Domowe sposoby na zatkane zatoki cz. I

zdjęcie z anglojęz. Wikipedii

Infekcje zatok są częste. Uważa się, że przewlekłe stany zapalne zatok to jedna z najczęstszych chorób przewlekłych w ogóle! Niby nic wielkiego, ale dyskomfort jest… Czyżby naprawdę nic wielkiego? Zatoki wpływają na oddychanie (trudno o coś bardziej fundamentalnego dla życia i zdrowia), a ich niedrożność tylko poprawia warunki do istnienia patogenów np. bakterii beztlenowych. Mogą powodować problemy ze snem (bezdech senny to preludium do wszelkich możliwych chorób i wypadków). Rzadko, ale mogą zdarzyć się powikłania. Należy też pamiętać o tym, że zatoki mają swój mikrobiom, który może wpływać na mikrobiom w innych częściach ciała jak uszy czy reszta dróg oddechowych. Wiemy, jak niebezpieczne mogą być bakterie w jamie ustnej (próchnica a ryzyko zawału), więc nie lekceważmy tych w nosie. Zresztą chore zatoki, leżące tak blisko mózgu, mogą być powiązane z poważniejszymi chorobami i to dość, że tak napiszę, odległymi w czasie np. z chorobą Alzheimera. Mam nadzieję, że teraz wszyscy już nabrali przekonania, że warto zadbać o zdrowe zatoki;-). Pytanie teraz jak?

Czytaj dalej Domowe sposoby na zatkane zatoki cz. I

Probiotyczny eksperyment, ph skóry i AZS

Przyszedł wreszcie czas na kolejnego posta o skórze. Ostatnio, jeszcze latem, pisałam o poprawie stanu mojej skóry i 4 poradach, jak o nią dbać. Wprowadziłam niedawno w życie ostatnią z tych porad, czyli suplementację kolagenem, ale bez większych efektów. Wydawało mi się jednak, że temat został już ogarnięty, ale oczywiście znów coś się zaczęło psuć w październiku. Kolejna taka koszmarna jesień/zima jak ostatnio… Lepiej nawet nie myśleć. Tym razem pomógł mi mały eksperyment. Niemal przypadek. I kolejna dobra rada. Złapałam nowy trop. Zrobiłam research (zresztą dobrze być zawsze na bieżąco…) i… chyba dokonałam naprawdę przełomowego odkrycia w kwestii zdrowia skóry:-) Naprawdę na miarę ćwierćwiecza moich coraz bardziej uciążliwych problemów skórnych. Jakiego odkrycia? Dowiecie się z dalszej części posta.

