Pozytywne podsumowanie ponad rocznego pobytu w Polsce

P1080844Minął już rok od mojego ostatniego powrotu do Polski. Przygotowuję się właśnie do odlotu na Wyspy. Mimo pozytywnego bilansu pobytu, ponieważ względy osobisto-finansowe przeważyły. Zresztą trochę przygody też mi się przyda;-) No i liczę na większe możliwości w mieście w Anglii niż na wsi w Walii. I sprzyjające mi ostatnio szczęście ;-). Muszę jednak przyznać, że pobyt w Polsce pozytywnie mnie zaskoczył. Przez rok mieszkałam w Łodzi. Samo miasto też mnie miło zaskoczyło. Nie wiem, skąd się biorą te wszystkie mity i stereotypy… Miasto mocno się zmienia i ma więcej plusów niż minusów. Cieszę się, że nie wpakowałam się z powrotem do Krakowa… Dzięki spontanicznemu wybraniu Łodzi szybko (obejrzałam w sumie chyba 4 mieszkania w 2 popołudnia) znalazłam mieszkanie (kawalerka za 1 tys. zł ze wszystkim), w spokojnej, zielonej dzielnicy (Koziny). Bez formalności, castingów, proszenia się i pisania podań, ubezpieczeń, referencji, poręczeń i nie wiadomo czego jeszcze jak w Niemczech czy Anglii. Za to z miesięcznym okresem wypowiedzenia i umeblowaniem.W dodatku czyste, bardzo ciepłe, jak na bloki nawet ciche, a wszelkimi usterkami skutecznie zajmował się właściciel.

P1090316

Bez konieczności wsiadania w jakikolwiek środek komunikacji mogłam podczas spaceru przyjemnymi, cichymi i zielonymi uliczkami wszystko załatwić: zakupy, lekarza, aptekę, targ, kosmetyczkę czy fryzjera. Solidne usługi w dobrej cenie. W okolicy supermarkety zagranicznej sieci, więc wybór ten sam, co w innych krajach. Za to na pobliskim targu (Zielony Rynek przy Placu Barlickiego) wysokiej jakości produkty spożywcze i lecznicze w przystępnej cenie.

P1090276

Jeśli chciałam coś bardziej ekskluzywnego, wystarczył krótki spacer do Manufaktury (Alma, Kredens czy inne sklepy, restauracje, kawiarnie). Ogólnie ceny były sporym zaskoczeniem: niższe niż w małym mieście w łódzkim, z którego pochodzę!

Sama komunikacja, mimo sporej transformacji, jaką przechodzi Łódź, była świetna: prawie pod moim blokiem kilka linii autobusowych i tramwajowych. Może tramwaje nie są jeszcze zbyt nowoczesne (i cholernie głośne, nie da się posłuchać podcastu w słuchawkach), to autobusy jak na Zachodzie Europy (no, może jeszcze bez internetu;). Do tego bilety w przystępnej cenie i do kupienia bez problemu przez Internet. Pociągi też coraz lepsze (np. Łódzka Kolej Aglomeracyjna). Jak po krótkim pobycie w Niemczech wracałam do Łodzi, to po wyjściu z dworca wcale nie widziałam różnicy między Europą Wschodnią a Zachodnią. No, może poza tym, że u nas nie było strajków.

P1080835

Praca. Wbrew temu, co słyszałam od znajomych, rodziny i z mediów w ostatnich latach, nie było o nią trudno. Może kryzys przestał być tak odczuwalny (jak wśród moich znajomych w Niemczech), może to przez zmiany demograficzne, może przez silny sektor outsourcingowy… Znalazłam i zaczęłam pierwszą pracę w korpo w ciągu kilkunastu dni, potem zmieniałam ją na kolejną, lepszą w przeciągu kilku. Generalnie, żeby zacząć wystarczyło znać niemiecki i/lub angielski. Zarobki są w Łodzi niestety niższe niż w innych dużych polskich miastach (ale adekwatnie także koszty życia). Niestety warunki pracy w Polsce nie należą do najlepszych. Przykro to stwierdzić. Mamy niewiele dni urlopowych, a standardowe 15 min przerwy obiadowej to pomyłka. Do tego słabe zaplecze socjalne. I wycisk też można dostać. Poza tym trudno znaleźć coś na niepełny etat, a jeszcze trudniej za to przeżyć. Nie ma się wtedy co dziwić, że efektywność pracownika jest słaba. Coś za coś… Finanse były głównym minusem pobytu w Polsce (jakkolwiek problemy z pracą i pieniędzmi zdarzyły mi się już we wszystkich krajach, w których mieszkałam).

Rozrywka. W moim przypadku głównie Manufaktura (bo blisko i wszystko było)…

DSC01003

…Piotrkowska zaczynająca się urokliwym Placem Wolności…

P1080854

…i woonerf przy 6 Sierpnia, tereny zielone jak parki, zoo czy ogród botaniczny (mieszkałam w pobliżu wielkiego parku w dzielnicy o wdzięcznej nazwie Zdrowie). Łódź ma przepiękne kamienice, kreatywnych mieszkańców i coraz więcej ciekawych miejsc (liczne murale, Pasaż Róży przy Piotrkowskiej 3, powstaje kolejny woonerf, rewitalizowany jest Księży Młyn, dobrze zapowiada się EC 3). Warto też wpaść na safarii do Borysewa i poodkrywać okolicę Łodzi. Mam wrażenie, że Łódź bardzo późno przechodzi metamorfozę, bo ważniejszy był Kraków, Wrocław czy Poznań… A szkoda, bo miasto ma potencjał.

Inne sprawy. Powrót do Polski nie wiązał się z większymi planami, problemami czy formalnościami. Wystarczyło iść do banku, założyć konto, kupić kartę do komórki, znaleźć pracę, podpisać umowę na mieszkanie, kupić bilet komunikacji miejskiej. Żadnych tłumaczeń, zaświadczeń, rzucania kłód pod nogi przez urzędasów, brak bariery komunikacyjnej czy kulturowej. Do tego niektóre urzędu zrobiły postępy: można umówić się przez internet na termin albo po przyjściu wydrukować numerek i nie marnować czasu na stanie w kolejce. Nie ma jak własne podwórko ;-). Nigdy nic nie wiadomo, więc jeśli kiedyś będę wracać do Polski, to chętnie znowu zawitam do Łodzi, bo w Łodzi dobrze się powodzi :-)

 

Polub lub udostępnij