Mikrobiom: co musisz wiedzieć. Relacja ze szczytu

W dniach 29 luty – 7 marca 2016 r. odbył się internetowy szczyt poświęcony mikrobiomowi, Microbiome Medicine Summit, zorganizowany przez amerykańskiego lekarza, Raphaela Kellmana. Mikrobiom kojarzy się głównie z mikrobami mieszkającymi w jelitach, ale mowa była także o mikrobiomie skóry i jamy ustnej a nawet domu czy gleby! Dowiedziałam się dużo ciekawych rzeczy o optymalizacji mikrobiomu dla dobra nas i naszych mikrobów ;-). Poniżej skrót z najważniejszych informacji. Zapraszam do lektury!

W pierwszym dniu szczytu Joseph Mercola (The Basic Ways to a Healthy Microbiome), zgodnie z tytułem swojego wystąpienia, podał proste sposoby w stylu paleo na zdrowy mikrobiom: bierz przykład ze swoich odległych przodków, a więc wychodź na słońce, pij czystą wodę, jedz prawdziwe jedzenie, poruszaj się i wysypiaj! Jakie to proste a zarazem czasem trudne! Co jest najlepsze dla mikrobiomu? Prosta rada: unikanie cukru!

W drugi dzień można było się też dowiedzieć o probiotykach dla kobiet w ciąży, których zastosowanie może zapobiec egzemie u dzieci: lactobacillus rhamnosus i reuteri oraz o tym, że obecnie konieczne jest balansowanie układu odpornościowego dziecka już wkrótce po urodzeniu, żeby nie dopuścić do pojawienia się później alergii czy astmy. W tym celu należy unikać immunotoksykantów i stosować suplementację w zasadzie podobną jak u dorosłych (wit. D3, Omega 3, probiotyki, wit. C).

Brenda Watson, CNC (Digestive Care: Losing Weight Without the Sugar and Carbs) opowiedziała o ciekawym programie, który zrealizowała ze swoimi klientami. Program miał na celu optymalizację wagi i zdrowia, a jego podstawą było liczenie ilości spożywanego cukru. Uczestnicy przeliczali wszystkie spożywane produkty na ilość zawartego w nich cukru czy to był makron, jagody czy batat. Program zakończył się sukcesem, mimo że odbywał się między świętami (zaczął się po Halloween i trwał przez Boże Narodzenie), a więc było sporo pokus. O sukcesie zadecydowało przeliczanie, uświadomienie klientów, którzy po prostu po pewnym czasie całkowicie przestawili się na inny sposób odżywiania, a poza tym… catering od autorki programu i wspólne, kreatywne gotowanie. No, kto by tak nie chciał? ;-)

W trzeci dzień szczytu Dave Asprey (Dieting the Bulletproof Way) przestrzegał przed niewłaściwymi probiotykami, które  mogą dawać problemy z histaminą. Trzeba uważać na bakterie z rodzaju lactobacillus, a bezpieczniej stosować bifidobacterium infantis czy inne infantis i lactobacillus plantarum (ostatnio same pozytywne rzeczy słyszę o tym szczepie i mam ochotę wypróbować). Uważać należy zwłaszcza na… domowe kiszonki, w których nie wiadomo jakie bakterie się znajdują. Myślę, że tutaj mógłby pomóc zakup odpowiedniego startera, co jest popularne w USA. Dave polecił też probiotyk do domu. Homebiotic to probiotyk w sprayu do rozpylania raz na pół roku. Korzystny zwłaszcza, jeśli mieszkamy w wilgotnym miejscu i mamy problem z pleśniami, które po zastosowaniu takiego preparatu dostają konkurentów w postaci pozytywnych mikroorganizmów. Jeśli mamy w domu pleśń, bakterie w organizmie dostają sygnał ze środowiska do tworzenia w nas biofilmów i bardzo trudno jest się potem ich pozbyć. Probiotyki do domu wydają mi się ważnym elementem dbania o zdrowie a jeszcze niezbyt popularnym. A przecież mamy bakterie nie tylko w jelitach, ale też na skórze, w drogach oddechowych, a nawet wokół nas, więc warto wziąć pod uwagę optymalizację całości. W poprzednim mieszkaniu zastosowałam opisany tutaj produkt i byłam zadowolona, więc w przyszłości zamierzam ponownie korzystać z takich probiotyków do domu.

