Jak przeprowadzać reintrodukcję na diecie eliminacyjnej?

owocowy usmiech2Autoimmunologiczne paleo czy inne restrykcyjne diety eliminacyjne nie są celem samym w sobie. Stosowane powinny być przejściowo w celu zdiagnozowania problemów, określeniu bezpiecznych i problematycznych pokarmów oraz poprawieniu stanu zdrowia na tyle (wyleczenie, remisja), żeby pokarmy stwarzające początkowo problemy, mogły zostać ponownie wprowadzone do diety, ewentualnie nie powodować dolegliwości w przypadku okazjonalnego (np. cheat meal) czy przypadkowego skonsumowania. W niektórych przypadkach pewne produkty pozostaną problematyczne i niedozwolone (np. gluten). Często takie diety mają różne fazy i wtedy wprowadzanie nowych pokarmów odbywa się etapowo np. w diecie GAPS. Optymalnie wprowadzać powinno się jednorazowo jeden pokarm obserwując reakcje organizmu i opisując je w dzienniczku diety. Poniżej przedstawię sposób na reintrodukcję i jak to u mnie wygląda(ło) w praktyce.

Czytaj dalej Jak przeprowadzać reintrodukcję na diecie eliminacyjnej?

Co jeść, czego nie i dlaczego

Przez większość życia wydawało mi się, że normalnie albo zdrowo się odżywiam. Byłam jednak długo na diecie bezmlecznej, więc powinnam była mieć świadomość potencjalnej szkodliwości niektórych pokarmów uważanych powszechnie za zdrowe (pytanie: dla kogo? dla młodych, zdrowych mężczyzn, na których robiono badania? dla myszy?). Jednak jakoś cały czas dowiadywałam się tylko o tym, jakie to dane produkty są zdrowe, dlaczego powinno się je jeść, a jeśli nie można ich jeść (a nie: nie powinno się), to jest się chorym (czyżby?) albo coś jest nie tak z daną osobą (jakieś dziwadło, przecież nikt inny tak nie ma), ewentualnie: je się, ma się złe samopoczucie / nienormalne symptomy, ale przecież wszyscy tak mają i to objaw starzenia się (starzenie się przed 30???). Czyżby? Czytaj dalej Co jeść, czego nie i dlaczego

Kokosowa śmietanka

kokosowa smietankaKomu kawy ze śmietanką? W dodatku pysznej, zdrowej i łatwej do zrobienia w domu? ;-) I to kokosowej :-) Dla wszystkich na diecie paleo, autoimmunologicznym paleo czy nawet pegan. Koniecznie wypróbujcie poniższy przepis! Odkąd postanowiłam robić kokosową śmietankę, zawsze trzymam puszkę mleka kokosowego w lodówce. Najlepiej mieć je schłodzone przynajmniej przez noc. Mleko nie może być w wersji light. Poza tym zależy nam na jak największej zawartości kokosa w składzie i braku zbędnych dodatków. Wyjmujemy schłodzone mleko, otwieramy puszkę i…

Czytaj dalej Kokosowa śmietanka

Relacja z The Thyroid Connection Summit

W dniach 24-31 października odbył się internetowy szczyt The Thyroid Connection Summit zorganizowany przez specjalistkę od medycyny funkcjonalnej, autoimmunologii i tarczycy, dr Amy Myers, MD. Nie był dla mnie już tak ciekawy jak poprzedni, o chorobach autoimmunologicznych, ale to może dlatego, że w międzyczasie sporo się nauczyłam. Jednak i tym razem było warto posłuchać, żeby się przekonać, że jest się na dobrej drodze w tym, co się robi oraz dowiedzieć paru nowych rzeczy. Zapraszam do lektury krótkiej relacji! Czytaj dalej Relacja z The Thyroid Connection Summit

Recenzja New Evolution Diet

Książka New Evolution Diet autorstwa prof. Arthura De Vany’ego przedstawia wypracowany przez niego styl życia obejmujący dietę, ćwiczenia i suplementację, dzięki którym autor cieszy się życiem, świetnym zdrowiem i kompozycją ciała (8% zawartość tkanki tłuszczowej wtedy w wieku ponad 70 lat!). Do stworzenia programu skłoniło go zainteresowanie sportem, zainteresowania naukowe oraz historia chorób autoimmunologicznych w rodzinie. Program opiera się na historii ewolucji naszego gatunku, badaniach naukowych i obserwacjach autora. Główne założenie to działać w zgodzie z ewolucją a nie wbrew sobie (tj. serwowane nam w mainstreamie szkodliwe jedz mniej, ruszaj się więcej). Jak więc być wiecznie młodym, zdrowym, wysportowanym i to bez umartwiania się?;) Czytaj dalej Recenzja New Evolution Diet