Czytaj dalej Probiotyczny eksperyment, ph skóry i AZS

Zawodnikiem się nie rodzi, zawodnika się robi

Z zadowoleniem słucham ostatnio wypowiedzi z polskiego świata paleo i sportu o regeneracji, suplementacji czy diecie dla zawodników. A nawet dla osób amatorsko uprawiających sport. Jak sobie przypomnę, co było paręnaście lat temu… Katastrofa. Zajeżdżanie się, „co cię nie zabije, to cię wzmocni„, zrzucanie wagi przez niejedzenie, potem picie piwska i imprezowanie po nocach na obozach sportowych i zawodach, a o diecie czy suplementacji nikt nie słyszał. Nie było podcastów, filmów na youtube ani obowiązkowych lektur książkowych… Przynajmniej nie w sporcie amatorskim, a przerabiałam różne dyscypliny przez kilkanaście lat, z udziałem w zawodach lokalnych, regionalnych i ogólnopolskich włącznie. Dorobiłam się kontuzji po głodówkach, a z obozów wracałam zawsze mocno chora (rozruch, kilka treningów, picie, imprezy, no, niby nikt nie kazał, ale miało się naście lat, a nikt też nie zabraniał i na koniec dobijanie się treningiem nocnym w morzu), brałam antybiotyk (bez probiotyków oczywiście:D) i była powtórka z rozrywki, rok w rok. Brak efektów (w sensie wygranych na zawodach)? No, to za mało treningów, zajeżdżania się. Teraz bym powiedziała: za mało (zero) myślenia. Ale jednak już wtedy kołatała mi myśl w głowie, że zawodnika się robi. Że na jakiś poziom czy sukces pracuje zespół, że jest zawodnik, trener, ale i lekarz, dietetyk, psycholog, fizjoterapeuta, sprzęt. I teraz tak to coraz częściej wygląda. Całe szczęście, bo poza wynikami, może to poprawić komuś zdrowie, a przynajmniej go nie zrujnować. Rzadko bo rzadko, ale zastanawiam się, co by było gdyby… Gdyby tak teraz, mając takie możliwości, zaczynać z tamtą motywacją i organizmem? Nie dowiem się nigdy, ale myślę, że było by o niebo dla mnie lepiej. Nawet bez wielkich wygranych. Teraz niby prowadzę siedzący tryb życia, nie uprawiam sportu, ale nie mogę się przestać ruszać. Codziennie chodzę na półgodzinny spacer (teren pagórkowaty), przez kolejne pół godziny skręcam się i rozciągam ćwicząc jogę i regularnie wstaję od komputera. Taka aktywność niskopoziomowa, uzupełniana przez weekendowe piesze wycieczki przez cieplejszą część roku, na pewno bardziej mi służy niż wcześniejsze treningi.

Bezsenność kobiet i protokół poprawy snu

P1090359Prawie 10 lat temu po raz pierwszy doświadczyłam problemów ze snem (wcześniej sypiałam świetnie, czułam się wypoczęta, zrywałam z rana bez problemu z łóżka, potrafiłam zarwać noc na imprezę i potem odsypiać przez pół doby). A później było różnie, ale problemy całkowicie nie zniknęły nigdy. Oczywiście, kiedy nie miałam innych bieżących problemów zdrowotnych, głównym podejrzanym był stres psychiczny. Ale co, jeśli go nie ma? To pewnie coś w podświadomości, myślałam… Dopiero z dwa lata temu wpadłam na ślad stresu fizjologicznego. I na nowo zaczęło się szukanie przyczyn. I chyba aż do teraz bezskutecznie, ale oto pojawił się nowy trop

Czytaj dalej Bezsenność kobiet i protokół poprawy snu

Dieta niskohistaminowa i protokół antyhistaminowy

Histamina to, jak czytamy w Wikipedii, organiczny związek chemiczny, występujący naturalnie w organizmie ludzkim, pełniący funkcję mediatora procesów zapalnych, mediatora odczynu alergicznego, neuroprzekaźnika oraz pobudzający wydzielanie kwasu żołądkowego. Jest hormonem tkankowym zaliczanym do neurohormonów, wytwarzanym z aminokwasu histydyny. W organizmie ludzkim powstaje w wyniku dekarboksylacji (w obecności fosforanu pirydoksalu) histydyny. Jej produkcja zachodzi w wielu miejscach, a najwyższe stężenia obserwuje się w płucach, skórze, błonie śluzowej nosa i żołądka. Histamina występuje w wielu artykułach spożywczych, zwłaszcza w produktach fermentowanych i rybach. Czytaj dalej Dieta niskohistaminowa i protokół antyhistaminowy