Ciekawie słuchało się też Summer Bock (The Power of Fermented Foods), która sama wyciągnęła się z problemów zdrowotnych związanych z histaminą i bakteriami. Co jeszcze ciekawsze, mimo że zaczęło się właśnie od nadmiaru histaminy, kuracja obejmowała produkty fermentowane, które są naturalnie bogate w histaminę, a potem z robienia kiszonek Summer Bock zrobiła cały biznes. W międzyczasie znowu pojawił się u niej problem z histaminą i po 2 miesiącach przerwy od kiszonek wprowadziła je ponownie. Czyli da się wpływając na mikrobiom produktami fermentowanymi rozwiązać problem z nadmiarem histaminy. Było też parę słów o alkoholu i tak sobie pomyślałam, czy tzw. mocna głowa to nie „zasługa” naszego mikrobiomu? Może więc powinniśmy mówić o tym zjawisku „mocne jelita” albo nawet „mocne mikroby”?;-)

W czwarty dzień można było posłuchać, moim zdaniem najciekawszej rozmowy całego szczytu. Wybitny stomatolog Gerry Curatola, (The Microbiome in Your Mouth) przypomniał czy wręcz uświadomił słuchaczom, że bakterie w ustach chronią nas przed potencjalnie śmiertelnymi wirusami lub bakteriami z zewnątrz. Są naszą barierą ochronną i nie powinniśmy ich wyniszczać używając triklosanu czy nawet… naturalnych past do zębów z antybakteryjnymi olejkami eterycznymi (tea tree, mięta) albo produktów z alkoholem (odwodnienie). Choroba przyzębia (od krwawiących dziąseł podczas mycia zębów do paradontozy) to 10 razy większe ryzyko zawału (przy czym 90% takich przypadków kończy się śmiercią) oraz 7 razy większe ryzyko cukrzycy typu II. Chore dziąsła to największe źródło niskopoziomowego, przewlekłego stanu zapalnego w organizmie (twierdził to już magazyn Time w 2004 r.), o którym ludzie mogą wcale nie wiedzieć. Stan zapalny oznacza pobudzenie układu immunologicznego i jest reakcją na jakiś stres. Może objawiać się ogólnie złym samopoczuciem, różnymi dolegliwościami bólowymi np. bólami stawów po ćwiczeniach. Zwłaszcza, kiedy ciągle coś nam dolega, nie jesteśmy w formie, a przecież kiedyś tak było… Powinno się więc standardowo badać, czy w organizmie jest stan zapalny i to nie tylko na podstawie CRP. Chorobę przyzębia ma w różnym stadium 80% Amerykanów po 30 roku życia. Ale najciekawsze informacje dotyczyły higieny jamy ustnej. Większość produktów do higieny jamy ustnej powstało ok 100 lat temu wyprodukowanych przez producentów mydła, którzy wymyślili, że tak jak myjemy ręce mydłem, tak możemy i usta… Unikać należy przede wszystkim SLS i fluoru, a nawet naturalnych detergentów np. pochodzących z… kokosa. Ponadto trzeba przestać używać produktów o działaniu detergentów, zawierających alkohol a zabrać się za… dietę przeciwzapalną, bogatą w antyoksydanty. Ponadto na mikrobiom jamy ustnej bardzo korzystnie wpływają… ćwiczenia fizyczne, codzienne i niezbyt intensywne. Następnie redukcja stresu (które może powodować zaciskanie zębów, wysychanie śliny, stan zapalny). Dla zdrowia jamy ustnej korzystny jest koenzym Q10 i wit. C. Zamiast detergentów używać produktów… odżywczych! Probiotyki nie działają na mikrobiom jamy ustnej. Działają natomiast produkty prebiotyczne, przywracające homeostazę jak koenzym Q10, wit. C, E, A, B, MSM, selen. Pomaga podniesienie poziomu glutationu. Szkodliwe jest (nad)używanie produktów wybielających jak woda utleniona (bo właśnie powoduje oksydację czyli utlenianie, czyli stres…). No, to teraz już wiem, że to prawdopodobnie nie od sody, a właśnie od wody utlenionej moje zęby zaczęły się robić bielsze, kiedy zaczęłam robić domową pastę wg tego przepisu! Domowa pielęgnacja do płukania ust, którą poleca Gerry Curatola to saturated salt solution (woda mineralna z solą, której dodajemy tyle, żeby przestała się rozpuszczać) z solą himalajskiej (pierwiastki śladowe, redukcji stanu zapalnego). Do wybielania poleca coś dużo smaczniejszego! Smarowanie zębów przez 15 min patyczkiem do uszu z puree z truskawek (bo zawierają kwas jabłkowy, czy tak samo działają czarne jagody? czyli to nie złudzenie wywołane przez kontrast kolorów, że mają działanie wybielające?). Chyba wypróbuję szorowanie zębów truskawkowym puree ale przy użyciu szczoteczki:P Jako nieszkodliwe komercyjne produkty do zębów Gerry Curatola polecił dwie marki: Weleda i Auromere. Przejrzałam kilka ich produktów i hm, trzeba dobrze sprawdzić skład, bo mogą się mocno różnić. Ale pewnie i tak wypróbuję. Weleda ma ogólnie fajne kosmetyki, ale pasty jeszcze nie używałam. Wow, ta rozmowa postawiła moją pielęgnację zębów na głowie, że tak powiem ;-) A trochę zmian tam już było… A o ile już dawno straciłam zaufanie do dentystów, bo są teraz głównie sprzedawcami drogich produktów i usług stomatologicznych, często zresztą agresywnymi, to Gerry’emu Curatoli, jego doświadczeniu, wiedzy, podejściu i kwalifikacjom zdecydowanie mam ochotę zaufać.