Kawa z mniszka z dodatkami

kawa z mniszka opakowanie1Już myślałam, że sporo wiem o kawie i zamiennikach, a tu taka niespodzianka ;-) Przypadkiem odkryłam nowy zamiennik. Robiłam zakupy w pobliskim ekosklepie i zobaczyłam na półce bardzo ładne opakowanie zawierające kawę z mniszka. Mniszka jak dotąd kojarzyłam jako ziołowy składnik naparów, herbatek czy nalewek a nawet sałatek. Ale kawa? Naprawdę ciekawa sprawa ;-). Postanowiłam kupić i wypróbować, chociaż cena była dość wysoka, bo wynosiła prawie 4 funty za 100g. Skusił mnie też sposób przyrządzania na opisany na opakowaniu.

Czytaj dalej Kawa z mniszka z dodatkami

Nadwrażliwość czy dolegliwość?

Słucham siebie i ludzi ze świata paleo np. Robba Wolfa, Dave’a Aspreya, Sarah Ballantyne. I co słyszę? No, w sumie, że paleo jest super i generalnie jest lepiej niż przed, ale tu coś zjem i nie czuję się optymalnie, tu jakaś infekcja, alergia, zaburzenia snu czy inny problem. I tak sobie myślę, skoro oni tak mają, a robią to dłużej i lepiej niż ja, i na pewno za większe pieniądze, z lepszą technologią, to hmm… Czy coś jest tu nie tak? Przecież kilkanaście lat temu nie czułam się źle (teraz też się nie czuję już źle, ale jak tylko coś odbiega od normy, to zauważam i nie jest to wiek) i uważałam się za okaz zdrowia nie do zdarcia. A może tylko nie wiedziałam, że coś jest nie tak? Może naprawdę mamy jakieś nie zawsze najlepsze geny. Pech. Może akurat trafiliśmy w życiu na takie czy inne nie najlepsze czynniki, które aktywowały nie najlepsze geny (infekcje, alergeny, toksyny). Znów pech i brak wiedzy wtedy. A może po prostu mamy znacznie większą świadomość i samoświadomość, i od razu zauważamy coś, co u innych tli się latami (tak, jestem zdrowy, tylko boli mnie noga / głowa / nerka i chyba zaraz zasnę po obiedzie, ale to pewnie przez tę pogodę) i w końcu wybucha jak pożar nie do ugaszenia. Może jedno i drugie? Może jesteśmy dla niektórych nadwrażliwi. Ale czy nie lepiej mieć na coś nadwrażliwość i w porę rozpoznać ją jako sygnał ostrzegawczy niż wyhodować sobie prawdziwą, poważną dolegliwość? Ja już sobie odpowiedziałam na to pytanie, teraz Wy, a czas pokaże, czyj wybór się sprawdzi.

Zbliża się The Thyroid Connection Summit

W dniach 24-31 października odbędzie się The Thyroid Connection Summit, internetowy szczyt poświęcony zdrowiu tarczycy. Wydarzenie organizuje specjalistka od medycyny funkcjonalnej, paleo, autoimmunologii i chorób tarczycy, dr Amy Myers. Bezpłatna rejestracja tutaj. W wydarzeniu weźmie udział śmietanka ekspertów, m.in. David Perlmutter, Izabella Wentz, Robb Wolf, Sarah Ballantyne czy Alessio Fasano. Polecam i mam nadzieję, że szczyt będzie co najmniej tak ciekawy i informatywny jak poprzedni, poświęcony chorobom autoimmunologicznym, z którego relację można przeczytać tutaj.

