Pielęgnacja skóry atopowej z uwzględnieniem ph skóry

W poprzednich postach opisałam moją drogę do odkrycia związku ph skóry z atopowym zapaleniem skóry. Na podstawie tej wiedzy i moich wcześniejszych doświadczeń z leczenia nawrotów tej choroby przez 26 lat (leki, lekarze, terapeuci, diety, badania, pielęgnacja, suplementacja), które jeszcze bliżej opiszę w podsumowaniu, postanowiłam przetestować różne substancje na mojej skórze. Celem było zlikwidowanie stanu zapalnego i przesuszenia skóry, głównie dłoni, poprzez pielęgnację powodującą przywrócenie skórze właściwego ph, natłuszczenia i szczelności. Zapraszam do przeglądu substancji, które mi pomogły i mogą pomóc innym osobom, które mają podobne problemy do moich. Myślę, że są dość bezpieczne, bo to, substancje spożywcze, z jednym wyjątkiem ogólnie znane i dostępne, a przy tym tanie;-)

Chociaż może nie wszyscy uznają je za smaczne czy szczególnie atrakcyjne zapachowo w użytku zewnętrznym, myślę, że można się też dobrze bawić przy ich stosowaniu, zwłaszcza idąc dalej i robiąc z nich domowe kosmetyki z różnymi fajnymi dodatkami;) A niektóre są całkiem przyjemne w użytkowaniu same w sobie. Najważniejsze jednak, że działają i wiem dlaczego! Oczywiście, jak piszę tutaj, nie jestem lekarzem i wszelkie informacje przedstawione na blogu mają tylko charakter informacyjny.

Pierwsza grupa tych substancji to probiotyczne kiszonki obniżające ph skóry. Dla przypomnienia: prawidłowe ph skóry dorosłego wynosi na jej powierzchni ok. 5 (i raczej jest to mniej niż 5 w przypadku zdrowej skóry). Przykładowe wartości ph możemy znaleźć w tabelce w Wikipedii.

Produkty fermentowane:

Sok z ogórków kiszonych

Pierwszy raz zastosowałam zimą 2015 r. i wykorzystałam w sumie dwa słoiki. Myłam dłonie w soku z najzwyklejszych ogórków kiszonych z polskiego sklepu w UK. Sprawdziłam oczywiście skład i wybrałam słoik z jak najmniejszą ilością dodatków. Po zjedzeniu ogórków sokiem polewałam dłonie raz dziennie. Miałam spory stan zapalny na dłoniach, więc mocno szczypało. Chwilę po umyciu dłoni spłukiwałam zimną wodą. Po kilku dniach zaczęła się stopniowa poprawa. Przemywanie wodą z ogórków szczypało nawet przy skórze prawie bez zmian. Pewnie rozcieńczenie zmniejszyło by szczypanie i zaczerwienienie.

Sok z koreańskiej kapusty kiszonej kimchi

Stosowałam jak sok z ogórków kiszonych. Dwa razy dziennie niewielką ilością soku płukałam dłonie. Mimo ostrych przypraw w składzie kimchi prawie nie szczypało. Może dlatego, że zamiast stanu zapalnego na spodzie dłoni miałam przesuszoną, nierówną skórę. Po kilku dniach nastąpiła znaczna, stabilna poprawa. Sok z kimchi ma niestety niezbyt przyjemny zapach dla otoczenia;-)

Sok z kapusty kiszonej

Myślę, że równie dobrze jak sok z kimchi, sprawdzi się sok z kapusty kiszonej. A nawet lepiej ze względu na dostępność, a co za tym idzie cenę oraz brak ostrych przypraw, które być może mogą podrażnić skórę (u mnie tak nie się nie stało, ale nie miałam już, stosując kimchi, skóry w najgorszym stanie). Osobiście nie próbowałam, bo nie mam już żadnych zmian na skórze, a sok z kapusty to dla mnie od dzieciństwa jeden z największych przysmaków, więc jak tylko mam, to wypijam;-)