Historia zdrowia rodziny

Dziś post o zbieraniu i archiwizowaniu informacji o zdrowiu. Własnym i w kontekście rodziny. Dlaczego w ogóle warto? Sama zaczęłam już jakiś czas temu zapisywać pewne informacje dotyczące stanu mojej skóry. Jak się okazało, sięgam moją ulotną pamięcią mniej więcej 10 lat wstecz, tzn. brakuje mi częściowo albo całkowicie informacji z ponad 2/3 mojego życia. No i jak tu dociekać przyczyn czy analizować zmienne? Nie da się. Historia zdrowia (dla negatywnie nastawionych może być i choroby:P) przyda się zwłaszcza w przypadku chorób przewlekłych, występujących w danej rodzinie albo genetycznych. Może pozwolić na znalezienie przyczyn, dostrzeżenie powtarzających się wzorców albo efektywniejsze zarządzanie zdrowiem własnym i rodziny. Zwłaszcza kiedy dużo i długo podróżujemy po świecie, byliśmy już zapisani do lekarzy w różnych miastach i krajach, i nie możemy po prostu zajrzeć do każdej karty albo leczymy się prywatnie u różnych specjalistów, nie chce nam się wciąż powtarzać tego samego i tracić czas na konsultacji, chcemy wreszcie systemowo podejść do swojego zdrowia. Zresztą o ile w karcie od lekarza znajdziemy daty szczepień czy nazwy podanych nam antybiotyków, to już mało prawdopodobne, że będziemy tam mieć informacje o naszej diecie, samopoczuciu czy używkach, co też jest ważne. Celem gromadzenia informacji o historii swojego zdrowia ma być przede wszystkim profilaktyka zdrowotna i poprawa stanu zdrowia poprzez kontrolę czynników ryzyka czy wybór sprawdzonych, najskuteczniejszych terapii. Jak się za to zabrać?

Czytaj dalej Historia zdrowia rodziny

Porady National Eczema Association dla osób z AZS

Dzięki The Eczema Podcast poznałam eksperta w dziedzinie chorób skóry jak egzema czy atopowe zapalenie skóry. Dr Lio jest absolwentem Harvardu w dodatku otwartym na osiągnięcia medycyny chińskiej czy terapie naturalne i związanym z amerykańskim stowarzyszeniem National Eczema Association (w skrócie bardzo ładnie NEA) reprezentującym miliony Amerykanów z egzemą. Ponieważ bardzo podobało mi się, co mówił o leczeniu i pielęgnacji skóry dr Lio, postanowiłam zapoznać się bliżej z nim i tą organizacją, i przejrzałam wszystkie informacje na stronie NEA. Oto, czego się dowiedziałam. Czytaj dalej Porady National Eczema Association dla osób z AZS

Kolejne etapy i eksperymenty na diecie eliminacyjnej

makrela i warzywaFaza III diety eliminacyjnej AIP wzorowanej, zwłaszcza na początku, na SCD i parę innych eksperymentów. Do mojego menu włączałam następujące produkty:

Tydzień piąty (21.12.15-27.12.15) uwaga podróże i Święta:

21. kalafior

22. brokuł Czytaj dalej Kolejne etapy i eksperymenty na diecie eliminacyjnej

Atopowe zapalenie skóry i leczenie cz. II: nowe i stare sposoby

skopiowane @ Aggelos Vanakas
skopiowane @
Aggelos Vanakas

Robiąc research w internecie o atopowym zapaleniu skóry, po zajrzeniu do świata paleo, AIP i medycyny funkcjonalnej, zabrałam się za PubMed. Niestety ogólnie dostępne są przeważnie tylko abstrakty. Znalazłam parę ciekawych oraz jeden artykuł, który bardzo mi się spodobał, bo zawiera dużo cennych i pozytywnych informacji, a więc zostawiam go na happy ending tego posta :-) Oto w skrócie, czego dowiedziałam się z PubMedu. Czytaj dalej Atopowe zapalenie skóry i leczenie cz. II: nowe i stare sposoby

Atopowe zapalenie skóry i leczenie cz. I: paleo i medycyna funkcjonalna

Postanowiłam zrobić research w internecie o atopowym zapaleniu skóry. Po raz pierwszy, bo po raz pierwszy mam taką potrzebę i jednocześnie możliwość: Internet, a w nim liczne informacje i zasoby w postaci czasu, znajomości angielskiego i umiejętności wyszukiwania, selekcjonowania i zbierania informacji. A więc do dzieła. Czytaj dalej Atopowe zapalenie skóry i leczenie cz. I: paleo i medycyna funkcjonalna

