Paleo a alkohol i prosty sposób na kaca

cydr2Chyba nikt nie ma wątpliwości, że dieta paleo co prawda wzoruje się na diecie naszych paleolitycznych przodków, ale nie jest jej dokładnym odwzorowaniem. Dlatego w paleo można znaleźć  niektóre rodzaje alkoholu. Jednak alkohol we wszelkiej postaci jest niedozwolony w bardziej restrykcyjnej wersji paleo jaką jest protokół autoimmunologiczny. To teraz odpowiedzmy sobie na to niezwykle ważne pytanie: co i jak pić będąc paleo? ;-) Post tylko dla pełnoletnich fanów paleo ;-).
Na początek małe wyznanie ;-) Lubiłam sobie wypić. I mogłam sobie na to przez wiele lat pozwolić, bo łatwiej mi się było upić niż skacować :D. Gdybym po imprezach miewała kaca, pewnie bym tak chętnie nie sięgała po alkohol. Gdybym wiedziała to, co wiem teraz, pewnie też bym tak nie robiła, bo wynagradzanie wątrobie tych lat kosztuje mnie teraz sporo zachodu, czasu na szukanie informacji i pieniędzy na badania czy suplementy, bo po dobrej dekadzie korzystania z uroków alkoholu, coś zaczęło się dziać nie tak. Przestało mi smakować piwo, zwłaszcza ukochane przeze mnie niemieckie, pszeniczne piwa. Potem przerzuciłam się na ciemne i bardziej gorzkie piwa (co poniekąd zbiegło się z przeprowadzką do UK :D), ale nawet te nie „wchodziły” już tak dobrze, a na drugi dzień też niekoniecznie dobrze się czułam. Problem tkwił w wątrobie, która nie tylko pod wpływem piwa, ale też pseudozdrowej diety i kiedyś wziętych leków, przestała dobrze pracować, czyli zaczęły się problemy z detoksem. A alkohol to toksyna…

Na szczęście wątroba się regeneruje i po kilku miesiącach paleo moja wątroba (a więc cały organizm) wróciła do niezłej formy. Kolejna korzyść z tej diety :-) Piję teraz okazjonalnie, ale mogę wypić większą ilość alkoholu i nie odczuwam skutków tak w trakcie konsumpcji jak i dzień po. To nie zasługa mocnej głowy, jak kiedyś myślałam, tylko wątroby :D Nadal lubię alkohol, ale piję raczej rozsądną ilość i sięgam tylko po niektóre gatunki.

Co robić, jak pić? ;-) Po pierwsze jemy paleo, po drugie uważamy na fruktozę (nie przesadzajmy z owocami), która może nam mocno obciążyć wątrobę, poza tym dostarczamy wątrobie kwaśnych (sok z cytryny, probiotyczne kiszonki) i gorzkich produktów (nie przesadzając z kawą), warto wspomóc pracę wątroby ziołami, a poza tym wybieramy odpowiednie alkohole. Ja piję obecnie głównie czystą albo wytrawne wina, czasem szampana czy cydr. Niektóre osoby mające problemy z glutenem powinny uważać na wódkę zbożową (a co z ziemniakami i chorobami autoimmuno???).  Piwa więcej nie tknę i kompletnie mi to nie przeszkadza. Chociaż pewnie, jak ze wszystkim, można poszukać zamienników (byle nie typu zamienił stryjek siekierkę na kijek, jak to bywa w przypadku produktów reklamowanych jako bezglutenowe). Myślę, że skusiłoby mnie piwo z manioku czy inny niezbożowy produkt. Prawdziwi koneserzy pewnie znajdą inne egzotyczne napoje wyskokowe. Mnie się marzy kumys… Więcej informacji o tym, jaki alkohol najmniej szkodzi zawiera ta infografika. Niestety wino wypada w niej bardzo kiepsko. Za to nasz trunek narodowy na pierwszym miejscu cieszy. Cenne wskazówki, jak pić i nie cierpieć można znaleźć w tym poście.

Robb Wolf, zwany czasem Chief of the Cavemen, czyli wodzem jaskiniowców, a z wykształcenia biochemik, podaje w swoich podcastach często taki sposób na paleo picie: pijemy w miarę możliwości wczesnym wieczorem i na pusty żołądek, bo wtedy nie musimy dużo pić, żeby odczuwać efekty spożycia, bawimy się, bo życie towarzyskie też jest ważnym aspektem dbania o formę, a potem jemy posiłek białkowo-tłuszczowy, żeby zneutralizować skutki picia alkoholu. Warto poszukać przepisu i wypróbować jego ulubionego drinka o kuszącej nazwie NorCal Margarita. Osobiście myślę, że nasz polski sposób, czyli wódeczka przepijana wodą z ogórków (doskonała także dzień po) albo zagryzana ogórkiem kiszonym wcale nie ustępuje tequili z solą i cytryną :-). Nasze tradycyjne ogórki, śledziki, marynowane grzybki czy wyroby mięsne w połączeniu ze zmrożoną wódką nie mają sobie równych na świecie.

Co jeszcze warto wiedzieć o alkoholu? Że jest wrogiem glutationu, że w małych ilościach może być korzystny (hormeza) i że osoby inteligentne lubią intensywniej korzystać z tej nowinki ewolucyjnej ;-).

Na zdrowie? Miejmy nadzieję, że tak ;-)

Aktualizacja 30.03.16

Myślę teraz, że tzw. mocna głowa, to nie tylko głowa czy nawet wątroba, ale pewnie w dużej mierze mikrobiom. Szanujmy go ;-) Mój się już nieźle zregenerował dzięki stylowi życia paleo, suplementacji (m.in. probiotyki) i diecie, w tym autoimmunologicznym paleo (kilka tygodni bez żadnych używek i produktów przetworzonych).

 Aktualizacja 20.04.16

Generalnie nie miewam kaca, a ostatnio nie piję dużo, ale właśnie znalazłam ciekawy sposób na ograniczenie toksyczności alkoholu, więc się podzielę. Prosty, tani i generalnie bezpieczny (chociaż każdy reaguje inaczej, nie należy brać go z lekami, a produkty dostępne na rynku są różnej jakości). Prehistoryczny, może nawet paleolityczny? ;-) Wystarczy wziąć 1-2 kapsułki węgla aktywowanego pijąc alkohol. Muszę wypróbować przy najbliższej okazji do spożycia większej ilości alkoholu. Podobnie można brać węgiel, kiedy zjemy coś, co nam nie służy np. w podróży, przez przypadek, niskiej jakości… Profilaktycznie, zanim jeszcze zaczniemy odczuwać skutki uboczne. W razie zatrucia warto nawet już w drodze do lekarza zacząć zażywać węgiel (i może duże dawki wit. C). Poza działaniem detoksykacyjnym węgiel działa ochronnie na mózg, serce, przeciwstarzeniowo, przeciwzapalnie, łagodzi symptomy trawienne, działa korzystnie na skórę, usuwa przebarwienia z zębów. Kiedy coś nam zaczyna dolegać, ale nie wiemy co, warto sięgnąć po węgiel i obserwować swoje reakcje. A co jeszcze lepsze, podobno najlepszy jest z kokosa :-) Dokładniejsze informacje o tym panaceum można znaleźć w tym poście Dave’a Aspreya. Już od dawna nosiłam w kosmetyczce, zamiast kosmetyków, plastry z opatrunkiem i węgiel, ale tego ostatniego zacznę teraz częściej używać i nie tylko przy okazji zaglądania do kieliszka.