Jogurt kokosowy

Jogurt mleczny ma ph ok. 4. Podejrzewam, że kokosowy będzie mieć podobne, a w każdym razie kwaśne (bo, jak rozumiem, to ph zależy od bakterii i fermentacji). Niestety nie jest to jeszcze popularny produkt, a na pewno nie tani:-( Można zrobić go domowym sposobem (mam w planach przepis, ale w międzyczasie możecie poszukać w internecie). Na pewno jego przewagą nad wyżej wymienionymi produktami jest przyjemny zapach i konsystencja, które zbliżają go do prawdziwego kosmetyku;-) Pewnie najłatwiej było by go wzbogacić innymi dodatkami, jeśli ktoś lubi się bawić w domowe kosmetyki;-) Jak w przypadku powyższych produktów fermentowanych możemy też liczyć, że nasza skóra skorzysta nie tylko z ph, ale i z prozdrowotnych mikroorganizmów. Tym bardziej, gdyby użyć startera zawierające bakterie znane z korzystnego wpływu na skórę czy problemy z histaminą (np. l. plantarum. l. salivarus, l. rhamnosus), ale to tylko moje rozważania teoretyczne. Jogurt stosuję sporadycznie na już zdrową skórę. Na dłonie wystarcza jakieś pół do jednej łyżeczki. Rozsmarowuje się jak lekki krem. Skóra staje się miękka i gładka, z lekkim filmem ochronnym, może trochę jak po smalcu drobiowym, ale pięknie pachnie kokosem:-) Jogurt nie wchłania się do końca (trochę ścieram ręcznikiem papierowym). Później skóra jest przyjemna w dotyku, jak po lekkim kremie.

Ocet:

Ocet jako jedyny stosuję regularnie i na całe ciało z włosami włącznie, rozcieńczony w formie płukanek, toniku i płynu do kąpieli;-) Ocet zastosowałam na skórę po raz pierwszy w listopadzie 2016 r. Ocet rozcieńczam pół na pół z wodą (ale można też zmniejszyć jego ilość) i trzymam w małej buteleczce w lodówce. 1-3 razy dziennie moczę w roztworze płatek kosmetyczny i przecieram dłonie. Czasami lekko szczypie, kiedy skóra przed smarowaniem ma jakieś zmiany, a po „octowaniu” jest trochę wysuszona, więc staram się po kilku minutach nałożyć krem / jakiś tłuszcz. Kiedy coś podrażni mi skórę, staram się posmarować szybko octem. Jedynym minusem może być zapach, ale ten niedługo znika. Można też dodać jakiś olejek eteryczny (warto poczytać o nich więcej na blogu Klaudyny Hebdy albo dopytać o nie tutaj), żeby trochę zniwelować zapach octu. Ja dodaję po prostu trochę… kropli miętowych. Taki roztwór mocniej chłodzi i ładniej pachnie. Najbardziej polecany jest ocet jabłkowy. Fajnie byłoby, gdyby był ekologiczny i surowy, chociaż szczerze mówiąc… Najzwyklejszy daje radę. Ocet dodaję też raz w tygodniu do kąpieli (ok pół szklanki na jakieś pół wanny wody) i używam jako płukanki do włosów (ze 3 łyżki octu wlewam do dużej szklanki i po umyciu włosów szamponem napełniam ją wodą, spłukuję włosy i potem jeszcze minimalnie płuczę wodą). W occie można też macerować zioła jak rumianek czy kwiaty jak nagietek, żeby uzyskać dodatkowe walory smakowe, zapachowe, zdrowotne. Przykłady tutaj. Moim roztworem octowym przemywam też od czasu do czasu twarz i szyję, tak samo jak dłonie, zamiast toniku. Już od pierwszych dni stosowania octu na skórę dłoni nastąpiła zdecydowana i stabilna poprawa skóry na dłoniach! Czasem w internecie można przeczytać o probiotyczności octu, ale nie jestem do końca pewna, czy tak jest. Jest to produkt fermentowany, ale czy zawiera dobroczynne mikroorganizmy? Sama się chętnie dowiem, jak to jest naprawdę… Ocet pomaga też na łojotokowe zapalenie skóry (ŁZS) i łupież (lekką postać ŁZS). Mój chłopak parę miesięcy po mnie zaczął mieć problemy ze skórą głowy (zaczerwienienie, swędzenie, łuszcząca się skóra). Wcześniej zdarzał mu się łupież, ale kiedy doszedł stan zapalny i swędzenie, sprawa stała się poważniejsza. Wizyta u lekarza zakończyła się diagnozą ŁZS i przepisaniem szamponu oraz kremu ze sterydami, po zastosowaniu których nastąpiła poprawa. Na miesiąc. Po odstawieniu sterydów problem wrócił. Od kiedy odkryłam rolę prawidłowego ph w stanach zapalnych skóry, czyli jakoś w II połowie listopada 2016 r., zaczęliśmy oboje stosować ocet. On w formie tradycyjnej płukanki do włosów (kilka łyżek octu wlać do dużej szklanki, dopełnić ciepłą wodą i spłukać włosy umyte wcześniej szamponem, a następnie spłukać wodą, chociaż znam osoby, które pomijają ten krok). Włosy były tak myte co dwa dni. Poprawa zaczęła się dużo wolniej niż w przypadku mojej skóry dłoni, bo dopiero po jakiś 3 tygodniach. Potem postępowała dalej, ale nadal wolno. Zdecydowana poprawa była widoczna po 6 tygodniach. Być może to kwestia indywidualna, a być może w przypadku ŁZS ocet działa wolniej. Po dwóch miesiącach skóra była w stanie zbliżonym do normalnego (gdzieniegdzie płatki niewielkie łupieżu). Może to też kwestia większego rozcieńczenia octu, chociaż oprócz płukanek było czasami stosowane przemywanie skóry płatkami kosmetycznymi nasączonymi w roztworze octu (pół na pół z wodą). Myślę, że jeśli ktoś ma łupież to też warto spróbować płukanek octowych, ale lepiej nastawić się na długotrwałe działanie i najlepiej włączyć na stałe do pielęgnacji, jeśli nie dzieje się nic niekorzystnego po zastosowaniu octu. Przyznam, że ocet, zwłaszcza jabłkowy, i mam wrażenie, że może nawet bardziej w anglosaskim świecie wellness niż w tradycyjnej, polskiej medycynie naturalnej (o octach mówi np. Stefania Korżawska), jest tak często przedstawiany jako wręcz cudowne remedium, że nie spotkałam się z informacjami o jakiś skutkach ubocznych stosowania, ale oczywiście każdy jest inny i zwłaszcza z chorą skórę należy uważać. Skoro może zaszkodzić woda, to wszystko inne też;) Oprócz octu warto też zadbać o właściwą dietę, suplementację i styl życia (w przypadku moim i mojego chłopaka to wszystko już było wcześniej zrobione).  Bardzo przystępnie przedstawiono to w Wikipedii, gdzie możemy też poczytać o kąpielach ziołowych. Podejrzewam, że octy ziołowe sprawdziłyby się jeszcze lepiej. Pamiętajmy też, że ocet ma działanie antyseptyczne.

Inne:

Sok z cytryny/limonki

Bardzo niskie i kwaśne ph! Stosowałam co najwyżej przypadkiem, kiedy po prostu pochlapałam skórę sokiem podczas np. wyciskania. Na zdrowej skórze małe ilości nie robią różnicy, ale na uszkodzonej nawet krople pieką. Spróbowałabym stosowania w rozcieńczeniu z wodą.

Woda z witaminą C

Można by też pomyśleć o witaminie C np. w proszku. Dodanie 1 g wit. C do kąpieli (ok 1/4 łyżeczki wit. C w proszku) ma neutralizować związki chloru, co byłoby dodatkową korzyścią. Zastanawiam się, ile potrzeba dodać wit. C do wanny, żeby uzyskać właściwe ph wody w kąpieli? Ktoś podpowie?;-)