Dieta eliminacyjna, faza I i II

stek jagniecy aipW mojej diecie eliminacyjnej po fazie intro wprowadzam produkty starając się kierować dietą SCD. Reintrodukcja produktów dozwolonych na AIP wyglądała tak, że nie za dużą ilość danego produktu dołączałam do pozostałych i obserwowałam reakcję organizmu przez dwa dni. Jak nic się nie działo, szłam dalej. Może to za szybko (symptomy nie ustępowały, ale podejrzewam, że ich sprawcą nie jest sama dieta, tylko stres i przygoda z przeprowadzką za granicę), ale chcę jak najszybciej dojść do pełnego AIP (a dopiero wydawało się takie restrykcyjne:D), żeby nie narobić sobie niedoborów i nie stresować dodatkowo organizmu. Może też na początek wprowadziłam sporo owoców, ale coś jeść trzeba było, a poza tym brakowało mi przyjemności i słodkiego smaku w jedzeniu. Dieta eliminacyjna pewnie w moim przypadku nie została przeprowadzona w możliwie najlepszy sposób, ale robię ją po raz pierwszy (i może ostatni), a celem jest i tak AIP, bo to właśnie AIP figuruje w moich zaleceniach od Tłustego Życia. Dieta eliminacyjna to był mój pomysł, bo liczyłam, że pomoże szybciej pozbyć się symptomów. Jeśli sytuacja się poprawi i uda mi się utrzymać przez 3 miesiące AIP, to może potem zacznie się reintrodukcja bardziej problematycznych pokarmów i powrót bardziej w kierunku paleo. Zobaczymy, bo w życiu nigdy nic nie wiadomo. Czytaj dalej Dieta eliminacyjna, faza I i II

Po poradę AIP do Paleo Mom

Paleo Mom jest naukowcem, businesswoman, blogerką, autorką książek, a do tego ma rodzinę i sporo problemów autoimmunologicznych. Prowadzi chyba najbardziej znanego bloga o tej tematyce. Polecam!!! Ma też problemy ze skórą, chociaż inne niż moje. Postanowiłam zajrzeć do niej po poradę. Ona też przerobiła paleo, mnóstwo problemów zniknęło, ale te skórne nie. Było wręcz gorzej. Jakie błędy obie popełniłyśmy? Jakich rozwiązań mogę się od niej nauczyć? Czytaj dalej Po poradę AIP do Paleo Mom

Faza intro diety eliminacyjnej, moje menu, disease management i pielęgnacja skóry

2015-09-12 19.51.43 2bOd środy do niedzieli, czyli przez 4,5 dnia, przerobiłam fazę intro diety eliminacyjnej. Wcześniej byłam przez tydzień na AIP i ponad rok na spersonalizowanym paleo, a przez ostatnie 2,5 roku ciągle modyfikowałam dietę. Ponieważ mam za sobą te wszystkie doświadczenia, jak np. posty, to modyfikacja nie była trudna. Wystarczyło przemyśleć sprawę i się zdecydować. Zresztą to tylko kilka dni, przeważnie 2-5, więc naprawdę da się. Do tego dieta upraszcza zakupy i gotowanie. I jest całkiem smaczna, jak lubi się rosół, marchewkę i mięso (oraz parę innych składników, z których osobiście nie korzystałam). Ja lubię. Myślę, że kolejne fazy będą trudniejsze przez zwiększoną ilość produktów (zmiennych) i dłuższy czas stosowania. Potem zamierzam przejść na AIP i może wrócić na paleo. To w dłuższej perspektywie. A teraz wróćmy do fazy intro.

