Alzheimer i demencja: co musisz wiedzieć. Relacja ze szczytu

W dniach 25 lipca – 1 sierpnia odbył się Alzheimer’s and Dementia Summit, internetowy szczyt poświęcony profilaktyce i terapii w chorobie Alzheimera i demencji. Tematyka, wydawało by się, dość odległa, ale gdy uwzględnimy, że zmiany w organizmie prowadzące do rozwoju tych chorób zaczynają zachodzić wiele lat wcześniej, warto dowiedzieć się więcej i wcześniej. Poniżej skrót najciekawszych informacji i porad.

Datis Kharrazian, DHSc, DC, MS (Dementia Solutions: Overlooked Therapies Revealed) mówił o tym, że interwencje, jak sport, stabilizacja poziomu cukru, zmiana diety, wyleczenie infekcji, mają natychmiastowy wpływ na mózg. Jednak w mocno zaawansowanej chorobie zmiany mogą być już nieodwracalne.

Thomas J. Lewis, PhD (End of Alzheimer’s: The Unspoken Truth) podkreślił, że choroba Alzheimera to choroba całego organizmu, a skoro jest stan zapalny, ma podłoże autoimmunologiczne. Stan zapalny oznacza, że układ odpornościowy jest związany infekcją.

Dale E. Bredesen, MD (Reversing Alzheimer’s Disease: A Comprehensive Approach) wyjaśnił, że są różne rodzaje choroby Alzheimera związane ze stanem zapalnym, innymi problemami zdrowotnymi jak np. hormonalne, poziomem cukru we krwi oraz obecnością toksyn w organizmie, a organizmy wytwarzają blaszki amyloidowe, bo mają one działanie antymikrobowe, mają działanie redukujące (downsizing effect) przy niedoborach hormonów, zwłaszcza nagłych oraz wiążące toksyny. Czyli tak naprawdę wygląda to na mechanizm obronny organizmu a nie jego defekt!

Co do samych blaszek, kilka razy usłyszałam wypowiedź, że mimo obecności ich obecności w mózgach osób z chorobą Alzheimera i ogromnej ilości badań i pieniędzy na nie przeznaczanych nie są kluczem do wyleczenia…

Zresztą jak w przypadku wielu innych chorób, przyczyn powstawania choroby Alzheimera może być wiele: infekcje, wysoki poziom cukru we krwi, metale ciężkie i inne toksyny, niedobory. Jako terapie polecano suplementację wit. D3, wit. z grupy B, multiwitaminami, kurkumą, omega 3 i antyoksydantami. Kilka osób polecało olej kokosowy (kilka łyżek dziennie) i olej MCT. Charles Gant, MD, PhD (Link Between Plaque and Dementia) polecił prosty i tani sposób, który może pomóc w profilaktyce / leczeniu choroby Alzheimera: picie herbatki ze skrzypu lub innych płynów zawierających kwas krzemowy (jak Fiji Water), które pomagają usuwać aluminium z organizmu, którego obecność wiąże się z występowaniem choroby Alzheimera.

Jednak chyba najbardziej zainteresowała mnie rozmowa z Christopherem Exley’em, PhD (Aluminum Toxicity: A Major Threat to Brain Health), naukowcem prowadzącym badania nad aluminium. Powiedział on, że usuwać z organizmu mogą je kwasy krzemowe, zawarte np. w wm. Wodzie z Fiji. Jako profilaktykę zaleca litr takiego płynu dziennie. Aluminium usuwane jest też wraz z potem, stąd może tak duża rola aktywności fizycznej w profilaktyce i leczeniu Alzheimera (nie tylko stymulacja mózgu, regulacja poziomu cukru we krwi czy odstresowanie się). Badania nad wpływem aluminium i usuwaniem go za pomocą krzemu ciężko sfinansować, bo niewiele osób jest zainteresowanych tą niewygodną prawdą, że wszechoobecne aluminium może nam aż tak szkodzić. Kto chce pomóc i zmienić świat, może wspomóc badania prof. Exley’a poprzez dotację.

Coraz częściej słyszę, że ktoś w podeszłym wieku ma chorobę Alzheimera. Oczywiście wiadomo, że nie ma na nią lekarstwa (i pewnie prędko nie będzie) a w związku z tym choroba o nieznanej medycynie konwencjonalnej przyczynie wydaje się jeszcze bardziej tajemnicza i groźna. Takie ciążące nad ludzkością fatum. A jeszcze może, jak niektórzy (błędnie) uważają, uwarunkowane genetycznie. Jak już kogoś dopadnie, to sam sobie raczej już nie pomoże. Ale co robić, jeśli mamy kogoś takiego w rodzinie albo wśród bliskich znajomych? Jeśli nie mamy możliwości czytania literatury fachowej po angielsku albo nie stać nas na konsultacje ze specjalistą medycyny funkcjonalnej za granicą (np. przez Skype) albo w kraju? Co zrobić z dziadkiem, który nie przeżył w życiu dnia bez chleba albo ciotką, której jedyną przyjemnością w życiu jest jedzenie słodyczy? Myślę, że da się coś zrobić. Nawet jeśli jakieś zmiany już nastąpiły, to lepiej jest mieć kogoś, kto może już nie będzie w pełni samodzielny intelektualnie, ale będzie w stanie ubrać się czy jeść samemu. Może kiedy lekkie zmiany w organizmie już nastąpią, to będzie łatwiej wprowadzić zmiany w otoczeniu, bo będzie mniejszy opór albo większa desperacja?  Myślę, że w takim przypadku od razu zaczęłabym suplementację olejem kokosowym, picie herbatek ze skrzypu czy innych płynów z kwasem krzemowym, dorzuciłabym porządną multiwitaminę (bez zbędnych dodatków, z naturalnych składników) i wit. D3. Tłuszczu i tak się używa w kuchni, pić coś trzeba, a większość seniorów na pewno łyka więcej niż 2 tabletki dziennie. Potem zabrałabym się za eliminację śmieci z diety i znacznie obniżyłabym ilość węglowodanów (podczas szczytu kilkakrotnie polecano dietę ketogeniczną). Ideałem byłoby dodać do tego ruch, i to nie tylko aktywność niskopoziomową, i konsultacje ze specjalistą, ale tyle chyba każdy jest w stanie sam ogarnąć i od czegoś trzeba zacząć.

Polub lub udostępnij