razu po prysznicu. W przeciwieństwie do balsamu jest też dużo przyjemniejszy w użyciu w chłodne dni. Lubię też peeling kawowy z przyprawami (cynamon, imbir) albo z oliwy z brązowym cukrem i sokiem z cytryny. Jest, w czym wybierać, więc wybierajmy możliwie najlepsze dla nas opcje. Te najzdrowsze mogą być naprawdę najprzyjemniejsze.