Dbam o siebie, więc dbam o środowisko

IMG_20160527_144458Ostatnio tak sobie myślę, że najlepsze, co możemy w dzisiejszych czasach zrobić dla środowiska, to zacząć od dbania o siebie. Może nie jest to sprawiedliwe ani optymistyczne, ale czyje życie i zdrowie najwięcej kosztuje (ubezpieczenia, leki, zabiegi)? Nasze ludzkie. To my zużywamy najwięcej zasobów, żeby zaspokoić swoje potrzeby, w tym właśnie zdrowotne. To my żyjemy dłużej niż większość gatunków, zwłaszcza w stanie przewlekłej choroby…

Jak w tej sytuacji pomóc środowisku? Najlepiej ograniczając zużycie / marnotrawienie zasobów, czyli będąc zdrowym. Jak to zrobić? Dobrze się odżywiać (będziemy przez to wspierać ekologiczne uprawy i hodowle, a więc pośrednio środowisko), nie używać zbędnej, szkodliwej chemii w domu i na skórę (zmniejszymy ilość szkodliwych substancji w obiegu środowiskowym), nie konsumować niczego bez opamiętania i zwracać uwagę na jakość i trwałość (nie kupować plastikowych opakowań, tandety, zbędnych rzeczy, nowych ubrań co sezon, nie podążać za głupią modą), ruszać się (zmniejszymy ilość zanieczyszczeń choćby chodząc a nie wożąc się samochodem), wysypiać i dać wysypiać się innym istotom (nie zaburzać cyklu dobowego innych organizmów zanieczyszczeniami świetlnymi), nie nadużywać leków (kolejne niepożądane substancje w środowisku). Kto jest za takim zdrowym egoizmem ;-)?

Zawodnikiem się nie rodzi, zawodnika się robi

Z zadowoleniem słucham ostatnio wypowiedzi z polskiego świata paleo i sportu o regeneracji, suplementacji czy diecie dla zawodników. A nawet dla osób amatorsko uprawiających sport. Jak sobie przypomnę, co było paręnaście lat temu… Katastrofa. Zajeżdżanie się, „co cię nie zabije, to cię wzmocni„, zrzucanie wagi przez niejedzenie, potem picie piwska i imprezowanie po nocach na obozach sportowych i zawodach, a o diecie czy suplementacji nikt nie słyszał. Nie było podcastów, filmów na youtube ani obowiązkowych lektur książkowych… Przynajmniej nie w sporcie amatorskim, a przerabiałam różne dyscypliny przez kilkanaście lat, z udziałem w zawodach lokalnych, regionalnych i ogólnopolskich włącznie. Dorobiłam się kontuzji po głodówkach, a z obozów wracałam zawsze mocno chora (rozruch, kilka treningów, picie, imprezy, no, niby nikt nie kazał, ale miało się naście lat, a nikt też nie zabraniał i na koniec dobijanie się treningiem nocnym w morzu), brałam antybiotyk (bez probiotyków oczywiście:D) i była powtórka z rozrywki, rok w rok. Brak efektów (w sensie wygranych na zawodach)? No, to za mało treningów, zajeżdżania się. Teraz bym powiedziała: za mało (zero) myślenia. Ale jednak już wtedy kołatała mi myśl w głowie, że zawodnika się robi. Że na jakiś poziom czy sukces pracuje zespół, że jest zawodnik, trener, ale i lekarz, dietetyk, psycholog, fizjoterapeuta, sprzęt. I teraz tak to coraz częściej wygląda. Całe szczęście, bo poza wynikami, może to poprawić komuś zdrowie, a przynajmniej go nie zrujnować. Rzadko bo rzadko, ale zastanawiam się, co by było gdyby… Gdyby tak teraz, mając takie możliwości, zaczynać z tamtą motywacją i organizmem? Nie dowiem się nigdy, ale myślę, że było by o niebo dla mnie lepiej. Nawet bez wielkich wygranych. Teraz niby prowadzę siedzący tryb życia, nie uprawiam sportu, ale nie mogę się przestać ruszać. Codziennie chodzę na półgodzinny spacer (teren pagórkowaty), przez kolejne pół godziny skręcam się i rozciągam ćwicząc jogę i regularnie wstaję od komputera. Taka aktywność niskopoziomowa, uzupełniana przez weekendowe piesze wycieczki przez cieplejszą część roku, na pewno bardziej mi służy niż wcześniejsze treningi.

Pisanie kreatywne. Nowa kategoria na blogu

IMG_20151011_151020Założone w listopadzie 2014 r. zdrowie-paleo nie jest moim pierwszym blogiem. Pierwszy był blog Eumigrantka na WordPressie, którego zaczęłam prowadzić w lutym 2014 r. Praktycznie aż do dzisiaj prowadziłam dwa blogi, chociaż blog Eumigrantka nie był regularnie wzbogacany o nowe wpisy. Wraz ze wzrostem poczytności zdrowie-paleo (małym, ale stałym;) i zmianą polityki Google wobec WordPressa, postanowiłam przenieść posty ze starego bloga na nowego, stworzyć nową kategorię Pisanie kreatywne / Blog Eumigrantka i przestać prowadzić dwa blogi jednocześnie. Tematyka przeniesionych postów to migracje, podróżowanie i porównanie życia w różnych krajach (Polska, Niemcy, Anglia i Walia). Jak to się ma do zdrowia i paleo? Ano tak, że pisanie może być rodzajem terapii i wpływać korzystnie na zdrowie:-) Posty w tej kategorii nie będą się pewnie często pojawiać, więc myślę, że nie zaburzą za bardzo struktury zdrowie-paeo ;-)

