Domowy peeling cytrusowy vs. peeling z The Body Shop

peeling cukrowo-pomaranczowyOstatnio zmodyfikowałam peeling kokosowo-cukrowy wzbogacając go o sok z cytryny i pomarańczy. Nowy peeling cukrowo-cytrusowo-kokosowy wspaniale pachnie i naprawdę bezpieczniej go nie próbować, bo może się to skończyć konsumpcją większej ilości słodyczy, niżbyśmy chcieli ;-). Tym razem zrobiłam zapas w słoiku, który po dwóch tygodniach w lodówce pachnie i smakuje tak samo kusząco :-) Cukier i cytryna to naturalne konserwanty, więc myślę, że można go spokojnie potrzymać dłużej. Stosowanie i efekty są takie same, ale mamy dodatkowo piękny zapach, więc przyjemność z pielęgnacji jeszcze większa. Samo robienie peelingu (nie zamieszczam dokładnego przepisu, bo wykonanie jest proste, a poza tym każdy może poeksperymentować z proporcjami) już wprowadza w dobry nastrój przed kąpielą :-) Cytryna znana jest także z rozjaśniających właściwości, więc wydaje mi się tym lepszym dodatkiem. Można oczywiście użyć też soku z innych cytrusów: limonki czy grejpfruta, a zimą dodać szczyptę cynamonu dla zapachu.

Peeling zdecydowałam się zrobić znowu sama po wizycie w The Body Shop. Parę lat temu chętnie kupowałam w nim kosmetyki, więc po przeprowadzce do UK zajrzałam tam z nadzieją na udany zakup. Co za rozczarowanie! Nie dość, że ceny wysokie (najtańszy peeling kosztował 10 funtów), to jeszcze plastikowe opakowania i słabe składy, porównywalne z produktami dostępnymi np. w Tesco za 1/3 ceny… Dlatego, biorąc przykład z samej założycielki The Body Shop, własnoręcznie zrobiłam  kosmetyk z wyłącznie naturalnych, jadalnych składników, w słoiku, i mogę tylko polecać takie rozwiązanie: zdrowe, przyjemne, niedrogie.