Kara Fitzgerald (A Key Player in the Microbiome: The Skin) podkreśliła, że skóra jest bardzo związana z reakcjami immunologicznymi i zawiera komórki, z którymi komunikuje się mikrobiom np. związki produkowane przez bakterie mogą wywoływać stan zapalny, tolerancję lub nietolerancję na daną substancję. Mikroby żyją nie tylko na naskórku, ale można je znaleźć głębiej w skórze, aż po tkankę tłuszczową. Mikroby na skórze chronią przed promieniowaniem UV i mogą spowalniać starzenie się skóry także przez pobudzanie produkcji ceramidów. Co powoduje problemy ze skórą? Nadmierna higiena, produkty antybakteryjne, brak kontaktu z naturalnym środowiskiem (powietrze, woda), predyspozycje genetyczne. Co na suchą skórę? Wilgotny klimat i nawilżanie. Jako remedium na problemy skórne warto spróbować probiotyków na skórę (lacto- i bifido-) na początek, chociaż badania dopiero są prowadzone. Probiotyki (np. jogurt, ale nie mleczny) pomagają poradzić sobie z dysbakteriozą na skórze i wspomagają gojenie się ran. Po probiotyku należy nałożyć krem i potrzymać na skórze. Zamierzam wypróbować tę metodę w razie potrzeby w przyszłości. Jak dotąd parę razy płukałam dłonie w wodzie z ogórków (może to przyczyniło się do poprawy stanu skóry wraz ze zmianą pielęgnacji i suplementacją kurkumą?).