Domowe paleo kakao

kakaoProsty przepis na pyszny napój w wersji paleo. Smaczny i rozgrzewający, idealny na chłodniejsze dnie. W wersji AIP można spróbować z karobem. Do zrobienia w parę minut i z paru składników. Potrzebny będzie tylko blender i jakiś garnuszek. Zapraszam do lektury, wypróbowania przepisu i eksperymentowania z dodatkami :-)

 

 

Czytaj dalej Domowe paleo kakao

Zbliża się Keto Summit i Detox Project

W niedzielę zaczyna się Keto Summit, a w poniedziałek Detox Project. Rejestracja jest bezpłatna, więc zapisałam sie na oba eventy, chociaż pewnie nie dam rady przesłuchać wszystkich prezentacji z obu wydarzeń. Zamierzam wybrać najciekawsze. O ile na Detox Project akurat mnie skusiło tylko kilka prezentacji, to bardzo kusi mnie pełen paleo i funkcjonalnych sław Keto Summit. Posłuchać będzie można m.in. Robba Wolfa, Dave’a Aspreya, Marka Sissona, Dominika A’Agostino i sympatycznego Jimmy’ego Moore’a oraz dowiedzieć się więcej o ketozie, suplementacji na diecie ketogenicznej, redukcji wagi oraz roli diety ketogenicznej w różnych schorzeniach. Polecam!

Liveability, czyli gdzie najlepiej mieszkać

globus
skopiowane od @ rogiro

W tym roku mija dokładnie 10 lat od  początku moich zagranicznych migracji. Mieszkałam już w różnym charakterze (studia, praca, własna działalność lub jej brak) w 3 państwach, 4 krajach, 7 miejscowościach i pod kilkunastoma adresami. Nie mam jakiś bardzo egzotycznych wypraw na koncie, nie są to migracje międzykontynentalne, ale jednak jestem doświadczona w przeprowadzkach. Na początku było mało świadomie, potem coraz bardziej. Większe możliwości wyboru, więcej doświadczenia, wiedzy, wyobraźni, researchu, więcej wymagań. Ostatnia przeprowadzka z Anglii do Walii na początku sierpnia była chyba najbardziej świadoma i najmniej emocjonalna (no, OK, trochę emocji i stresu było, ale też po dobrej kalkulacji, researchu, także w terenie;). Na razie wszystko wygląda dobrze, ale dopiero po dłuższym czasie będzie to można właściwie ocenić, tzn. czy kryteria, na podstawie których wybór padł właśnie na Cardiff, się sprawdziły. Kryteria przedstawiam poniżej w tabelce. Jak ktoś jest ciekawy, to ich rozwój i historię moich migracji też opisuję. Pomysł na tego posta, porównawczego poniekąd jak sam blog, nie powstał jednak razem z tabelką. Przyszło mi to do głowy dopiero, kiedy natknęłam się na ranking miast The Economist i artykuł o liveability, czyli miastach, w których są najlepsze warunki do życia według określonych kryteriów. To taka lepiej uporządkowana i wyważona wersja mojej tabelki, ale oczywiście ma ona charakter uniwersalny a nie indywidualny, więc myślę, że każdy powinien mieć jakąś spersonalizowaną wersję pod ręką na wypadek przeprowadzki ;-) Zapraszam do zgłębiania tematu!la ciekawych poniżej historia moich migracji i wypracowywania kryteriów, potem moje kryteria w tabelce i trochę o liveability.

