Mycie włosów sodą

Agilob podrzucił mi ten link do artykułu o kosmetycznym eksperymencie polegającym na pielęgnacji włosów jedynie za pomocą sody oczyszczonej, octu jabłkowego i oleju kokosowego, czyli wszystkiego, co mamy w kuchni i co służy nam do przyrządzania jedzenia. Eksperymentatorka, Katherine Martinko, postanowiła przez miesiąc spróbować naturalnej pielęgnacji. Zachęcona sukcesem (taniej, ekologiczniej, włosy wyglądają lepiej, mniej się przetłuszczają), stosuje taki rodzaj pielęgnacji już od kilku miesięcy.

Przepis Katherine Martinko na naturalną pielęgnację włosów  w moim tłumaczeniu:

„Wsyp 2 łyżeczki sody oczyszczonej do  słoika o pojemności 500 ml, napełnij go wodą i zamieszaj zawartość, aż soda się rozpuści. Umyj włosy wodą, polej je zawartością słoika i wetrzyj ją we włosy. Spłuknij. Do słoika wlej teraz 2 łyżki octu winnego, dolej wody, zastosuj jako płukankę do włosów i umyj je prawie od razu wodą.”

Proste, prawda? Do tego można dołożyć jeszcze wmasowanie odrobiny oleju kokosowego w mokre włosy. Podobno nie jest to sposób dobry do każdego typu włosów, ale myślę, że warto poeksperymentować. Jak skończy mi się szampon do włosów z mojego ulubionego ekosklepu, to sama zamierzam wypróbować. Tym bardziej, że pamiętam jeszcze z dzieciństwa, że miałam płukane włosy wodą z octem, a do mycia używało się… najzwyklejszego mydła. I wcale nie działo się to w jakiś zamierzchłych czasach, tylko jakieś dwadzieścia parę lat temu. Pamiętam też, że wtedy moje długie włosy były myte raz na około tydzień, a teraz już na drugi dzień po myciu nie wyglądają idealnie. Pamiętam też maseczkę z żółtka, miodu i oliwy, którą nakładało się na umyte, mokre włosy, na to zakładało się trochę folii i czapkę, potem trzymało przez jakiś czas na włosach i zmywało. Chyba niedługo powrócę do tych domowych sposobów. Na pewno nie zaszkodzi spróbować ;-).

11.01.14 Aktualizacja

Jednak nie wytrzymałam długo i sama przeprowadziłam eksperyment. I chyba nie wyszedł. Najpierw poszłam na zakupy do najbliższego marketu i znalazłam tylko sodę. Torebka 70 g kosztująca chyba ok 1 zł. W sklepie osiedlowym kupiłam butelkę octu jabłkowego o pojemności 225 ml za 8,50 zł. Soda skończyła się po 4 myciach, ocet mam nadal. Na początku wydawało mi się, że włosy wyglądają lepiej, ale z każdym kolejnym myciem robiło się gorzej. W końcu poszłam do pracy z włosami wyglądającymi na wysmarowane woskiem czy czymś takim i był to ostatni raz, kiedy używałam sody. Na razie zostaję przy ekoszamponie i płukaniu octem. Zastanawiam się też, czy, nie licząc niedogodności organizacyjnych, nie wychodzi też drożej albo porównywalnie do tradycyjnego mycia szamponem. A szkoda…

Polub lub udostępnij