Mądry Polak po szkodzie?

Niekoniecznie. Wolę angielskie hindsight is better than foresight, czyli że łatwiej coś zrozumieć/zauważyć patrząc z perspektywy czasu, niż próbując coś przewidzieć. Niezależnie od tego, czy coś nam zaszkodziło, czy nie. Ileś tam artykułów, podcastów, suplementów, pieniędzy, objawów i miesięcy później, nagle do nas dociera, że gdybyśmy jednak posłuchali lekarza/dietetyka/naturopaty/trenera i zrobili ten test, tę kurację, ten zabieg, to by jednak było lepiej, prościej i taniej. Gdybyśmy  tylko wtedy wiedzieli to, co wiemy teraz… Dlatego myślę, że dużą rolę w terapii odgrywa edukowanie pacjentów/klientów. Oczywiście, kiedy wizyta w publicznej placówce służby zdrowia potrwa 10 minut, to nie ma o tym fizycznie mowy, ale jeśli mamy godzinną czy dłuższą konsultację prywatnie, to naprawdę fajnie by było, gdyby badania i zalecenia nam wyjaśniono. Mnie wiedza motywuje, a nie kończyłam np. diagnostyki medycznej, żeby znać się na niuansach badań i nie wszystko da się wyczytać w internecie. Co innego płacić za jakąś anonimową cyferkę, a co innego, kiedy dokładnie wiemy, co chcemy sprawdzić i jakie opcje daje nam wynik. Sami też siłą rzeczy uczymy się wielu rzeczy w tym procesie, ale byłoby szybciej i łatwiej znając wizję i tok rozumowania swojego terapeuty. Z drugiej strony, tj. z perspektywy terapeuty, może takie podejście zwiększałoby skuteczność i compliance rate, czyli liczbę pacjentów/klientów stosujących się do zaleceń.