Czytaj dalej Faza intro diety eliminacyjnej, moje menu, disease management i pielęgnacja skóry

Idę dalej… Zmiana diety paleo na AIP

2015-09-12 19.51.43 2bPonad rok przeżyłam na spersonalizowanym paleo (białe mięso, ryby, warzywa, masło, masło klarowane, olej kokosowy, oliwki, gorzka czekolada, chipsy kokosowe, cytryny, limonki, awokado, herbaty ziołowe, kawa, przyprawy, sporadycznie jakiś inny owoc czy cheat meal jak sernik, kawa z bitą śmietaną, alkohol). Nadal widzę duże korzyści (brak wieloletnich dolegliwości trawiennych, nie marznę, mam mniej niedoborów), ale nagle pojawił się stary problem

Czytaj dalej Idę dalej… Zmiana diety paleo na AIP

Przystanek paleo

Powoli, po wielu miesiącach poszukiwań odpowiedzi na moje pytania, zaczynałam mieć pojęcie o zdrowiu, rozumieć, co znaczą nazwy pewnych jednostek chorobowych, jakie konsekwencje kryją w sobie niezrozumiałe dla mnie wcześniej słowa składające się na wyniki badań. Zaczęłam lepiej wiedzieć, co jem i czym jestem. Czytaj dalej Przystanek paleo

Przypadkowe spotkanie prowadzi ku celowi

Przez prawie rok korzystałam z dóbr luksusowych, jakimi obecnie są spokój i czas. Dzięki temu mogłam codziennie, całymi godzinami zgłębiać temat zdrowia czytając i słuchając mądrych ludzi, i sama przy tym myśląc. Dużo się dowiedziałam i powoli odkrywałam dobrą drogę do zdrowia, ciągle pracując nad jego poprawą. Czytaj dalej Przypadkowe spotkanie prowadzi ku celowi

Poszukiwanie własnej drogi

polny paradoksSzukanie sposobu na poprawę zdrowia zaczęłam od diety wątrobowej, żeby poprawić funkcjonowanie wątroby, o której mało wtedy wiedziałam. Oczywiście żadnej poprawy nie było. Tak się teraz zastanawiam, jak mi miało pomóc poprawić zdrowie unikanie podstawowego paliwa dla organizmu czyli dobrych tłuszczy, zalecane produkty typu zboża i cukry, do tego owoce, wędliny i jeszcze nie wiadomo co i jakiej jakości… Trzeba mieć końskie zdrowie, żeby leczyć się czymś takim. Czego dowiedziałam się dzięki tej diecie? Że trzeba szukać dalej. Czytaj dalej Poszukiwanie własnej drogi

Zmiana kierunku

W obliczu objawionych mi przez medycynę problemów przyszedł nieunikniony czas na zmiany. Zaczęłam od szukania informacji. Najbardziej po drodze było mi w internecie. W międzyczasie stałam się kłębkiem nerwów nękanym coraz bardziej bezsennymi nocami, nie mogłam pozbyć się fałdki na brzuchu (spoko, szczupła byłam i tak), miałam coraz większe problemy trawienne, a co najgorsze, większości problemów po prostu nie byłam świadoma. Wydawało mi się, że skoro nie biorę żadnych leków, nie łapią mnie grypy i trzymam się na nogach o własnych siłach, to jestem zdrowa. Zaczęłam jednak, czując się coraz podlej i słuchając wiecznych narzekań otoczenia dotyczących braku snu, spokoju, sił i energii oraz ciągle złego samopoczucia i multum innych problemów, zapominać o tym, co podpowiadała mi intuicja i myśleć, że widocznie zaczynam się starzeć, dziadzieć i teraz czeka mnie wiele lat wiedzenia nędznej egzystencji nękanej wszelkimi możliwymi plagami. Gdzieś głęboko w głowie miałam od dziecka zakodowane, żeby nie słuchać naiwnie jednego lekarza i że kluczem do zdrowia jest jedzenie. Zaczęłam więc od diet. Czytaj dalej Zmiana kierunku

Początek podróży i pierwsze potknięcia

W podróż po zdrowie wyruszyłam mniej więcej 3 dekady temu, startując z pewnego poziomu genetycznego, społecznego, medycznego. Nie najgorszego, nie najlepszego, czyli jak większość. Zresztą, nie jest aż tak ważne to, gdzie zaczniecie. Ważne, gdzie dotrzecie. Czytaj dalej Początek podróży i pierwsze potknięcia