W dzień piąty absolutnym hitem była rozmowa z dr Natashą Campbell-McBride (Relationship Between Gut Health, Mental Disorders and Mental Clarity), twórczynią diety czy raczej protokołu GAPS. Jak to często bywa, za zmianą podejścia stoi osobista historia. W przypadku Natashy Campbell-McBride był to autyzm u jej dziecka. Szybko okazało się, że medycyna nie ma jej nic do zaoferowania i musiała zabrać się za własne badania, które doprowadziły do powstania GAPS, protokołu leczącego jelita i poprawiającego stan mikrobiomu a co za tym idzie zdrowia w ogóle. W jej przypadku pomogło też to, że miała świadomość, że poza zachodnią medycyną, istnieją inne systemy i że mikroflora w medycynie wschodniej (i tu mam teraz na myśli bardziej Rosję niż Chiny czy Indie) była dużo dłużej znana i badana. Zdaniem autorki GAPS, warto zainwestować nawet parę lat w leczenie jelit i wtedy nie musi to być dieta na cale życie. Podstawa GAPS: rosół na mięsie (nie na kościach), mięsa bogate w żelatynę (podroby, okolice stawów) i wybrane warzywa, najpierw w postaci zup. Pierwsza część GAPS to dieta, druga to suplementacja (ale nie nadmierna): wit. D3 i K2, tran, enzymy trawienne. Glutamina jako wyizolowana substancja nie jest polecana, bo może mieć negatywny wpływ na mózg i powodować nietolerancję histaminy. Nawet jeśli nie ma symptomów z układu trawiennego albo są one niewielkie, bo ciało kompensuje, ale są problemy mentalne lub neurodegeneracyjne, możemy kwalifikować się do GAPS.  Wtedy trzeba zrobić badania. Oprócz tego powiedziała mnóstwo interesujących rzeczy np. o jedzeniu instynktownym u dzieci, które jedzą z użyciem wszystkich zmysłów i trzeba na to pozwolić, żeby dziecko miało właściwą relację z jedzeniem i nie tylko. Na koniec trochę optymizmu. Zdaniem dr Natashy, każdej osobie cierpiącej na chorobę Alzheimera można pomóc. Nawet jeśli choroba jest zaawansowana, można ją zatrzymać, a zapomnianych rzeczy nauczyć od nowa! Inne choroby jak autyzm lub zespół Downa mogą wymagać stosowania II etapu diety GAPS stale, żeby zredukować dolegliwości bólowe i wiele negatywnych zachowań spowodowanych życiem w ciągłym bólu.

W szósty dzień warto było posłuchać Julie Matthews (How Beneficial Bacteria Can Help Children with Autism) o problemach ze szczawianami, które objawiają się dolegliwościami bólowymi np. w miejscu kontuzji, gdzie już jest stan zapalny, bólami oczu czy genitaliów. Bóle mogą być przewlekłe i występować wszędzie. Nawet po jednej kuracji antybiotykowej możemy zniszczyć populację bakterii oxalobacter formigenes, bakterii rozkładającej szczawiany w jelitach, dzięki czemu nie przedostają się one do krwiobiegu. Szczawiany w komórkach mogą zaburzać pracę mitochondriów. Dieta uboga w szczawiany znana i stosowana jest w kamicy nerkowej i polega na unikaniu produktów bogatych w szczawiany jak orzechy, szpinak (lepiej jeść jarmuż), nasiona jak chia i sezam, rośliny strączkowe, a w mniejszym stopniu buraki i bataty. Oprócz szczawianów dostarczanych w diecie, organizm może sam wytwarzać szczawiany, szczególnie jeśli mamy niedobory np. wit. B 6. Diagnostyka to badanie moczu na obecność kryształów szczawianów. Po ograniczeniu spożycia szczawianów, szczawiany będą wydalane z organizmu, co może spowodować pogorszenie się objawów, a zjedzenie wtedy produktu bogatego w szczawiany może je złagodzić. Pomocny może być też probiotyk o szerokim spektrum działaniu. Trwają też badania nad soil-basedspore-forming organisms. Julie Matthews i kilka innych osób polecało podczas szczytu probiotyk VSL3, który może pomóc na problemy ze szczawianami i problemy autoimmunologiczne.

Podsumowując, można się było sporo nauczyć i miło było posłuchać wielu ekspertów pozytywnie wypowiadających się o podejściu paleo / primal (m.in. Joseph Mercola, Noah De Koyer, Gerard Mullin) w kontekście mikrobiomu. Nie ma jednego podejścia, ale ogólnie wiadomo, w jakim trzeba się udać kierunku.

Polub lub udostępnij