Czytaj dalej Liveability, czyli gdzie najlepiej mieszkać

Grass-fed. Mięso zwierząt z wolnego wypasu

krowaW świecie paleo wszyscy wiedzą, że najlepsze mięso pochodzi ze zwierząt z wolnego wypasu (po ang. grass-fed). Czyli tradycyjnego chowu zwierząt, jaki znano zapewne odkąd udomowiono zwierzęta aż do czasów rozpoczęcia masowej produkcji mięsa, czyli ubiegłego stulecia. Dlaczego takie mięso jest najlepsze? Przeważnie mówi się o tym, że zwierzęta są zdrowsze, bo są hodowane i karmione w sposób zgodny z ewolucją. Niekarmione zbożami czy czymś jeszcze gorszym, mają prawidłowy stosunek omega 3 do omega 6. Nie są narażone np. na niedobór wit. D. Są mniej narażone na stres, więc podaje im się mniej antybiotyków i innych leków. To wszystko prawda. Jednak samo karmienie trawą / sianem nie wystarczy (w tym kontekście polskie określenie „wolny wypas” ma szersze znaczenie niż „grass-fed„). Czytaj dalej Grass-fed. Mięso zwierząt z wolnego wypasu

Bezsenność kobiet i protokół poprawy snu

P1090359Prawie 10 lat temu po raz pierwszy doświadczyłam problemów ze snem (wcześniej sypiałam świetnie, czułam się wypoczęta, zrywałam z rana bez problemu z łóżka, potrafiłam zarwać noc na imprezę i potem odsypiać przez pół doby). A później było różnie, ale problemy całkowicie nie zniknęły nigdy. Oczywiście, kiedy nie miałam innych bieżących problemów zdrowotnych, głównym podejrzanym był stres psychiczny. Ale co, jeśli go nie ma? To pewnie coś w podświadomości, myślałam… Dopiero z dwa lata temu wpadłam na ślad stresu fizjologicznego. I na nowo zaczęło się szukanie przyczyn. I chyba aż do teraz bezskutecznie, ale oto pojawił się nowy trop

Czytaj dalej Bezsenność kobiet i protokół poprawy snu

Największe atrakcje turystyczne Bristolu. Od G do Z

img_20151011_134844Zapraszam do drugiej części posta o atrakcjach turystycznych w Bristolu, które poznałam mieszkając tam przez prawie rok: od Gloucester Road po zoo. Oraz o tych, których jeszcze nie widziałam, ale mam w planach zobaczyć.

Czytaj dalej Największe atrakcje turystyczne Bristolu. Od G do Z

Recenzja The Better Baby Book

W The Better Baby Book biohacker Dave Asprey i jego żona, lekarka Lana, przedstawiają wykorzystane przez nich metody podczas starania się o dzieci, ciąży i karmienia. Zakończone podwójnym sukcesem;-) Tym większym, że oboje nie byli najmłodszymi rodzicami, ale zrobili research i potem mnóstwo innych rzeczy, żeby się udało. Dzięki ich pracy, inni mogą skorzystać ze skrótu. Chociaż manipulowanie ekspresją genów (książka bardzo mocno podkreśla rolę epigenetyki) i tak proste nie będzie, i nie da 100% gwarancji, że wszystko się uda. Takiej gwarancji po prostu nigdy nie ma. Jednak myślę, że i tak warto spróbować zwiększyć swoje szanse na pozytywne rezultaty. Czytaj dalej Recenzja The Better Baby Book

Dwa lata paleo. Produkty, które odkryłam

aldi warzywa UKPo dwóch latach stylu życia i żywienia paleo, w moim przypadku przynajmniej zbliżonego, do autoimmunologicznego paleo (AIP)pora na małe podsumowanie. Tym razem będzie nie o pozytywnych skutkach, ale o produktach, których nigdy bym nie spróbowała, sama nie przyrządziła albo nawet nigdy nie wprowadziła na stałe do mojej kuchni bez paleo. Paleo faktycznie polega na wyłączeniu niektórych produktów, które nie są nam potrzebne do szczęścia ani zdrowia, za to włączamy jak najwięcej i jak najbardziej różnorodnych produktów jak mięso, ryby, owoce morza, zdrowe tłuszcze, warzywa, owoce, orzechy, ziarna. Na AIP jest trochę trudniej, bo jest więcej ograniczeń, dlatego tym ważniejsze staje się szukanie zamienników i eksperymentowanie. Z czasem zapomina się, jak smakują pierwowzory jak frytki z ziemniaka czy ciasto z kruszonką i wtedy… zamienniki przestają być zamiennikami. Stają się podstawowymi składnikami i smakami. Zresztą w wielu przypadkach jakością, smakiem i odżywczością biją na głowę tradycyjne pierwowzory. Oto pokarmy / produkty, które poznałam w ciągu ostatnich dwóch lat dzięki paleo.

Czytaj dalej Dwa lata paleo. Produkty, które odkryłam